Komu budżetowe rózgi

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-07-20 00:00

Każdego roku w trzeciej dekadzie lipca Sejm ocenia stan finansów Rzeczypospolitej. Podczas zaczynającego się dzisiaj 80. posiedzenia rozpatrzone zostaną:

- sprawozdanie Rady Ministrów z wy- konania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2003 r.;

- sprawozdanie NBP z działalności w roku 2003, w tym z wykonania założeń polityki pieniężnej;

- przedstawiona przez NIK analiza wykonania w roku 2003 budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej.

Z powagą tych dokumentów nie współ- brzmi niski poziom corocznej debaty poselskiej. Zawsze przebiega ona ospale, przy pustej sali. Wniosek komisji brzmi tradycyjnie: „Sejm RP przyjmuje sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za okres od dnia 1 stycznia do dnia 31 grudnia” oraz z tego tytułu „udziela Radzie Ministrów absolutorium”. Wniosek mniejszości formułowany jest równie tradycyjnie: „Sejm RP nie przyjmuje sprawozdania” oraz „nie udziela absolutorium”. Dotychczas koalicja rządowa zawsze wygrywała. Także w tym roku gabinet Marka Belki nie powinien mieć problemów, jeśli za punkt odniesienia uznamy głosowanie z 24 czerwca nad wotum zaufania. Jednak rząd również przegrał kilka głosowań, w których posłowie odrzucali jego informacje...

Ewentualne nieudzielenie absolutorium i tak nie poskutkowałoby prawnie, będąc zaledwie moralnym pognębieniem lewicowego rządu przez prawicową opozycję. Notabene z wykonania budżetu 2003 tłumaczy się gabinet obecny, ale merytorycznie rozliczony zostanie oczywiście były rząd Leszka Millera. Personalnym łącznikiem obu ekip jest minister finansów Andrzej Raczko, który odchodzi ze stanowiska dopiero po debacie budżetowej.

Niezależnie od głównego rozstrzygnięcia absolutoryjnego, Sejm może napiętnować dysponentów poszczególnych części budżetu za nieprawidłowości. Rok temu oberwało się trzem: Krajowemu Biuru Wyborczemu, resortowi zdrowia oraz realizacji inwestycji wieloletnich. W tym roku zarysowują się rozbieżności: NIK wskazała swoim oskarżycielskim palcem cztery budżetowe podmioty (Polski Komitet Normalizacyjny, NFOŚiGW, przychody z prywatyzacji oraz inwestycje wieloletnie), sejmowa komisja widzi zło tylko w Urzędzie Służby Cywilnej, natomiast mniejszościowi posłowie opozycji — aż w dziewięciu, na przykład w Kancelarii Prezydenta RP.

Od lat głęboki stres posłów z różnych klubów wywołuje pozostawanie poza ich zasięgiem centralnego banku państwa. Jednak coraz większe polityczne skażenie dyskusji o finansach publicznych umacnia nas w przekonaniu, iż ojcowie Konstytucji RP mieli w roku 1997 całkowitą rację, różnicując uprawnienia Sejmu. Na podstawie art. 226 posłowie oceniają sprawozdanie rządowe w formule absolutorium, natomiast zgodnie z art. 227 sprawozdanie bankowe czytają — i tylko tyle...