Jesteś już więcej wart

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2007-03-02 00:00

Żeby dać się złowić, menedżer na wejściu żąda dodatkowej pensji, długiego wypowiedzenia, a nawet ubezpieczenia od błędnych decyzji.

Menedżerowie cenią się coraz bardziej

Żeby dać się złowić, menedżer na wejściu żąda dodatkowej pensji, długiego wypowiedzenia, a nawet ubezpieczenia od błędnych decyzji.

Wraz ze wzrostem gospodarki rośnie w przedsiębiorstwach popyt na kadrę zarządzającą. Firmy doradczo-rekrutacyjne mają jednak coraz większe trudności z namówieniem doświadczonych menedżerów na zmianę dotychczasowej pracy.

— Menedżerowie nie zmieniają dzisiaj firm tak często jak jeszcze kilka lat temu. Średni czas pracy w jednym przedsiębiorstwie wzrósł obecnie do 5-7 lat. Każda zmiana niesie bowiem ryzyko — nie wiadomo przecież, jak będzie w nowym miejscu — uważa Agnieszka Maciejewska z firmy doradczej Neumann Partners.

Zapotrzebowanie na bardzo dobrych menedżerów i specjalistów powoduje, że stawiają oni coraz odważniejsze żądania co do wysokości pensji czy bonusów za przejście do innej firmy. Musi im się to po prostu opłacać.

— Najbardziej poszukiwani specjaliści doskonale znają swoją wartość. Dostają kilka różnych propozycji i żonglują nimi tak, by jak najwięcej zyskać — mówi Nikolina Gefrerer z firmy HILL International.

Jeszcze do niedawna przy zmianie pracy menedżerowie oczekiwali o 15-20 proc. wyższych wynagrodzeń, niż dotąd otrzymywali. Teraz ta różnica wzrosła do 25-30 proc., a w przypadku rzadkich fachowców nawet o wiele więcej.

Premia na dzień dobry

Przedsiębiorstwa szukające pracowników mają określony budżet na ich wynagrodzenie, ale dla pozyskania wysokiej klasy specjalisty nierzadko muszą go zwiększać. Tak było na przykład, gdy pewna firma z branży logistycznej potrzebowała menedżera odpowiedzialnego za logistykę kontrahentową w Europie Środkowo-Wschodniej.

— Postawił zaporowe warunki. Firma zdecydowała się jednak na nie w pięć minut. Takich specjalistów jest w Polsce zaledwie kilku. Dostał o 50 proc. więcej, niż początkowo zakładano — opowiada Nikolina Gefrerer.

Ba, pojawiło się u nas nawet wynagrodzenie za samo przyjęcie oferty pracy.

— Są dyrektorzy, którzy życzą sobie za przejście do innej firmy gratyfikacji w wysokości od jednej do kilku pensji. Nazywamy to welcome bonusem — wyjaśnia Jakub Poddany z firmy rekrutacyjnej Hays.

Dla wielu menedżerów służbowy samochód to już nie bonus, ale po prostu środek komunikacji. Podobnie jest z telefonem służbowym czy laptopem.

— Wśród dodatkowych elementów wynagrodzenia negocjowane są obecnie pakiety medyczne, także dla rodziny, ubezpieczenia na życie, dofinansowanie studiów MBA czy karty kredytowe — dodaje Jakub Poddany.

Roczne wypowiedzenie

Doradcy podkreślają, że koniecznym dzisiaj składnikiem wynagrodzenia menedżera jest premia, która może stanowić nawet kilkadziesiąt procent wynagrodzenia.

— Firmy wykupują dla swoich dyrektorów fundusze emerytalne, a nawet inwestują w ich imieniu w fundusze inwestycyjne. Jest to jednocześnie sposób na zatrzymanie najlepszych. Jeśli nie mogą wypłacić tych pieniędzy wcześniej niż po pięciu latach, to przez ten czas nie odejdą z firmy — opowiada Jakub Poddany.

Inny warunek: wydłużenie okresu wypowiedzenia — do sześciu miesięcy, a nawet do roku.

— To dotyczy zwłaszcza sytuacji, gdy o menedżera stara się przedsiębiorstwo z udziałem skarbu państwa. Ostatnio dwóch menedżerów, z którymi prowadziliśmy rozmowy w sprawie zatrudnienia w takiej firmie, zażądało ubezpieczenia przed skutkami swoich ewentualnych błędnych decyzji. W firmach, które się o nich starały, panowała skomplikowana sytuacja i osiągnięcie dobrych wyników nie było łatwe — wspomina Agnieszka Maciejewska.

Są jednak nadal tacy menedżerowie, dla których najważniejsza jest kultura organizacyjna firmy, w której pracują. W nowym miejscu chcą się dobrze czuć. Skusić ich można także zwiększeniem kompetencji, możliwością zarządzania większym zespołem. Ale także takich już coraz rzadziej kuszą same nowe wyzwania, niepoparte bardziej wymiernymi argumentami.

Możesz zainteresować się również: