Johnson z Karolakiem

Robert Buczek
opublikowano: 2006-09-15 00:00

Z końcem lata organizatorzy koncertów jazzowych zbierają siły przed jazzowo kolorową złotą polską jesienią. Ale fani, przynajmniej wrocławscy, na odpoczynek od muzycznych wrażeń czasu nie mają, bo zagra znakomity bluesman, gitarzysta i wokalista Carlos Johnson.

Carlos Johnson muzyką nasiąkał od najmłodszych lat dzięki ojcu, który był fanem jazzu i muzyki klasycznej, oraz matce, która z kolei pasjonowała się country i blue-sem. Na gitarze zaczął grać w wieku kilku lat, a największy wpływ na jego podejście do muzyki i styl miał wybitny bluesman Otis Rush, z którym zresztą miał przyjemność i zaszczyt grywać, oraz legendarny gitarzysta jazzowy Django Reinhard. Jednakże zakres muzycznych zainteresowań Johnsona jest znacznie większy. Jak sam przyznał w jednym z wywiadów, słucha i lubi bardzo różną muzykę: od Chopina po Muddy’ego Watersa, od Bacha po Jimiego Hendriksa.

Kontakt z polską sceną muzyczną Carlos Johnson nawiązał kilkanaście lat temu w jednym z polskich klubów w... Chicago. Zaowocowały one występami w Polsce — Johnson bodaj po raz pierwszy w naszym kraju wystąpił podczas XXXIX Krakowskich Zaduszek Jazzowych. Od tej pory występuje w Polsce chętnie, rzec by można systematycznie, najczęściej w towarzystwie bluesmana Leszka Cichońskiego. W efektownej, pełnej subtelności stylistyce amerykańskiego gitarzysty uderza przede wszystkim brzmienie — chociaż Johnson pochodzi z Chicago — mekki elektrycznego bluesa — nie używa efektów elektronicznych, nawet tak powszechnych, jak fuzz czy wah-wah, a strun nie uderza kostką, lecz kciukiem lewej ręki.

Znakomitemu amerykańskiemu bluesmanowi podczas występu, który odbędzie się już dzisiaj (15 września) o godz. 20.30 we wrocławskim klubie Rura, towarzyszyć będą polscy instrumentaliści tworzący grupę Joint Venture oraz jeden z najwybitniejszych polskich jazzmanów, kompozytor, aranżer, pianista oraz specjalista w grze na organach Hammonda —Wojciech Karolak.