Z raportu przygotowanego przez PwC i organizację Transport i Logistyka Polska wynika, że firmom brakuje ponad 100 tys. kierowców. A według szacunków do 2025 r. deficyt zwiększy się do 300 tysięcy. W dodatku po zamachu w Berlinie, w którym życie stracił polski kierowca, pojawiły się pytania, czy rosnące zagrożenie jeszcze nie pogłębi kadrowego kryzysu w branży.

Zaszłości
Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD), podkreśla, że ludzi w transporcie brakuje nie ze względu na zagrożenie terroryzmem, ale przez poprzednią reformę systemu edukacji w Polsce. — W kraju, w którym działa około 90 tys. firm transportowych, przez długie lata nie było powszechnego systemu nauczania zawodowych kierowców — mówi Jan Buczek. Drugim powodem są koszty uzyskania uprawnień.
— Chociaż pod koniec 2015 r. ministerstwo edukacji wprowadziło znowu do klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego kierowcę mechanika, to w 2016 r. naukę w zawodzie podjęło mniej niż tysiąc uczniów. Nie gwarantuje to wypełnienia luki w najbliższym czasie — zauważa Paweł Trębicki, prezes firmy Raben Transport.
Ale poza przyczynami formalno-prawnymi, których rozwiązanie należy do administracji, są też działania, za które odpowiada sama branża transportowa. Jeszcze przed 1991 r. zawód kierowcy — zwłaszcza międzynarodowego — cieszył się prestiżem i wysokim statusem materialnym. Łagodziło to niedogodności, czyli głównie długotrwałą rozłąkę z rodziną, nocowanie w pojeździe, a także odpowiedzialność za powierzony pojazd i towar.
— Przez lata prestiż upadł, a oczekiwania kandydatów znacznie się zmieniły. Tymczasem przy niewielkiej rentowności branży [1-3 proc. netto — red.] odpowiednia marża powstaje tylko wtedy, kiedy auto realizuje miesięcznie duże przebiegi. To zaś — oczywiście w ramach regulacji dotyczących czasu pracy — oznacza długie przebywanie w trasie lub częstą zmianę obsady auta, aby zmniejszać koszty stałe, głównie finansowanie taboru i jego ubezpieczenie — opowiada Paweł Trębicki. Takie warunki pracy sprawiają, że dla kandydatów na kierowców najważniejsze jest wynagrodzenie, a coraz częściej także zachowanie równowagi między życiem zawodowym i prywatnym.
— Młody kierowca chciałby wyjechać w trasę w poniedziałek po śniadaniu z rodziną, a wrócić w piątek po południu, aby jeszcze ze znajomymi spędzić wieczór. Poza tym spodziewa się stałego przydziału do auta, a czasami nawet zagwarantowania, że w czasie jego urlopu pojazd nie będzie wykorzystywany przez kolegę. A to jest sprzeczne z interesami i możliwościami przewoźników — mówi Paweł Trębicki.
Branża też coś musi
Przedstawicielom branży trudno ocenić, czy atak terrorystyczny w Berlinie wpłynie na pogłębienie kryzysu kadrowego. Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający spółki Dartom, uważa, że bezpieczeństwo w transporcie drogowym ciągle maleje.
— Obrazki z Calais biły rekordy popularności w internecie. Zagrożenie kierowców było realne. Na zachodzie Europy znacznie nasiliły się ostatnio kradzieże ładunków z samochodów. Kierowcy wolą nie słyszeć, że coś się dzieje, bo jakakolwiek interwencja może się dla nich skończyć tragicznie. Niepokoje podsyciła informacja o ataku terrorystycznym w Berlinie. Wszyscy się zastanawiają, jak zminimalizować ryzyko wykonywania zawodu kierowcy, ale na razie rozsądnych pomysłów nie ma — mówi Andrzej Szymański.
I chociaż liczba wypadków i napadów na kierowców zawodowych jest znacząco niższa niż dla pozostałych kierowców, to społeczne odczucie jest inne. A to nie zachęca do wyboru tego zawodu.
— Zawsze można zrobić więcej dla poprawy bezpieczeństwa i wierzę, że ostatnia tragedia da dodatkową motywację. Szczególną uwagę zwróciłbym na współpracę przewoźników z załadowcami. Polski kierowca zamiast odpoczywać na strzeżonym parkingu klienta z dostępem do infrastruktury sanitarnej musiał zaparkować w niebezpiecznej okolicy. Rozumiem, że klienci starają się ograniczać koszty miejsc parkingowych i wewnętrznej ochrony, ale uczestnicząc w obrocie towarowym, powinniśmy również przyjmować na siebie pewne obowiązki — przekonuje Paweł Trębicki.
Uważa też, że potrzeba bezpiecznych parkingów przy głównych drogach i zapewnienie wystarczającej liczby miejsc parkingowych u nadawców i odbiorców towarów.
— Bez tego bezpieczeństwo znacząco nie wzrośnie. Poza tym branża musi się bardziej postarać, aby odbudować prestiż zawodu kierowcy i poprawić komunikację na rynku pracy. Dzisiaj o dobrego pracownika trzeba zabiegać i nikt tego nie zrobi za pracodawców — dodaje Paweł Trębicki.