Kolej ma alibi - straty

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2004-09-24 00:00

UOKiK uznał, że kiepskie wyniki kolei uzasadniają kontrowersyjne praktyki. Eksperci są zaskoczeni taką interpretacją.

Brak wyboru i zmuszanie pasażerów do jazdy drogimi pociągami — to najważniejsze zarzuty pod adresem PKP InterCity (IC) i PKP Przewozy Regionalne (PR), które znalazły się w tekstach opublikowanych w ,,PB” na początku lipca. Przypomnijmy. W niektórych relacjach (Warszawa-Gdynia, -Poznań, -Katowice, -Kraków) dominują pociągi kwalifikowane, czyli ekspresy oraz InterCity spółki PKP IC. PKP PR uruchamiają nieliczne pociągi pospieszne, głównie w nocy. Tymczasem przejazd tymi pierwszymi jest dużo droższy, a czasem niewiele szybszy. Szczególnie widoczne jest to w czasie wakacji. Przykładowo PKP PR wycofują wtedy jeden z dwóch dziennych pociągów pospiesznych Warszawa-Gdynia, w to miejsce pojawiają się ekspresowe.

Z informacji, jakie zdobyliśmy, wynikało, że może to być efekt zmowy zarządów spółek. Te zaprzeczyły.

Co mówi prawo

Przekładając zjawisko na grunt ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, rodziło to podejrzenie wykorzystywania pozycji dominującej na szkodę pasażerów (art. 5) oraz zawarcia niedozwolonego porozumienia (art. 8, który zakazuje m.in. dzielenia rynku).

— Działania spółek PKP można by ewentualnie uznać za praktyki eksploatacyjne wobec konsumentów. Ale wobec strat, jakie ponoszą, stwierdzenie, iż w nadmierny sposób eksploatują pasażerów, jest mało przekonujące. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postanowił nie wszczynać w tej sprawie postępowania — wyjaśnia Elżbieta Anders, rzecznik UOKiK.

Takie stanowisko jest dość zaskakujące.

— Wydaje się, że UOKiK zastanawia się, czy działania te mogą oznaczać narzucanie nieuczciwych cen, ograniczenie zbytu ze szkodą dla konsumentów. Wypowiedzi brakuje precyzji, argument o stratach jest jednym z kilku. Pozostałe to ograniczenia infrastrukturalne, takie np. jak brak taboru. Te okoliczności wymagałyby dokładnego zbadania przez urząd — mówi Małgorzata Szwaj z kancelarii prawnej Linklaters.

— Przecież firma może osiągać nieuzasadnione korzyści i wykazywać stratę. Może również przerzucać na klientów koszty swojej nieudolności. Uzależnienie wszczęcia postępowania od posiadania przez firmę zysku jest niewłaściwe — komentuje prawnik warszawskiej kancelarii.

W grupie wolno

A co z zarzutem niedozwolonego porozumienia?

— PKP PR i PKP IC są kontrolowane przez PKP SA. Na gruncie orzecznictwa europejskiego porozumienia zawierane mogą być co do zasady między konkurentami. W przypadku członków grupy kapitałowej mają oni ograniczoną lub wyłączoną swobodę decyzji rynkowych — mówi Elżbieta Anders.

Dodaje, że PKP IC oraz PKP PR działają na odrębnych rynkach, przewozów kwalifikowanych i regionalnych.

— Ich działania nie prowadzą do eliminacji z rynku konkurentów, gdyż tacy nie istnieją — twierdzi Elżbieta Anders.

— Rzeczywiście, z orzecznictwa wynika, że nie można mówić o niedozwolonych porozumieniach między firmami z grupy kapitałowej, mającymi jednego właściciela, który sprawuje nad nimi kontrolę — komentuje Małgorzata Szwaj.

Czasem niezależne

UOKiK prowadził również postępowanie wyjaśniające w związku ze skargami po 1 maja. Pasażerowie PKP IC oraz PKP PR zostali zmuszeni wówczas do kupowania osobnych biletów. Oznaczało to wzrost opłat za przejazd.

,,PKP PR i PKP IC działają jako niezależne spółki prawa handlowego, trudno uznać za przejaw praktyki monopolistycznej dążenie do czytelnego rozdzielenia ich działalności i rozliczeń” — stwierdził m.in. UOKiK, nie wszczynając postępowania.

Zatem kolejowe spółki mogą świadczyć usługi w uzgodniony sposób. I tak długo, jak przynoszą straty, nie muszą się obawiać zarzutu o ,,nadmierną eksploatację pasażerów”.