Kombinowane na plusie

opublikowano: 25-06-2015, 00:00

Transport intermodalny: Segment przewozów kombinowanych stale rośnie. Ten rok też ma być lepszy niż poprzedni

Transport kombinowany, zwany też intermodalnym, ciągle stanowi w Polsce niewielki odsetek towarowych przewozów kolejowych. Według Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) w 2014 r. było to 4,2 proc. masy towarowej i niecałe 6,8 proc. pracy przewozowej. To więcej niż w 2013 r. (odpowiednio: 3,7 i 6 proc.), ale daleko nam do europejskich liderów.

Więcej pracy i masy

Dane dotyczące transportu intermodalnego są obiecujące zwłaszcza wobec spadku towarowych przewozów kolejowych w ogóle. Masa ładunków w 2014 r. spadła do 228,8 mln ton z 233,1 mln ton rok wcześniej. Mniejsza (o 800 mln t) była też praca przewozowa — 50 mld tonokilometrów.

— Od początku września 2014 r. szybko taniało paliwo, co znacząco poprawiło konkurencyjność przewozów samochodowych, a mimo to w czwartym kwartale 2014 r. liczba przewiezionych jednostek intermodalnych spadła tylko nieznacznie, wzrosły zaś masa i praca przewozowa — mówi dr Hubert Igliński z Katedry Logistyki Międzynarodowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. W I kwartale 2014 r. transportem kombinowanym przewieziono o 0,4 proc. więcej jednostkach ładunkowych, a w drugim o 6,7 proc. więcej rok do roku.

W dwóch ostatnich kwartałach już ich jednak nieco ubyło — odpowiednio: o 0,7 proc. i 0,2 proc. Przewozy w TEU (ekwiwalent kontenera 20-stopowego) w pierwszym kwartale 2014 r. wzrosły o 4,9 proc., w drugim — o 0,7 proc., w trzecim zaś spadły o 4,6 proc., a w czwartym o 3,8 proc. Masa ładunków i praca przewozowa w każdym kwartale jednak rosły o kilka-kilkanaście procent. Największy wzrost masy był w drugim kwartale 2014 r. — o 16 proc., a pracy przewozowej w trzecim — o 16,4 proc.

Zła infrastruktura, niskie stawki

Niezły był początek 2015 r. Według danych UTK za pierwszy kwartał rynek transportu intermodalnego wzrósł rok do roku o 11,2 proc. w liczbie jednostek i o 1,6 proc. w TEU. Wzrost masy przewiezionych towarów wyniósł 14,9 proc., a pracy przewozowej 13,2 proc.

— Wiele wskazuje na to, że paliwo już nie będzie taniało, zatem konkurencja cenowa transportu drogowego nie będzie tak mocna. Poza tym uda się utrzymać ponad 3 proc. wzrostu gospodarczego, rosną morskie przewozy kontenerowe i przeładunki w portach. Wydaje się więc, że nie ma przeszkód, aby kolejowe przewozy intermodalne nadal rosły i to szybciej niż w poprzednich latach — ocenia Hubert Igliński.

Zdaniem Jacka Bieczka, prezesa CTL Logistics, atrakcyjność transportu intermodalnego dla końcowego klienta zależy głównie od terminowości, co wiąże się z jakością infrastruktury.

— Polskie porty inwestują w infrastrukturę, dzięki czemu stały się atrakcyjne dla globalnych graczy. Natomiast stan infrastruktury kolejowej mimo prac modernizacyjnych nadal jest zły. To pierwsza bariera, która może zahamować wzrosty na tym rynku. Drugą są jedne z najwyższych w Europie stawki dostępu do infrastruktury i stawki sprzedaży. Klienci chcą wozić szybko i tanio. Ale na kalkulacje ekonomiczne decydujący wpływ mają koszty przewoźnika i konieczność nieustannych inwestycji w sprzęt. Innowacje technologiczne znacząco wpływają na okres amortyzacji wagonów — mówi Jacek Bieczek.

Zmiana udziałów

Kto zajmuje się kolejowym transportem intermodalnym? Rok 2014 był kolejnym, w którym lider, PKP Cargo, stracił udziały w rynku. Miał 47 proc. przewozów według masy (spadek z 56 proc. rok wcześniej) i 51,5 proc. pracy przewozowej (spadek z 60 proc.). Najbardziej zwiększył udziały w rynku Lotos Kolej — do 19,4 proc. masy (z 15 proc.) i 19,2 proc. pracy przewozowej (z 14,8 proc.). Wzrost zanotował też DB Schenker Rail Polska: 21 proc. masy towarowej (z 17,8 proc.) i 18,2 proc. pracy przewozowej (z 14 proc.).

— Branża przewozów intermodalnych jest wciąż młoda i szybko rośnie, co skłania operatorów do stosowania różnych, często agresywnych strategii rozwoju, w tym fuzji i przejęć. Realizowane są też duże inwestycje terminalowe i taborowe. Wystarczy wybudować terminal w atrakcyjnym miejscu i podjąć przewozy lub pozyskać większego klienta, aby przez rok znacząco zmienić udział w rynku.

PKP Cargo jako największy gracz ma siłą rzeczy mniejszą dynamikę działania i elastyczność. Długo też nie doceniało tego segmentu. Ma jednak znaczący potencjał i nie spodziewam się, aby przez kilka lat jego udział w rynku miał znacząco spaść — komentuje Hubert Igliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu