technologia Systemy IT wspomagają odzyskiwanie długów
Telefon komórkowy, komputer, nowoczesne oprogramowanie — to podstawowe narzędzia pracy przy odzyskiwaniu wierzytelności.
Bartosz Burclaf z Inkaso Hermański, firmy windykacyjnej z Poznania, nie ma wątpliwości, że w jego branży system wspomagający zarządzanie wierzytelnościami to absolutna podstawa działalności.
— Nie wyobrażam sobie, aby jakakolwiek firma windykacyjna obsługująca więcej niż 50 zleceń mogła sobie poradzić z ilością dokumentacji oraz historią sprawy przy pomocy papierowych teczek. Musimy zwiększać efektywność pracy, osiągamy to poprzez inwestowanie właśnie w technologię — mówi Burclaf.
Fundament to system
Windykatorom potrzebne są min. narzędzia, które ułatwią dokumentację sprawy i archiwizację dokumentów.
— Dodatkowo musimy korzystać z nowoczesnych mediów np. masowej wysyłki SMS-ów, faksów czy e-maili. Nie wspominam tu o rozwiązaniach mobilnych wspomagających windykatorów w terenie- dodaje Bartosz Burclaf.
Podstawą pracy jest system bazodanowy, który ma za zadanie ułatwić dostęp do danych dłużnika, historii windykacji oraz wszelkich dokumentów z nią związanych. Równocześnie pomaga planować zadania, organizować pracę windykatorów i tworzyć raporty, analizy oraz odpowiednie druki.
— Dodatkowo, zależnie od specyfiki danej instytucji wspiera procesy blokowania rachunków, kart kredytowych, obsługę zabezpieczeń, wystawienia bankowych tytułów egzekucyjnych czy też przygotowania regresów szkodowych i wypowiadania polis ubezpieczeniowych — mówi Maciej Ślósarczyk z Comarchu, jednej z firm dostarczających oprogramowanie wspomagające windykację.
Oprogramowanie ma sprawić, że firma windykacyjna nie utonie w powodzi papierów, dokumentów, wniosków, które spływają niemalże nieustannie, jeśli zajmuje się więcej niż kilkoma sprawami. Niezbędne jest też podczas zbierania informacji z wielu różnych źródeł oraz podczas monitorowania płatności.
Dobre kontakty
Nowoczesne technologie wykorzystywane są również w sferze kontaktów z klientami. Firmy inwestują w call center oraz systemy CRM. To już standard u większych windykatorów, którzy jednak nie zapominają o swojej podstawowej funkcji.
— Dla naszych klientów najważniejsza jest nasza skuteczność i to, ile pieniędzy dla nich odzyskamy. Myślę, że wybaczą nam, jeśli zapomnimy o dacie urodzin ich złotej rybki, natomiast nie wybaczą nam, jeśli pozwolimy, aby dłużnik uciekł. Dlatego też koncentrujemy się głównie na technologiach wspomagających zarządzanie wierzytelnościami — mówi Bartosz Burclaf.
SMS i giełda
Wśród windykatorów popularność zdobywają także systemy do automatycznej i masowej wysyłki sms-ów do dłużników.
— To skuteczne narzędzie, ponieważ pozwala przekazać najistotniejsze informacje w stosunkowo krótkim czasie do bardzo dużej liczby osób, wspomagając tym samym pracę Contact Center. Są doskonałym narzędziem do przekazywania krótkich informacji o naszych numerach telefonów, wskazywania numeru konta do wpłat, terminu płatności rat, kwoty zadłużenia czy adresu, na który należy odesłać podpisane porozumienie ratalne — mówi Grzegorz Koźmiński z Kruka, firmy zajmującej się obrotem wierzytelnościami i windykacją.
Tę formę kontaktu stosuje się głównie w przypadku osób, które zadeklarowały już chęć spłaty długu. W przypadku tych, którzy nie mają takiego zamiaru, windykatorzy korzystają z innego narzędzia — internetu, a konkretnie wirtualnej giełdy wierzytelności.
— Ogólnie rzecz biorąc jest to baza danych dostępna za pośrednictwem sieci, zawierająca informację o długach, które chcemy odsprzedać lub odkupić. Giełda wierzytelności działa bardzo podobnie do znanych internetowych systemów aukcyjnych takich jak Allegro. Jedna firma lub wierzyciel umieszcza ofertę sprzedaży określonego długu, a wszyscy inni użytkownicy mają możliwość przeglądania i składania ofert zakupu takiej wierzytelności — opowiada Bartosz Burclaf.
Giełda to sposób sprzedaży długów bardzo trudnych do windykacji. Nie można jednak zapomnieć, że w tej branży ciągle najważniejszy jest człowiek.
— Musimy pamiętać, że technologia to narzędzie, nie zastąpi ona doświadczonego windykatora, który będzie potrafił odpowiednio ją wykorzystać — mówi Bartosz Burclaf.