Brytyjki w obliczu kryzysu wolą mniej jeść, niż rezygnować z kupowania kosmetyków. Eksperci twierdzą, że Polki są praktyczniejsze. Trochę.
Są rzeczy ważne i ważniejsze. Produkty pierwszej potrzeby, drugiej i kolejnych. Do której kategorii należą kosmetyki? Zdecydowanie do produktów niezbędnych. No, bo jak przeżyć dzień bez mydła, kremu, pasty do zębów, błyszczyków, pudru czy eyelinera?
Nie samym jedzeniem…
Portal kosmetyczny feeling- unique.com opublikował raport, z którego wynika, że Brytyjki w czasie kryzysu gospodarczego wolą oszczędzać na jedzeniu, niż rezygnować z kupowania ulubionych marek kosmetyków. I co ciekawe — ta teza wcale nie zaskoczyła rodzimych ekspertów.
— Pracuję w branży kosmetycznej od 25 lat i śmiało mogę stwierdzić, że kobiety na całym świecie mają podobne przyzwyczajenia zakupowe. Paniom dużo łatwiej jest zrezygnować z droższego jedzenia niż z ulubionych kosmetyków. Dla wszystkich kobiet zawsze, niezależnie od ustroju i sytuacji gospodarczej, był i będą bardzo ważne wygląd i pielęgnacja ciała. I nawet kryzys na rynkach finansowych nie jest w stanie tego zmienić. Czy to w Anglii, czy w Polsce — mówi Henryk Orfinger, założyciel firmy Eris.
Trzeźwe spojrzenie
Mocniej w zdrowy rozsądek pań wierzy prezes Polbity, spółki, która zarządza siecią Drogerii Natura.
— Polacy zawsze byli bardziej praktyczni od Brytyjczyków. Na razie jednak nie muszą zmuszać się do wyrzeczeń i wybierać między kupnem jedzenia i kosmetyków, bo sytuacja gospodarcza wcale tego nie wymaga. Ale nie jest tajemnicą, że kobiety to cud boży, który często woli zrezygnować z plasterka szynki na rzecz ukochanej szminki — mówi Wojciech Filipczyk.
Co będzie, jeśli i nas dotknie kryzys?
— Myślę, że nie odbije się to na ilości, lecz jakości. Klienci zaczną kupować tańsze marki — dodaje Wojciech Filipczyk.
Prezes Sorai twierdzi, że część osób zrezygnuje z kupowania ulubionych produktów na rzecz tańszych.
— Być może mała grupa w ogóle przestanie kupować kosmetyki, bo to nie są produkty pierwszej potrzeby — uważa Jarosław Cybulski, który zapewnia, że jeśli chodzi o kryzys, jest umiarkowanym optymistą.
— Myślę, że zawierucha może mieć różne konsekwencje. Również takie, że Polacy w obawie przed redukcją zatrudnienia zaczną o siebie bardziej dbać i będą kupować więcej kosmetyków — mówi Jarosław Cybulski.
Matki Polki
Nie wszyscy jednak wierzą w rozrzutność Polek.
— Wszyscy przedstawiciele branży byliby pewnie w siódmym niebie, gdyby okazało się, że Polki są tak próżne, że zrezygnują z wszystkich innych wydatków na rzecz upiększenia się. Ale myślę, że dominuje syndrom opieki nad domem i w pierwszej kolejności nakarmimy dzieci i męża, a dopiero później pomyślimy o kupnie kosmetyków — mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor polskiego związku pracodawców prywatnych branży kosmetycznej.