Notowania polskich obligacji poszły wczoraj w górę. Słabsze dane z gospodarki amerykańskiej przekonały inwestorów do zakupów w Europie. Zamówienia na dobra trwałe w USA zmniejszyły się w październiku o 8,3 proc. w porównaniu z 8,7-procentowym wzrostem miesiąc wcześniej. Analitycy spodziewali się spadku jedynie o 4,6 proc.
Rynek otrzymał kolejny sygnał, że gospodarka w Stanach Zjednoczonych zwalnia. W konsekwencji inwestorzy nie wierzą już w kolejne podwyżki stóp procentowych za oceanem. Wręcz przeciwnie, coraz częściej spekulują, że Fed może je obniżyć. W takiej sytuacji chętniej lokują swój kapitał w Europie i na rynkach wschodzących. Nic więc dziwnego, że o godz. 15.30 rentowności polskich dwuletnich papierów skarbowych zjechały z 4,64 proc. w poniedziałek do 4,60 proc., pięcioletnich spadły z 5,02 proc. do 4,99 proc. Dochodowość dziesięcioletnich zaś wyniosła 5,16 proc., wobec 5,19 proc. dzień wcześniej.