Czytasz dzięki

Jednomyślność to unijna iluzja

opublikowano: 19-07-2020, 22:00

Obradując 17-19 lipca w Brukseli pierwszy raz od 21 lutego stacjonarnie Rada Europejska (RE) nie ustanowiła rekordu długości szczytu.

Wyśrubowany został w końcówce XX wieku, gdy w Nicei obradowano 8-11 grudnia 2000 r., czyli od piątku aż do poniedziałku. W tamtej epoce premierzy Polski i innych państw kandydackich gościli na szczytach jedynie na kurtuazyjnych obiadach. Starcie w Nicei eurokracja skoncentrowała na sobie, czyli podziale mandatów w Parlamencie Europejskim po rozszerzeniu, liczbie głosów ważonych w ministerialnej Radzie Unii Europejskiej, etc.

Spolaryzowane strony przez maseczki wzajemnie słabiej słyszały argumenty.
Zobacz więcej

Spolaryzowane strony przez maseczki wzajemnie słabiej słyszały argumenty. KPRM

Przedłużenie obecnego szczytu do niedzieli miało przyczyny niezrównanie ważniejsze dla obywateli UE. Na owalnym stole w Europa Building leżały dwa gigantyczne pakiety finansowe. Pierwszy to warte 1,074 bln EUR wieloletnie ramy finansowe (WRF) 2021-27, które znalazły się już w niedoczasie. Druga sterta pieniędzy to sięgający 0,75 bln EUR koronafundusz, czyli instrument odbudowy gospodarek unijnych państw. WRF przyjmowane są przez 27 prezydentów/premierów jednomyślnie, a później rozpisywane na siedem budżetów rocznych. Koronafundusz natomiast to produkt nadzwyczajny, o niejasnych źródłach zasilania, dotychczas niewyobrażalny, ale ściśle powiązany z WRF. Ze względu na jego rozmiary oraz skutki dla gospodarek unijnych państw oczywistością stała się konieczność zatwierdzenia również tego instrumentu jednomyślnie. Syndrom podwojenia, który zdefiniowałem w tytule sprzed poprzedniego szczytu RE, skutkował decyzyjnym paraliżem wobec każdego pakietu.

W momencie wysyłania tego komentarza do papierowego „PB” nie znałem jeszcze konkluzji RE. Niedzielne wieści z Brukseli przepowiadały raczej kolejny brak kompromisu. Szefowie państw/rządów nie zmniejszyli polaryzacji stanowisk trzymających się za kieszenie płatników netto oraz beneficjentów, dla których dyscyplina budżetowa to kategoria ulotna. Traktatowe WRF, które wręcz muszą być pilnie uzgodnione ze względów prawnych, paradoksalnie zeszły z pierwszej linii frontu. Na czoło wysunął się koronafundusz, obejmujący granty — czyli rozdawnictwo dodrukowanych miliardów — oraz pożyczki. Przyjęcia tego instrumentu nie reguluje żaden kalendarz, ale potrzebują go natychmiast gospodarki państw członkowskich. Spory na szczycie dotyczyły wszystkiego — i strony dochodowej, i wydatkowej, zarówno WRF, jak też koronafunduszu. W tle przebijała się także idea powiązania pieniędzy z praworządnością. Tegoroczne negocjacje i bez COVID-19 oceniane były jako najtrudniejsze w historii UE, na pewno od jej rozszerzenia w 2004 r. Interesy państw nigdy nie były tak sprzeczne, atak pandemii to zjawisko tylko zwielokrotnił. Reasumując — jeśli po wysłaniu tego tekstu przewodniczący Charles Michel ogłosił, że prezydentom/premierom kolejny raz kompromis jednak nie wyszedł, to RE wkrótce wykona kolejną próbę lądowania bilionowych pakietów. Będzie to jednak odejście nie na drugi krąg, lecz już czwarty czy piąty…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane