Dobra koniunktura na rynkach finansowych sprzyjała zarządzającym. Co prawda skończyła się hossa na obligacjach, a surowce dołowały, ale niemałe zyski można było zanotować na akcjach, zwłaszcza małych i średnich spółek.



Wyścig o podium
Niemal do ostatnich dni roku trwała zacięta walka pomiędzy Adamem Łukojciem i Łukaszem Hejakiem, którzy kierują funduszami małych i średnich spółek ze stajni Skarbiec i Investors TFI.
Ostatecznie wygrał ten drugi, który dowiózł do mety 41,2 proc. zysku, pokonując rywala o 1 pkt proc. i zapewniając sobie tym samym tytuł mistrza akcji 2013 r. (czytaj obok). W tym czasie mWIG40 i sWIG80 zyskały odpowiednio 31 i 37 proc., a średnia w grupie „misiów” wyniosła 31,1 proc.
— Inwestowaliśmy w agresywne spółki o dobrej historii i ze sprawnymi zarządami, a unikaliśmy defensywnych walorów. Część aktywów ulokowaliśmy za granicą, m.in. w Turcji i w Niemczech, co poprawiło płynność portfela, ale nie wpłynęło istotnie na wynik — ujawnia Adam Łukojć. Na wyróżnienie zasługuje także Andrzej Domański z Noble Funds TFI, który z wynikiem 38,9 proc. zajął trzecie miejsce.
— Bardzo dobrze w 2013 r. zachowywały się np. akcje dystrybutora leków — Neuki, na które zresztą konsekwentnie stawiałem już od 2012 r. Pomimo wciąż dużych potrzeb inwestycyjnych utrzymywałem również przeważenie w akcjach Integera, bo uważam, że ekspansja paczkomatów dopiero się zaczyna. Unikałem polskiej energetyki — tłumaczy Andrzej Domański.
Na drugim biegunie znalazły się dwa „misie” spod egidy Amplico TFI, które już od wielu miesięcy mają problemy z selekcją spółek do portfela. W 2013 r. oba zyskały o ponad 10 pkt proc. mniej niż rywale z grupy.
Mały znaczy zyskowny
Wśród funduszy akcji szerokiego rynku najlepiej wypadł Copernicus Akcji Dywidendowych, który zarobił 49,7 proc., podczas gdy WIG zyskał nieco ponad 8 proc., a średnia w grupie wyniosła 11,2 proc. Jest to jednak wciąż mały fundusz, bo zarządza portfelem wielkości 26,5 mln zł, a więc łatwiej mu reagować na zmieniające się otoczenie rynkowe. Niewielki (38 mln zł), ale równie zyskowny był w ubiegłym roku także Caspar Akcji, który zarobił 45,7 proc.
— Zwróciliśmy uwagę na znaczące rozbieżności w wycenach spółek sektora handlu detalicznego. Bardzo udane okazały się inwestycje w spółki IT, m.in. producenta gier komputerowych CD Projekt. Pod koniec roku trafne okazało się zaangażowanie w akcje PKP Cargo i TP. Unikaliśmy sektora energetycznego i chemicznego — mówi Łukasz Marach z Caspar TFI. Zdaniem Łukasza Hejaka z Investors TFI, w tym roku wciąż prym będą wiodły małe spółki.
— Ożywienie gospodarcze przyśpieszy, na czym skorzystają spółki cykliczne. Cały czas optymistycznie patrzymy też na sektor ochrony zdrowia. W tym roku dojdzie do kolejnych transakcji konsolidacyjnych, a duże zainteresowanie inwestorów powinno podtrzymywać atrakcyjne wyceny. Podobają nam się też spółki innowacyjne, działające w sektorze technologicznym — mówi Łukasz Hejak.
Japoński rajd…
Nie tylko na GPW można było w ubiegłym roku zarobić. Również indeksy amerykańskiej giełdy oraz rynków Starego Kontynentu pięły się w górę, zaliczając po drodze kilka niewielkich korekt. Fundusze akcji amerykańskich zarobiły średnio 25,5 proc., a akcji europejskich rynków rozwiniętych 20,6 proc. Najwięcej, bo 56 proc., wzrósł jednak japoński Nikkei 225, a w ślad za nim podążył ING Japonia, zyskując 47 proc. i zapewniając sobie tytuł funduszu roku 2013 (czytaj obok). Czy na powtórkę sukcesu można liczyć w 2014 r.?
— Tak spektakularnie nie będzie, ale perspektywy wyglądają interesująco. Wskaźniki takie jak Tankan czy PMI wskazują na dalszą poprawę, rząd ogłosił kolejny pakiet stymulacyjny w kwocie 6 trylionów jenów (około 2 proc. PKB), a największy rządowy fundusz emerytalny z aktywami ponad 1 bln USD kontynuuje skupowanie japońskich akcji. Choć zmienność i emocje są gwarantowane, to dwucyfrowe stopy zwrotu wydają się być w zasięgu — uważa Robert Bohynik, dyrektor inwestycyjny ING TFI.
…i obligacyjna klapa
Na drugim biegunie znalazł się krajowy rynek długu. W całym 2013 r. wyniki funduszyo uniwersalnej strategii wyniosły średnio zaledwie 2,0 proc., a papierów skarbowych 1,5 proc. Z tej drugiej grupy najwięcej, bo 5,7 proc., zyskał Copernicus Dłużny Skarbowy Plus, ale jego portfel jest zbyt mały (4,8 mln zł). Dlatego tytuł mistrza obligacji trafia do Arkadiusza Bogusza, który zarządza Ipopema Obligacji (130 mln zł) i zarobił w rok 5,5 proc., bijąc rywali o 4 pkt proc. (czytaj obok). Co czeka inwestorów w tym roku? Zdaniem specjalistów, na kokosy nie ma co liczyć.
— Szacujemy, że dynamika PKB Polski wzrośnie w 2014 r. do 3 proc., a inflacja nie przekroczy 2 proc., dlatego nie powinniśmy obserwować presji na podwyżkę stóp procentowych przez RPP. Mimo to w scenariuszu bazowym zakładamy, że rentowności będą rosły. Prognozujemy, że rentowności 10-letnich polskich obligacji skarbowych wzrosną do poziomu około 5 proc. z obecnych 4,3 proc. To ograniczenie dla potencjału funduszy obligacji — uważa Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych Union Investment TFI.
Mistrz akcji: Łukasz Hejak
zarządzający funduszem Investor Top 25 Małych Spółek
Stawiam na aktywną selekcję spółek, a nie na odwzorowywanie indeksu. Ta strategia była kluczem do sukcesu zarówno w 2012, jak i 2013 r. Szukam firm, które będą w najbliższych okresach poprawia wyniki, w których pokrycie zysku netto przez przepływy gotówkowe jest możliwie wysokie, struktura bilansu bezpieczna, a wskaźniki wyceny uzasadnione są prognozami wyników na najbliższy rok-dwa. Rzadko decyduję się na dobieranie spółek na podstawie oceny całej branży. W ubiegłym roku zrobiłem wyjątek i mocniej zaangażowałem się w sektor usług medycznych ze względu na jego dobre perspektywy i trwającą konsolidację. Okazało się to dobrym posunięciem — zarówno akcje EMC, jak i Scanmedu przyniosły ponadprzeciętne stopy zwrotu. Spodziewając się lepszych danych płynących z gospodarki, stawiałem też na spółki cykliczne, takie jak na przykład Kęty.
Mistrz obligacji:Arkadiusz Bogusz
zarządzający funduszem Ipopema Obligacji
To, co było kluczowe w minionym roku do osiągnięcia sukcesu, to chłodna ocena bieżącej sytuacji oraz umiejętność oszacowania perspektyw gospodarki. Przy każdym pozytywnym zaskoczeniu w danych o aktywności gospodarczej na świecie i w kraju rodzaje ryzyka dla rynku obligacji istotnie wzrastały. W pierwszej połowie roku skoncentrowani byliśmy więc głównie na obligacjach krótkoterminowych. W drugim półroczu, kiedy to wyceny stały się znacznie bardziej atrakcyjne, najistotniejsza była ocena oczekiwań inflacyjnych. Nisko zakotwiczone dynamiki cen były istotnym argumentem przy zakupach przecenionych papierów. Od czerwca portfel był aktywnie doważany w obligacjach 5- i 10-letnich oraz polskich obligacjach długoterminowych denominowanych w dolarze i euro.
Fundusz roku: ING Japonia
Robert Bohynik
dyrektor inwestycyjny ING TFI
Stłumiona przez wieloletnią deflację japońska gospodarka potrzebowała impulsu, który wyrwałby ją z letargu. Zdecydował się go dostarczyć premier Shinzu Abe, który rozpoczął program stymulacyjny, okrzyknięty mianem abenomiki. Do gry wkroczył również Bank Japonii z ogromną stymulacją monetarną, której następstwem było blisko 20-procentowe, bardzo korzystne dla japońskich eksporterów osłabienie jena. Po raz pierwszy od dziesięcioleci wzrost gospodarczy wyraźnie przyspieszył, a inflacja przekroczyła 1 proc. W połączeniu z atrakcyjną wyceną japońskich spółek, których rosnące marże owocowały wzrostem zysków o blisko 40 proc., powodowało to przyciągnięcie globalnych inwestorów. Po latach niedoważenia w japońskich akcjach na nowo uzupełniają oni swoje portfele. Fundusz ING Japonia inwestuje do 100 proc. aktywów w ING Japan, zarządzany przez specjalistów z Nomura Asset Management. Najbardziej korzystny wpływ na jegowyniki miały duże przeważenia w spółkach, takich jak Sumitomo Mitsui Financial (akcje zyskały 79 proc.), Nippon Telegraph & Telephone (61 proc.) i Sumitomo Electric Industries (80 proc.).