Ekonomiści, analitycy i inwestorzy, którzy wzięli udział w ankiecie agencji Bloomberg, prognozują, że amerykańska gospodarka poradzi sobie z zawirowaniem na globalnych rynkach i obroni się przed recesją. Największe obawy ankietowanych wzbudza przyszłość rynków Unii Europejskiej.
Agencja Bloomberg przeprowadziła kwartalną ankietę na próbie ponad 1000 klientów, w tym ekonomistów, menedżerów wyższego szczebla, analityków i inwestorów. Tematem badania były perspektywy globalnych rynków w 2012 roku.
41 proc. badanych uznało Stany Zjednoczone za rynek z najlepszymi perspektywami rozwoju w 2012 roku. Kolejne miejsca dobre do inwestowania w przyszłym roku to największe kraje tzw. rynków wschodzących. Brazylię wybrało 23 proc. respondentów, a Chiny 21 proc. Szansę na zysk na rynkach Unii Europejskiej widzi jedynie 15 proc. badanych.
— Stany Zjednoczone nie są w życiowej formie, ale nadrabiają perspektywami. USA mają dobry potencjał do zwyżek w przyszłym roku — mówi Alexis Laming, menedżer wyższego szczebla Arab Banku (Szwajcaria), który wziął udział w badaniu.
Mniej niż jedna czwarta inwestorów i ekonomistów uważa, że gospodarki USA nie ominie recesja. W poprzedniej ankiecie połowa respondentów wróżyła ostre spowolnienie w Stanach Zjednoczonych.
Dane rozbudziły nadzieje
Nastroje respondentów poprawiły ostatnie dane makroekonomiczne. Wyniki gospodarkiUSA były lepsze od prognoz. W ubiegłym tygodniu stopa bezrobocia spadła do 8,6 proc. i jest najniższa od marca 2009. Z kolei tempo rozwoju amerykańskich producentów było najszybsze od pięciu miesięcy.
Indeks nastrojów konsumentów Conference Board w listopadzie zanotował znaczny wzrost z 44 do 56 pkt. Im wyższa wartość wskaźnika, tym większy optymizm amerykańskich gospodarstw domowych. Lepszy od oczekiwań rynku był również raport ADP, dotyczący zmiany zatrudnienia w USA, a także indeks ISM dla przemysłu oraz Chicago PMI.
Rozczarować mogły tylko dane o nowych bezrobotnych z 1 grudnia (powyżej granicy 400 tys. oddzielającej rozwój od recesji) i wartość wskaźnika ISM dla usług.
Europa budzi obawy
Niepewność, kryzys zadłużenia i brak konkretnych rozwiązań w Europie zniechęca inwestorów. Za rynek o najgorszych perspektywach na przyszły rok 53 proc. badanych uznało Unię Europejską. Jedna piąta obawia się o przyszłość Chin, tylko 12 proc. boi się inwestować w USA w 2012 roku. Mniej niż 5 proc. respondentów źle oceniło perspektywy Australii, Brazylii i Singapuru.
— Coraz trudniej zrozumieć sytuację na rynkach. Unia Europejska stoi na skraju przepaści, ale za euro nadal trzeba płacić 1,34 USD — mówi David Jaderlund, partner w Jaderlund Investments z Meksyku. Aż 87 proc. ankietowanych jest zdania, że sytuacja europejskiej gospodarki ulega pogorszeniu.
Najwięcej obaw dotyczących perspektyw Starego Kontynentu mają azjatyccy inwestorzy, 60 proc. z nich uważa, że rynki Eurolandu będą radzić sobie gorzej niż w 2012 r. Tylko 4 proc. respondentówspodziewa się poprawy. Perspektywy globalnego rynku ocenia negatywnie ponad połowa badanych.
Akcje wracają do łask
Wyniki badania dotyczące przyszłych inwestycji są niejednoznaczne. Z jednej strony respondenci przekonują się do rynku akcji — 41 proc. z nich chce zwiększyć swoje zaangażowanie w najbliższych 6 miesiącach, a 31 proc. ma zamiar pozostawić portfel bez zmian. Jednocześnie aż 78 proc. badanych planuje zwiększyć lub pozostawić bez zmian stan gotówki w portfelu. Na popularności zyskuje dolar, tylko 14 proc. inwestorów ma zamiar sprzedawać walutę. Wyniki badania sugerują, że rynek — mimo wszystko — czeka na przełom w strefie euro. Stąd zamiar rozszerzania portfela akcji. Z drugiej strony rosnąca popularność dolara pokazuje, że niepewność utrzymuje się, stąd niechęć do ryzyka wśród sporej grupy badanych. Tylko 8 proc. inwestorów i ekonomistów ma zamiar zwiększyć zaangażowanie w europejskich obligacjach, 95 proc. badanych zamierza trzymać lub sprzedawać euro w przyszłości. Inwestorzy dobrze oceniają rynek obligacji skarbowych USA. Aż 70 proc. ogółu uważa tę formę inwestycji jako najbezpieczniejszą w przyszłym roku.
Popierają unię fiskalną
Badani odpowiadali również na pytania związane z kryzysem zadłużenia w strefie euro. Prawie 40 proc. jest zdania, że najlepszym rozwiązaniem będzie unia fiskalna, 24 proc. respondentów poparło propozycję zmniejszenia strefy euro, 16 proc. opowiedziało się za zaciskaniem pasa zadłużonych państw. Z kolei 15 proc. badanych wskazało zwiększenie ilości pieniądza na rynku przez Europejski Bank Centralny jako rozwiązanie obecnych problemów strefy euro. Rynek od tygodnia grał pod szczyt państw Unii Europejskiej, spodziewając się konkretnych rozwiązań kryzysu zadłużenia. Jeden z wysoko postawionych urzędników w niemieckim rządzie zapowiedział jednak, że szanse na porozumienie wśród polityków są o wiele mniejsze niż w zeszłym tygodniu.
— Nie wszystkie kraje Unii zrozumiały powagę sytuacji. Rząd federalny nie zgodzi się na kulawe kompromisy — zapowiedział pragnący zachować anonimowość wysoki rangą niemiecki urzędnik.
— Angela Merkel musi coś jeszcze wyciągnąć z kapelusza, bo to, co zaproponowała dotychczas, może nie wystarczyć — przyznał anonimowo w Brukseli dyplomata jednego z najstarszych krajów UE.
[ŹRÓDŁO: BLOOMBERG, PAP]