
Jezioro Bodeńskie (Bodensee) to niezwykły akwen na terytorium Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Także jako obszar uprawy winorośli Bodensee zajmuje wyjątkową pozycję na europejskiej mapie wina, ponieważ łączy regiony winiarskie w trzech krajach: Badenię w Niemczech, St. Gallen w Szwajcarii i Bergland w Austrii, a jego wschodni kraniec leży zaledwie w odległości spaceru od winnic Liechtensteinu.
Winnice rozpieszczane słońcem

Badenia z 15,8 tys. ha winnic to trzeci co do wielkości region winiarski Niemiec – rozciąga się na około 400 km – od Heidelbergu do Jeziora Bodeńskiego. Podzielony jest na dziewięć obszarów bardzo zróżnicowanych krajobrazowo i klimatycznie. Poczynając od południa, to: Bodensee, Markgräflerland, Tuniberg, Kaiserstuhl, Breisgau, Ortenau, Kraichgau, Tauberfranken i Badische Bergstraße.
Obszar uprawy winorośli Bodensee na niemieckim brzegu Jeziora Bodeńskiego może się pochwalić około 500 ha winnic: od okolic miasteczka Überlingen po austriacką Bregencję. To najbardziej na południe wysunięte winnice w Niemczech. Takie położenie i bliskość jednego z największych jezior Europy sprawiają, że klimat należy do najcieplejszych i najbardziej umiarkowanych w kraju. Jezioro odgrywa ważną rolę w lokalnym terroir (unikatowym splocie warunków geologicznych i klimatycznych, w których wytwarzany jest konkretny produkt spożywczy, co nadaje mu ściśle określony i niepowtarzalny charakter). Jego powierzchnia odbija promienie słoneczne, zapewniając winorośli więcej światła i ciepła. Sąsiedztwo tak dużego akwenu ma jednak wady – latem nadjeziorne winnice narażone są na gorąco i wilgoć, co zwiększa zagrożenie chorobami winorośli.
Bodensee jest także jednym z najwyżej położonych obszarów uprawy winorośli w Niemczech – winnice wznoszą się od 400 do 560 m n.p.m. Ziemia jest gliniasta i żwirowa, często morenowa.
Mnisi i złodziej wina

Pierwszą winorośl w regionie zasadzono na wyspie klasztornej Reichenau w 818 r. za opata Heito I. Powód był oczywisty: klasztory Reichenau, Ittingen, Fischingen, St. Gallen i Salem potrzebowały wina mszalnego. Przez długi czas to właśnie mnisi – obok szlachty – byli największymi właścicielami winnic. Początkowo nad Jeziorem Bodeńskim uprawiano przede wszystkim odmianę elbling, miała jednak kwaskowaty smak, który przełożył się na kiepską reputację wina.
Dziś główną rolę odgrywają odmiany müller-thurgau, grauburgunder (pinot gris), weissburgunder i ciemne winogrona ze szczepu spätburgunder (pinot noir). Wina, zwłaszcza z winnic w bezpośrednim sąsiedztwie akwenu, często określa się mianem Seewein – wino z jeziora. To głównie rześkie, kwiatowe białe wina, choć win czerwonych produkuje się coraz więcej.
Z odmianą müller-thurgau wiąże się anegdota o… zuchwałej złodziejskiej wyprawie. Pewnej wiosennej nocy 1925 r. dwóch młodych mężczyzn potajemnie wyruszyło łodzią wiosłową z niemieckiej na szwajcarską stronę jeziora. Przemycili stamtąd 400 szczepionych winorośli. Jeden z nich, Johann Baptiste Röhrenbach, był tak oczarowany orzeźwiającym białym winem ze szczepu müller-thurgau, którego spróbował w zamku Arenenberg w Szwajcarii, że postanowił zdobyć tę winorośl. Odmiana była nową, obiecującą hybrydą. Röhrenbach zaczął ją uprawiać w Immenstaad, a wiosną 1926 r. powtórzył swoją przemytniczą wyprawę. Dziś müller-thurgau jest najważniejszym winogronem w regionie.
Na winnym szlaku

Niemieckie wina są cenione przez znawców, dlatego dobrym pomysłem na zwiedzanie okolic Jeziora Bodeńskiego jest wędrówka szlakiem winnic – np. od Kressbronn przez Wasserburg i Nonnenhorn do Lindau, jednej z trzech większych wysp na jeziorze.
Ciekawy jest też Ravensburg, XV-wieczne miasteczko wież i bram. Choć znane głównie z produkcji gier i puzzli, może się pochwalić wytwarzaniem wina od co najmniej 1251 r. Winnice nadal otulają wzgórza, nad którymi góruje zamek. Należą do miejscowego producenta Weingut Burg Ravensburg.
Z winnic – i winiarni – słynie też Meersburg. Nad klimatycznym miasteczkiem z pastelowymi szachulcowymi domami tłoczącymi się przy wąskich, kameralnych uliczkach górują aż dwa zamki. Budowla wzniesiona przez Merowingów w VII w. na 440-metrowym wzgórzu uchodzi za najstarszy zamieszkany zamek w Niemczech. W XIX w. mieszkała w nim pisarka Annette von Droste-Hülshoff. Na zwiedzających czeka ponad 30 pomieszczeń z zabytkowym wyposażeniem, zamkowy loch, muzeum i kawiarnia.
Nowy zamek – różowa barokowa budowla zaprojektowana przez wybitnego architekta Balthasara Neumanna w XVII w. – był rezydencją biskupa Konstancji, a po sekularyzacji w 1803 r. pełnił rozmaite funkcje. Dziś jest własnością Badenii-Wirtembergii i mieści muzeum. Zwiedzający, popijając lokalne białe wino, mogą podziwiać m.in. barokowe wnętrza i freski, eksponaty z epoki (głównie związane z muzyką i myślistwem), a także panoramę Jeziora Bodeńskiego z zamkowego tarasu.
Na degustację można się też wybrać do Staatsweingut Meersburg – państwowej winnicy Meersburga, charakterystycznego żółtego budynku na wzgórzu porośniętym winoroślą. Trunki produkuje się tu od ponad 800 lat. Do przedsiębiorstwa należy sześć winnic – od wspomnianych upraw na wzgórzu po winnicę przy wygasłym wulkanie Hohentwiel z historycznymi ruinami. Staatsweingut Meersburg produkuje głównie wina białe, przede wszystkim spätburgunder blanc de boirs, weißburgunder, müller-thurgau i chardonnay. Firmę można zwiedzić z przewodnikiem i poznać historię wina w Meersburgu, a potem degustować je w zabytkowej piwniczce z lat 20. XX w. – najstarszej winnej piwniczce w miasteczku.
Dobrze oceniane piwniczki winne należą też do Winzerverein Meersburg – Kellereiverkauf i Winzerverein Meersburg, ale nie można pominąć wizyty w Vineum Bodensee. To interaktywne muzeum wina otwarte w 2016 r. w dawnym szpitalu, w którym w 1815 r. zmarł lekarz Franz Anton Mesmer, twórca systemu leczniczego zwanego mesmeryzmem.
Kolejnym przystankiem na winnym szlaku może być zamek Salem z rozległymi winnicami, jeden z najpiękniejszych zabytków nad Jeziorem Bodeńskim. Posiadłość otoczona sadami i ogrodami jest siedzibą Weingut Markgraf von Baden. To również jedna z najstarszych winnic w regionie, z historią sięgającą 1112 r. Oprócz win czerwonych i białych produkuje również Bodensee Secco, świeże wino musujące.
Weingut Aufricht w Stetten może zachęcić koneserów winem Isabel 3 Lilien Spätburgunder, nagrodzonym w 2016 r. w konkursie organizowanym przez europejski magazyn winiarski „Vinum”. Winnica też jest warta spaceru – to imponująca posiadłość z widokiem na jezioro z niekończącymi się rzędami winorośli, nowoczesnym zakładem produkcyjnym i odnowionym drewnianym budynkiem z salą degustacyjną i tarasem widokowym.
Typowym widokiem nad Jeziorem Bodeńskim są jednak mniejsze winnice, których właściciele to pasjonaci, często pracujący w niepełnym wymiarze godzin. Winzerverein Hagnau – spółdzielnia winiarzy w wiosce Hagnau – zrzesza ponad 50 rodzin. Założona w 1881 r. była pierwszą organizacją tego typu. Produkuje wina m.in. z odmiany müller-thurgau, bacchus, kerner, grauburgunder, ruländer, weissburgunder, auxerrois, sauvignon blanc, spätburgunder i regent. Spółdzielnia organizuje degustacje, wycieczki traktorem po winnicy i specjalne degustacje z jazzem na żywo.
Od sadowników do winiarzy

Choć większość stoków wokół jeziora zagospodarowana jest pod winnice, tutejszy mikroklimat sprzyja też uprawie kwiatów i zakładaniu sadów owocowych – rejon sadowniczy po niemieckiej stronie Jeziora Bodeńskiego to pas o szerokości 10 km. Uprawia się tu około 8 tys. ha jabłoni, 400 ha czereśni i wiśni, 300 ha grusz, 400 ha truskawek i porzeczek. 30 proc. owoców spożywanych w Niemczech, głównie jabłek, pochodzi właśnie stąd.
Nic dziwnego, że niektórzy producenci wina są jednocześnie sadownikami. Należy do nich Teresa Deufel, młoda właścicielka winnicy Weingut Deufel w Lindau nad brzegiem Jeziora Bodeńskiego. Mieszkańcy miasteczka intensywnie produkowali wino od XIII do XIX w. Winorośle otaczające wówczas Lindau wciąż można oglądać na starych miedziorytach. W XX w. produkcja wina nieco podupadła m.in. za sprawą dobrych połączeń kolejowych z Włochami. Niemcy zaczęli jeździć na południe po bardziej wyrafinowane wina…
W 1975 r. dwaj sadownicy – ojciec i stryj Teresy Deufel – zaryzykowali. Po wielu szkoleniach dla przyszłych winiarzy ruszyli z produkcją win z typowych dla regionu odmian, m.in. spätburgundera. Stale też ulepszali jakość swoich trunków.

Obecna właścicielka Weingut Deufel nie zawsze marzyła o prowadzeniu winnicy. Dopiero po śmierci ojca postanowiła lepiej poznać rodzinny biznes, który przejęła w 2009 r. Studiowała enologię i postawiła na produkcję organiczną – nie stosuje środków chwastobójczych i zasiewa kwiaty, które przyciągają pszczoły i inne pożyteczne owady. Na hektarze winnic koło domu i około pięciu nad jeziorem sadzi krzewy w dużych odstępach, by uniknąć gnicia, usuwa liście, by ułatwić dostęp słońcu i powietrzu, a wybrane owoce zbiera ręcznie. Korzysta też z drewnianych beczek i pozwala winom fermentować naturalnie. 80 proc. produkcji to wina białe, w tym muskat. Wciąż wytwarza też musujące wino Der Summer według tradycyjnej receptury ojca i wujka. Właścicielka winnicy szacuje, że tegoroczna produkcja wyniesie 12 tys. butelek. Weingut Deufel sprzedaje wina bezpośrednio klientom i lokalnym restauracjom. Ich produkcja nie jest jednak jedynym źródłem utrzymania rodziny, która ekologicznie uprawia również 16 ha sadu. Jabłka, wiśnie i brzoskwinie sprzedają lub robią z nich domowe przetwory dla okolicznych hoteli. Prowadzą też niewielki pensjonat, a w sezonie otwierają małą restaurację. Odbywają się w niej m.in. degustacje z muzyką na żywo.

Zdjęcie na stronie głównej: Internationale Bodensee Tourismus GmbH, fot. Achim Mende

