Kolejarze grożą strajkiem

opublikowano: 12-02-2015, 00:00

Związkowcy chcą, by premier pomogła utrzymać się na rynku Przewozom Regionalnym.

Kolejowe związki zawodowe ogłosiły wczoraj pogotowie strajkowe. Twierdzą, że jest to reakcja „na brak woli podjęcia dialogu społecznego dla rozwiązania kluczowych problemów polskiego kolejnictwa, które od lat związki zawodowe sygnalizowały najpierw premierowi Donaldowi Tuskowi, a następnie premier Ewie Kopacz”.

Komunikat podpisali trzej szefowie związków: Stanisław Stolorz, Henryk Grymel oraz Leszek Miętek. 3 lutego wysłali także list do premier, w którym — sygnalizując problemy branży — odcinali się od akcji protestacyjnych prowadzonych przez związki z innych branż. „Nasze wystąpienie nie ma nic wspólnego z sytuacją, którą media określają jako eskalację żądań związkowych” — napisali w liście do Ewy Kopacz.

Związkowcy liczą, że skłoni ona marszałków województw, by nie tworzyli kolejnych lokalnych spółek kolejowych, eliminujących z rynku Przewozy Regionalne. Twierdzą, że takie działania powodują jedynie wzrost kosztówi spadek efektywności usług kolejowych, co przekłada się na pogorszenie oferty dla pasażerów. Warto jednak przypomnieć, że rząd planuje włączyć się w restrukturyzację Przewozów Regionalnych i przekazać Agencji Rozwoju Przemysłu 750 mln zł na dokapitalizowanie kolejowej spółki. Jednocześnie Przewozy Regionalne starają się skłonić samorządy wojewódzkie do zawarcia z nimi pięcioletnich kontraktów. Wielu marszałków nie chce jednak zawierać wieloletnich umów.

Niektórzy skłonni są podpisać kilkuletnie kontrakty, zastrzegając jednak, że pula zamawianych w spółce przewozów będzie stopniowo maleć, bo świadczenie usług będą przejmować lokalne spółki. Takie propozycje nie zadowalają jednak ani Przewozów Regionalnych, ani związkowców. Czy pogotowie strajkowe zmotywuje marszałków?

— Nie sądzę, by miało na nich wpływ, bo ostateczne decyzje zależą nie tylko od marszałków, ale od sejmików samorządowych, których radni są wybierani w powszechnych wyborach i na ich decyzje nie ma wpływu ani marszałek, ani premier — uważa Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu