Tuż nad kluczowym dla indeksu S&P500 wsparciem nikt nie chciał agresywniej zajmować pozycji, gdyż konsekwencje niewłaściwego wyboru mogą być w obecnej sytuacji technicznej szczególnie bolesne. Nie doszło zatem ani do panicznej wyprzedaży, ani do zdecydowanego odbicia, a główne indeksy z wyjątkiem Nasdaqa zakończyły dzień płasko. Do intensywniejszego handlu nie będzie w tym tygodniu zachęcało piątkowe święto, przed którym inwestorzy poznają arcyważne dane o liczbie nowych miejsc pracy, mogące wywołać spore zamieszanie.
Wczorajsze ruchy amerykańskich indeksów determinował przede wszystkim kurs ropy, która najpierw ustanowiła rekord na poziomie 143,67 USD za baryłkę¸ by później stopniowo spaść w pobliże linii 140 dolarów. Ta korekta pomogła rynkowi akcji wyjść na plus z porannego dołka, ale pod koniec sesji jednak zamknięto sporo długich pozycji. Zupełnie nieobliczalne wahania ceny surowca hipnotyzują rynki i stanowią obecnie główny krótkoterminowy czynnik ryzyka, gdyż kwestia zysków spółek czy poziom wskaźników makroekonomicznych nie wpływa tak silnie na wyobraźnię inwestorów. Ponieważ wczorajsze umocnienie dolara nie zostało jak dotąd zanegowane, jest szansa, że dzisiaj ropa da nieco wytchnąć inwestorom. Nadal jednak utrzymuje się ponad poziomem 140 USD, czyli zbyt wysoko, by ośmielić do większych zakupów akcji.
Dow Jones Industrials zanotował najgorszy czerwcowy wynik od 1930 roku, a
tylko kilkanaście punktów dzieli go od granicy 20 proc. straty liczonej od
październikowego szczytu, co oznaczałoby "oficjalną" inaugurację rynku
niedźwiedzia. Warto zauważy㏠że indeks pokonał już poziom szczytu z hossy
zakończonej w 2000 r. Analogiczny poziom dla GPW nie ostał jeszcze osiągnięty,
choć rosnące prawdopodobieństwo zawędrowania indeksu Wig20 w tę okolicę sugeruje
analiza techniczna.
Wczoraj za oceanem najgorzej znowu spisała się branża
finansowa, tracąc 2,2 proc., podczas gdy niespodziewanym zwycięzcą okazały się
nie spółki surowcowe, lecz te z sektora użyteczności publicznej.
Wkrótce pod presją mogą znaleźć się spółki samochodowe, gdyż publikacja raportu o poziomie sprzedaży pojazdów w USA przyniesie zapewne złe wieści. Liczba kupionych aut spadła wg. prognoz do poziomu sprzed 15 lat. Nastrojów nie poprawi też wczorajsze zalecenie Lehman Brothers i Bank of America, by wyzbywać się obligacji przedsiębiorstw, gdyż wkrótce nastąpi obniżenie ratingów kredytowych wielu z nich.
Na razie jednak obrona wsparcia przez indeks S&P500 wraz ze stabilną ceną ropy działa nieco mobilizująco na stronę popytową, dzięki czemu kontrakty zyskują kilkanaście punktów. Rynki Azji w większości jednak spadły, choć zanosiło się, że Nikkei zakończy na plusie po mniejszym od oczekiwań spadku indeksu tankan. Dax zacznie dzień najprawdopodobniej od minimalnego spadku, mimo że sprzedaż detaliczna w Niemczech przekroczyła prognozy.
W takim dość neutralnym otoczeniu inwestycyjnym Wig20 ma szansę
otworzyć się bez zmiany lub na niewielkim plusie, utrwalając znaczenie poziomu
2600 pkt. jako psychologicznego wsparcia. Wczoraj w pobliżu tej linii ustawiono
zasieki, widać zatem, że popyt jest zdeterminowany, by bez działania naprawdę
przemożnej siły wyższej nie dopuścić do spadku indeksu w okolice 2450 pkt. Wig20
co prawda zamknął się minimalnie pod tym poziomem, ale naruszenie nie było na
tyle duże, by przekreślić znaczenie tego wsparcia. Dzisiaj jest szansa powrotu
nad tę linię a zachowanie rynku będzie zapewne podobne do wczorajszego, z
możliwością lekkiego wzrostu na niewielkich obrotach, przynajmniej do czasu
popołudniowych raportów z USA lub pierwszej większej zmiany ceny ropy. W centrum
uwagi nadal może znajdować się Lotos, który stał się ostatnio źródłem sporego
informacyjnego zamieszania.