KNF: spready w sam raz

Eugeniusz Twaróg
02-12-2008, 00:00

Spready są szerokie, bo widełki na rynku też się rozwarły. Taka uroda kredytów walutowych. Komu się nie podoba, niech idzie do kantoru.

Nadzór nie chce być urzędem kontroli cen

Spready są szerokie, bo widełki na rynku też się rozwarły. Taka uroda kredytów walutowych. Komu się nie podoba, niech idzie do kantoru.

Spread — to słowo na stałe już weszło do słownika kredytobiorców zadłużonych w walutach obcych. Wcześniej, kiedy różnice między ceną kupna, np. franka szwajcarskiego, a ceną sprzedaży były niewielkie, nikt nie zawracał sobie nimi głowy. Do października. Wtedy widełki nagle i szeroko się rozwarły, podwyższając wysokość rat kredytowych. Posypały się skargi do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

— Bank, który chce udzielić kredytu walutowego, musi najpierw sam uzyskać z rynku odpowiednią ilość waluty, nie unikając kosztów związanych ze spreadem. Następnie ustala cenę, po której sprzeda walutę klientowi, zawierającą prowizję za usługę wymiany waluty. Ważne jest w tym momencie, czy ta ostatnia marża jest fair, czy też jej wysokość jest nieuzasadniona i traktowana jako dodatkowe źródło zysku banku — mówi dr Andrzej Stopczyński, szef pionu nadzoru bankowego w KNF.

Naturalny skutek

Na razie wszystko wskazuje na to, że banki grają fair. Andrzej Stopczyński wyjaśnia, że zasadniczym powodem rozwarcia się widełek cenowych jest trudna sytuacja na rynkach finansowych.

— Mieliśmy i mamy do czynienia ze spadkiem płynności i ograniczonym dostępem do franka szwajcarskiego, czego naturalnym skutkiem jest rozszerzenie spreadów i w konsekwencji wyższe kwotowania również w bankach — wyjaśnia Andrzej Stopczyński.

Czynnikiem istotnie wpływającym na ostateczny kształt tabel kursowych jest również duża zmienność kursów walut na rynku w ostatnich tygodniach. Banki muszą brać na to poprawkę.

— Kiedy klient spłaca ratę kredytu, to bank zamyka pozycję w walucie po kursie z następnego dnia, którego wysokości nie zna. W związku z tym spread rośnie nie tylko o prowizję, ale również zostaje poszerzony o margines na ryzyko. I jest to praktyka, którą bank musi stosować z powodów czysto ostrożnościowych — tłumaczy Andrzej Stopczyński.

I dodaje:

— Trudno wymagać od banków, żeby zawęziły widełki kursów sprzedaży i kupna walut przy szerokich spreadach na rynku.

Po pierwsze: informacja

Komisja ma inne oczekiwania od banków. Monitoring sytuacji w branży nie wykazał, żeby dochodziło do sztucznego nadmuchiwania spreadów.

— Z wcześniejszych analiz wynika, że kursy walut w bankach odzwierciedlały ceny, jakie same płaciły na rynku. Obserwowaliśmy nawet zawężenie spreadów w niektórych przypadkach — mówi Andrzej Stopczyński.

Jak na razie tylko raz, i to na dodatek wiosną, nadzorca zwrócił uwagę jednemu z banków, że bez uzasadnienia rozszerza widełki kursowe. Skąd zatem skargi klientów?

— Klient widzi tylko końcowy spread. Nie wie, jakie czynniki mają wpływ na ustalanie kursu waluty. Nie zmienia to faktu, że moim zdaniem doszło do poważanych zaniedbań w zakresie informowania kredytobiorców o znaczeniu widełek kursowych w przypadku kredytów walutowych — uważa Andrzej Stopczyński.

Dlatego KNF chce nałożyć na banki obowiązek dokładnego tłumaczenia, na czym polega spread: że może się zmieniać i znacząco podwyższać wysokość miesięcznej raty. Wszystko to powinno się znaleźć w procedurach wewnętrznych banków. Banki powinny też zapewnić klientom pełny dostęp do informacji o stosowanych tabelach kursów wymiany walut.

Urząd kontroli cen

Administracyjne narzucanie cen, czyli także wysokości kursów, nie wchodzi w grę.

— Nie możemy ingerować w politykę cenową banków. Poza tym skutek takich działań mógłby być przeciwny do zamierzonego, czyli maksymalizacja spreadów i zanik konkurencji — tłumaczy Andrzej Stopczyński.

KNF ma jednak pomysł na ukrócenie zapędów banków do sztucznego rozszerzania spreadów walutowych. Nadzór sugeruje umożliwienie klientom spłaty rat w walucie, także przy kredycie indeksowanym do waluty obcej (zaciągany w walucie, spłacany w złotych). Mogliby je kupić w kantorze, wybierając najkorzystniejszy dla siebie kurs. Propozycja KNF znalazła się w nowej wersji rekomendacji S, którą w piątek banki dostały do konsultacji.

— Skutkiem ubocznym takiego rozwiązania może być podrożenie kredytów walutowych. Dlaczego? Bank będzie musiał zapewnić obsługę gotówkową, co kosztuje więcej niż obsługa bezgotówkowa — mówi Andrzej Stopczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KNF: spready w sam raz