Kłopotliwe zapasy gazu

Kilkanaście firm zrezygnowało w ubiegłym roku z importu błękitnego paliwa do Polski

Na początku 2017 r. koncesje na import gazu miało 70 firm, natomiast na koniec — 58. W tym roku na liście prowadzonej przez prezesa Urzędu Regulacji Energii (URE) przybyły dwie spółki. Koncesje uzyskały MET International ze Szwajcarii i GasCom Polska. Z importu zrezygnowały m.in. Boryszew, Tauron, Puławy, Enea, CEZ. Dlaczego? Sprowadzanie gazu stało się nieopłacalne z powodu zmiany przepisów o zapasach.

Twarde regulacje

Od 1 października 2017 r. nowe regulacje nakazały importerom gazu, którzy jego obowiązkowe zapasy utrzymują poza granicami, zarezerwować tzw. ciągłe zdolności przesyłowe na połączeniach transgranicznych. Ma to służyć zapewnieniu zdolności przesyłu rezerw paliwa do Polski w razie kryzysu energetycznego w ciągu maksimum 40 dni. Rezerwy nie mogą być wykorzystywane do żadnych innych celów, np. handlowych. Za niezgodne z ustawą wykorzystanie grożą kary pieniężne — od 1 do 15 proc. rocznego przychodu przedsiębiorstwa.

Ustawa przesądza, że zapasy mogą być utrzymywane wyłącznie fizycznie w instalacjach magazynowych przyłączonych do systemu przesyłowego lub dystrybucyjnego gazu, określa obowiązki operatorów systemu magazynowania oraz systemu przesyłowego, mające na celu zapewnienie utrzymania zapasów obowiązkowych na określonym poziomie. Na importera gazu nakłada też obowiązek przekazania operatorowi systemu przesyłowego informacji o miejscu magazynowania zapasów obowiązkowych w celu weryfikacji technicznych możliwości ich dostarczenia. Według rządu, który był inicjatorem zmiany Ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym, zasadniczym jej celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego do odbiorców, a takżewprowadzenie ułatwień dla podmiotów zobowiązanych do utrzymywania zapasów obowiązkowych gazu ziemnego.

Odwrotny skutek

Eksperci wskazywali, że przez narzucenie firmom obowiązku utrzymywania zapasów rosną koszty, które czynią import nieopłacalnym. Może to doprowadzić do ograniczenia konkurencji na hurtowym rynku gazu. Wojciech Graczyk, przewodniczący komisji ds. gazu i energii przy AHK, wielokrotnie podkreślał, że takie rozwiązanie skutkuje zablokowaniem importu gazu do Polski przez inne firmy niż właściciel magazynów gazu, czyli grupę PGNiG. Wątpliwości miały też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Urząd Regulacji Energetyki. Potwierdzały wyliczenia niezależnych dostawców, że nałożenie dodatkowych obowiązków zmniejszy konkurencję na rynku, spowoduje wzrost hurtowych cen gazu o około 4 proc. i pogłębi różnice cen między polską giełdą a niemiecką. Jakie są pierwsze efekty zmiany przepisów? W IV kwartale 2017 r. średnia cena zakupu gazu ziemnego z zagranicy wyniosła 73,89 zł/MWh — informował URE.

Podawane średnie ceny zakupu dotyczą gazu ziemnego sprowadzanego z państw członkowskich Unii Europejskiej lub z państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu. Dla porównania w pierwszym kwartale ubiegłegoroku średnia cena zakupu gazu ziemnego z zagranicy wyniosła 83 zł/MWh, w drugim kwartale — 68,74 zł/MWh i w trzecim kwartale 68,47. Nie ma jeszcze danych ile przywieziono gazu do Polski.

— Po uzyskaniu sprawozdań za cały 2017 r., zostaną opracowane informacje zbiorcze. Zgodnie z Prawem energetycznym,będą gotowe do końca kwietnia. Ze wstępnych szacunków URE wynika, że do Polski sprowadzono około 165,9 TWh gazu ziemnego wysokometanowego (w tym: gazu sieciowego — okło 146,7 TWh i LNG około 19,2 TWh) — mówi Justyna Pawlińska z departamentu komunikacji społecznej URE.

OKIEM EKSPERTA

Niska cena i bezpieczeństwo nie wykluczają się wzajemnie

PIOTR KASPRZAK, członek zarządu ds. operacyjnych w Hermes Energy Group

W pełni popieram działania, mające na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Jednak wprowadzona 1 października 2017 r. nowelizacja ustawy o zapasach gazu takim działaniem nie jest. Nowe zapisy dyskryminują dostawców, działających na wolnym rynku, ugruntowują dominującą pozycję państwowej spółki i uniemożliwiają utrzymanie zapasów gazu w innych krajach UE. Po wprowadzeniu nowelizacji można było zaobserwować negatywne reakcje wolnego rynku. Firmy rezygnowały z koncesji na obrót gazem, a ceny surowca na TGE wzrosły o 6-7 proc. w porównaniu z rynkami zagranicznymi. Dziś mamy w Polsce jedne z najwyższych w Europie stawek za gaz w sprzedaży detalicznej. Polityka bezpieczeństwa energetycznego powinna być realizowana z poszanowaniem zasad wolnorynkowych. Niska cena i bezpieczeństwo nie wykluczają się wzajemnie. Dodatkowo, należy podkreślić, że nowelizacja ustawy o rezerwach jest niezgodna z regulacjami unijnymi, czego dowodem jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w analogicznej sprawie pomiędzy spółkami ENI i francuskim rządem. Warto też przypomnieć o wprowadzonym w połowie 2017 r. unijnym rozporządzeniu „SoS”, dotyczącym priorytetów przesyłu gazu w sytuacjach kryzysowych, które gwarantuje ciągłość dostaw surowca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kłopotliwe zapasy gazu