Przyszła dyrektywa dotycząca pracy na platformie cyfrowej nie powinna zmieniać niczyjego statusu z wykonawcy czy samozatrudnionego na pracownika najemnego wbrew jego woli. Tak brzmi głos 82 proc. kurierów Wolt ankietowanych przez agencję badania rynku Taloustutkimus w ankiecie dotyczącej tej dyrektywy, przeprowadzonej w 15 europejskich krajach. Pogląd ten przywołuje Konfederacja Lewiatan - na poparcie wątpliwości, jakie rodzą założenia projektowanego aktu budzące niepokój przedsiębiorców.
Przygotowywana przez Unię Europejską (UE) dyrektywa w sprawie warunków wykonywania obowiązków za pośrednictwem platform internetowych ma zwiększyć prawną ochronę osób podejmujących się nowej, coraz powszechniejszej formy świadczenia pracy – tzw. platformowej.
Elastyczny model współpracy
– Pojęcie pracy platformowej odnosi się do elastycznego modelu pracy, a więc wykonywania określonego zlecenia czy zadania bez pozostawania w dyspozycji do stałego świadczenia powtarzalnej czynności. Określonego rodzaju usługi są świadczone często na podstawie krótkoterminowej, doraźnej umowy i dla więcej niż jednego klienta równocześnie – mówi Izabela Dziubak-Napiórkowska, radca prawny, szef praktyki prawa pracy w Kancelarii Kopeć & Zaborowski.
Wyjaśnia, że w cyfrowych platformach pracy nie chodzi o każdego freelancera, ale o takiego, który zostaje zaangażowany przez podmiot świadczący usługi udostępniane przez strony internetowe lub aplikacje na żądanie klientów.
– W polskich realiach są to usługi transportowe firm Bolt czy Uber, dowóz gotowych posiłków przez Uber Eats lub Wolt, a także zakupów przez np. Glovo, Lisek.app. Ogólnie rzecz biorąc, są to zazwyczaj takie usługi jak: dostawy, tłumaczenia, wprowadzanie danych, opieka nad dziećmi i osobami starszymi czy taksówkarskie – wylicza radca.
W Polsce na tę formę zarobkowania decydują się tzw. samozatrudnieni prowadzący jednoosobową działalność. Inne osoby pracują na podstawie umów o dzieło bądź zlecenia - bądź bez jakichkolwiek umów. UE postanowiła to uregulować.
Gotowy projekt dyrektywy był spodziewany z końcem 2023 r. Jednak między Radą a Parlamentem Europejskim (PE) nie ma jeszcze porozumienia co do kształtu niektórych jej regulacji. PE opowiada się za bardziej restrykcyjnymi.
Akt ten ma służyć ochronie pracowników platform internetowych - zapewnić im prawa przysługujące przy zatrudnieniu etatowym. Najwięcej emocji budzi pomysł wprowadzenia domniemania prawnego, określonego tak: stosunek między platformą pracy i osobą wykonującą pracę za pośrednictwem tej platformy uznaje się za stosunek pracy, jeżeli platforma sprawuje kontrolę nad wykonywaniem pracy przez tę osobę i kieruje jej pracą.
Kontrowersyjny pomysł
Projekt dyrektywy definiuje sprawowanie tej kontroli katalogiem określonych jej przejawów (szczegóły w ramce obok). Spełnienie trzech z takich kryteriów byłoby równoznaczne z istnieniem wspomnianego domniemanego stosunku pracy. Jedną z takich przesłanek miałoby być ograniczenie przez platformę swobody wyboru godzin pracy.
– Nie chodzi o regulowanie pracy platformowej i traktowanie każdego wykonawcy jak pracownika. Rzecz w tym, że ma być za takiego uznany, gdy sposób wykonywania zleceń i inne tego okoliczności odpowiadają kontroli zdefiniowanej w dyrektywie i to niezależnie od rodzaju umowy oraz formy działalności tej osoby – wyjaśnia Izabela Dziubak-Napiórkowska.
Jak podkreśla, celem dyrektywy jest usunięcie fikcyjnego samozatrudnienia, a nie walka z tego rodzaju formą zarobkowania. Według niej, w efekcie projektowanych zastrzeżeń platformy mogą zmienić swoje modele działalności, żeby uniknąć domniemania istnienia stosunku pracy z wykonawcami usług. Jak przy tym zaznacza, skutek tego domniemania ma być automatyczny. Można więc się spodziewać, że będzie przedmiotem sporów i różnych interpretacji.
– Rozumiemy potrzebę dyskusji nad warunkami pracy tam, gdzie jest to uzasadnione. Jednak wdrożenie dyrektywy zróżnicuje sytuacje osób wykonujących takie same usługi, różnie kształtując ich uprawnienia w zależności od sposobu organizacji współpracy. Na dodatek PE chce wyeliminować stosowanie umów cywilnoprawnych, a w praktyce zakłada automatyczne domniemanie istnienia stosunku pracy z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą – mówi Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.
Podobny pogląd wyraża Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).
„Proponowane rozwiązania mogą prowadzić nie tylko do wyeliminowania relacji B2B dla kurierów i kierowców świadczących usługi za pośrednictwem platform, ale w ogóle ograniczenia takiej współpracy” – czytamy w memorandum ZPP „5 priorytetów dla rynku pracy w nowej kadencji”.
Konieczne zmiany na rynku
Według ZPP obecne prace nad dyrektywą wskazują na możliwość przyjęcia zasady, że spełnienie dwóch z pięciu wspomnianych kryteriów „kontrolnych” może prowadzić do uznania danego sposobu świadczenia obowiązków za odpowiadający umowie o pracę.
„To jest restrykcyjne podejście. Może spowodować konieczność zmiany Kodeksu pracy, a tym samym znacząco ograniczyć elastyczność rynku pracy. Polski rząd powinien wspierać rozwiązania odpowiadające trendom i oczekiwaniom pracowników. W sprawie dyrektywy o pracy platformowej Polska powinna podejmować działania na rzecz przyjęcia bardziej liberalnego stanowiska” – apeluje ZPP.
Izabela Dziubak-Napiórkowska przyznaje, że domniemanie prawne istnienia stosunku pracy to znacząca zmiana.
– Zmieniłoby ono układ sił między pracodawcami a pracownikami. Aktualnie można co najwyżej dochodzić istnienia stosunku pracy przed sądem. Według polskiego prawa mamy z nim do czynienia, gdy taki charakter ma sposób wykonywania pracy, a przede wszystkim pracownicze podporządkowanie, polegające m.in. na wyznaczeniu jej czasu i miejsca oraz dawaniu poleceń. I nie zmienia tego zastosowanie umowy B2B czy zlecenia – mówi radca.
Zwraca przy tym uwagę, że mimo powtarzanych od czasu do czasu postulatów Państwowa Inspekcja Pracy wciąż nie ma kompetencji do wydawania decyzji o istnieniu stosunku pracy.
– Nie posiada też wystarczających zasobów, by móc zajmować się pracownikami platform cyfrowych, a bez takiego wsparcia może być im ciężko wywalczyć swoje prawa. Być może przyszłe unijne prawo zwiększające ich ochronę skłoni polskiego ustawodawcę do szerszej regulacji rynku pracy – mówi Izabela Dziubak-Napiórkowska.
Projekt dyrektywy zawiera katalog działań platformy cyfrowej mających cechy podporządkowania jej osób wykonujących zlecone zadania. Chodzi o sytuacje, gdy platforma m.in.:
• określa górne limity poziomu wynagrodzenia;
• zobowiązuje osobę wykonującą pracę do przestrzegania szczególnych zasad dotyczących wyglądu, postępowania wobec odbiorcy usługi lub wykonania pracy;
• nadzoruje wykonywanie pracy, w tym drogą elektroniczną;
• ogranicza swobodę organizowania pracy poprzez ograniczenie możliwości wyboru godzin pracy lub okresów nieobecności;
• ogranicza swobodę co do organizowania pracy, nie dając swobody przy przyjmowaniu lub odrzucaniu zadań;
• ogranicza swobodę organizowania pracy, ograniczając swobodę korzystania z podwykonawców lub zastępców;
• ogranicza możliwość rozbudowy bazy klientów lub wykonywania pracy na rzecz osób trzecich.

