Koniec specjalnej troski

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 06-04-2011, 00:00

Banki centralne po kolei podnoszą stopy procentowe. Kuracja nie będzie przyjemna, ale nie ma innego wyjścia.

Era rekordowo taniego pieniądza przechodzi do historii

Banki centralne po kolei podnoszą stopy procentowe. Kuracja nie będzie przyjemna, ale nie ma innego wyjścia.

Przez ostatnie dwa i pół roku żyliśmy w okresie maksymalnie taniego pieniądza. Po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. większość banków centralnych obcięła zdecydowanymi ruchami stopy procentowe do najniższych poziomów w historii. Tani, często niemal darmowy, pieniądz miał pobudzić światową gospodarkę. Ten okres jednak właśnie się skończył. Musimy być przygotowani, że banki centralne nie będą już dłużej dawać firmom i konsumentom taryfy ulgowej.

Gorzki lek

Większość gospodarek wschodzących ma już za sobą pierwsze podwyżki stóp procentowych. W tym gronie jest Polska. Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej (RPP) po raz drugi dokręciła monetarną śrubę. Podobnie jak w styczniu, podniosła stopy o 0,25 pkt proc. Główna wynosi już 4 proc.

— Nie możemy wykluczyć sytuacji, że polska gospodarka za kilka kwartałów będzie rozwijać się zbyt szybko. Rolą banków centralnych jest to, żeby przeciwdziałały przegrzaniu się koniunktury — tłumaczył decyzję RPP jej przewodniczący Marek Belka.

Na zaostrzenie kursu zdecydował się wczoraj też bank centralny Chin. Podniósł stopy o 0,25 pkt proc., do poziomu 6,31 proc. To już czwarta podwyżka w ostatnich czterech miesiącach. W podobny sposób dokręciły ostatnio gospodarce śrubę też władze monetarne Indii, Brazylii, Rosji, Węgier i Korei Południowej.

— Świat podnosi stopy procentowe, bo obecny tani pieniądz sprzyja powstawianiu baniek spekulacyjnych, zwłaszcza na rynkach surowcowych. Fundusze inwestycyjne tanio pożyczają kapitał i używają go do spekulacji. Tę lekcję przerabialiśmy już kilka lat temu w USA — tani pieniądz doprowadził do wybuchu ostatniego kryzysu. Teraz nie powinniśmy popełnić tego błędu — tłumaczy Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Jutro prawdopodobnie nadejdzie symboliczny moment, w którym na droższy pieniądz będą przechodzić też gospodarki rozwinięte. Większość ekonomistów jest przekonana, że na jutrzejszym posiedzeniu stopy procentowe podniesie Europejski Bank Centralny (EBC). Według ankiety agencji Bloomberg wśród analityków, za rok o tej porze główna stopa wyniesie 2 proc., czyli będzie o 1 pkt proc. wyższa niż obecnie. W kolejnych miesiącach inne zachodnie banki centralne, niczym upadające kostki domina, też będą po kolei dokręcać monetarną śrubę. Rynek obstawia, że pierwsze padną Norwegia, Szwecja i Wielka Brytania.

— Do końca roku na zacieśnienie polityki pieniężnej zdecydują się nawet władze monetarne Stanów Zjednoczonych i Szwajcarii, utrzymujące obecnie najniżej stopy procentowe — mówi Krzysztof Wołowicz, analityk TMS Brokers.

Rozwój za swoje

Bezpośrednią konsekwencją rosnących stóp na świecie dla polskich firm i przeciętnego Kowalskiego będą po prostu drożejące kredyty. Kredytobiorcy, zarówno zadłużeni w złotych, jak i w walutach obcych, muszą być przygotowani, że przez najbliższe kilka kwartałów oprocentowanie będzie stopniowo szło w górę.

— Na szczęście nie powinno to wpłynąć na wzrost gospodarczy, bo polskie firmy w małej części finansują inwestycje kredytem bankowym. Raczej korzystają z własnych oszczędności, a tych mają dziś wyjątkowo dużo — zaznacza Stanisław Gomułka.

Globalne podwyżki kosztu pieniądza będą jednak miały dla polskiej gospodarki też konsekwencje pośrednie. Przede wszystkim, mogą osłabić eksport.

— Wyższe stopy procentowe w strefie euro obniżą konkurencyjność europejskich gospodarek, zwłaszcza niemieckiej — naszego głównego partnera handlowego. Popyt zza zachodniej granicy może więc nieco słabnąć — mówi Krzysztof Wołowicz.

Kij w szprychy

W naszych eksporterów może uderzać też rosnący w siłę złoty. Wyższe stopy procentowe przyciągają kapitał zagraniczny, bo dają inwestorom więcej zarobić.

— Polska wcześniej niż gospodarki rozwinięte zaczęła podnosić stopy. To może w krótkim okresie umacniać naszą walutę — ostrzega Stanisław Gomułka.

Ekonomiści na Zachodzie zastanawiają się też, czy zacieśnianie polityki fiskalnej przez EBC nie spowoduje nasilenia się kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Wyższe stopy procentowe oznaczają dla Portugalii, Hiszpanii czy Włoch niższy wzrost gospodarczy i wyższe koszty obsługi długu publicznego.

— Zacieśnianie polityki pieniężnej przez EBC zwiększa ryzyko, że chwiejące się kraje wpadną w jeszcze większe kłopoty fiskalne niż do tej pory —uważa Gavyn Davies, prezes funduszu inwestycyjnego Fulcrum Asset Management, cytowany przez Bloomberga.

Taki scenariusz z pewnością zachwiałby rynkami finansowymi i osłabił koniunkturę w całej Europie, również w Polsce.

— Miejmy jednak świadomość, że w dłuższej perspektywie podwyżki stóp są dla firm korzystne. Banki centralne nie chcą nikogo karać, zaostrzenie polityki jest konieczne, żeby gospodarka mogła się rozwijać — przekonuje Stanisław Gomułka.

Chłodzenie gospodarki w praktyce

Bank centralny podnosi stopy procentowe, kiedy widzi, że pieniądz jest zbyt tani i może spowodować przegrzanie się gospodarki. Zbyt łatwy dostęp do kapitału sprawia, że wyceny aktywów — np. akcje firm, ceny surowców czy ceny mieszkań — rosną zbyt szybko, co powoduje nadmuchiwanie baniek spekulacyjnych i sprzyja inflacji. Wyższe stopy procentowe chłodzą tę koniunkturę. Odbywa się to przede wszystkim na dwa sposoby: po pierwsze, wzrost oprocentowania utrudnia firmom i gospodarstwom domowym dostęp do kapitału, przez co popyt nieco słabnie, a wyceny aktywów spadają. Po drugie, wyższe oprocentowanie na rynku umacnia jego walutę. Inwestorzy zagraniczni mogą liczyć na wyższy zysk z inwestycji na tym rynku, więc pompują w niego kapitał. Mocna waluta odbiera konkurencyjność lokalnych firm na rynkach zagranicznych, co obniża wzrost gospodarczy i chłodzi koniunkturę. W dodatku mocny kurs obniża ceny produktów importowanych, co także obniża inflację i utrudnia spekulantom pompowanie baniek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu