KDT komplikują prywatyzację

Agnieszka Berger
20-04-2005, 00:00

W tym roku inwestorzy przyjdą po polskie elektrownie, bo rynek jest bardziej przewidywalny — twierdzą eksperci z PwC. Tylko te kontrakty...

Rozpoczęte w tym roku prywatyzacje w polskiej energetyce mają szanse powodzenia. Takiego zdania jest Katarzyna Rozenfeld, szefowa zespołu ds. sektora paliwowo-energetycznego w PricewaterhouseCoopers (PwC). Jeśli Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) przed końcem kadencji rządu zdoła zrealizować większość zaplanowanych na 2005 r. projektów, będzie można mówić o sukcesie. W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z zastojem, podczas gdy na świecie liczba, a przede wszystkim wartość transakcji, wzrosła bardzo dynamicznie.

— W 2003 r. na liście światowych transakcji w sektorze energetycznym Polska pojawiła się jedenastokrotnie. Rok później figurowała na niej już tylko cztery razy. W dodatku aż w dwóch przypadkach była to sprzedaż resztówek akcji — mówi Katarzyna Rozenfeld.

Oprócz mniejszych projektów (EC Bydgoszcz, Zduńska Wola) i ofert giełdowych (Enea, Lotos, PGNiG) w 2005 r. powinna się zakończyć m.in. prywatyzacja Elektrowni Kozienice, Zespołu Elektrowni Dolna Odra (ZEDO) i Ostrołęka (ZEO) i opóźniająca się sprzedaż Zespołu Elektrociepłowni w Łodzi.

Więcej chętnych

O tym, czy inwestorzy rzeczywiście wrócili na polski rynek, przekonamy się już jutro. 21 kwietnia upływa nowy, wyznaczony na wniosek potencjalnych nabywców, termin składania wstępnych ofert zakupu akcji ZEDO. Ekspertka z PwC spodziewa się czterech oferentów. Nie chce ich wymieniać, można się jednak domyślać, że w przetargu zobaczymy belgijskiego Electrabela, szwedzkiego Vattenfalla i niemiecki E.ON, a być może również czeski CEZ. Nie wiadomo, jaką decyzję podejmą Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które rozważały start jednej ze swoich spółek.

Przypomnijmy, że w 2003 r. przetarg na ZEDO zakończył się fiaskiem z powodu zbyt niskich ofert, a przede wszystkim — deficytu oferentów. Dlaczego?

— Największym problemem było ryzyko związane z niepewną przyszłością kontraktów długoterminowych (KDT) — uważa Katarzyna Rozenfeld.

Decyzja, nieważne jaka

Dziś to ryzyko wydaje się mniejsze, bo projekt ustawy o likwidacji KDT (który jest na etapie formalnych uzgodnień z Brukselą, ale był pisany według unijnych wytycznych) jest znany i ma poważne szanse wejść w życie z początkiem 2006 r. Ekspertka z PwC nie chce komentować kształtu ustawy, bo PwC — na zlecenie krajowych elektrowni — właśnie pracuje nad jej audytem. Skończy w połowie maja.

— Najważniejsze, by zapadła decyzja, czy likwidujemy kontrakty, czy je pozostawiamy. To, jaka ona będzie, jest mniej istotne — mówi Katarzyna Rozenfeld.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KDT komplikują prywatyzację