Kontrowersje wokół BZ WBK

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 13-09-2010, 06:40

Czy Irlandczycy preferowali Santandera? Przegrani sugerują, że nie wszyscy mieli równe szanse.

W piątek irlandzki bank Allied Irish Bank (AIB) podał, że wyłączność na kupno BZ WBK ma hiszpański Santander. Hiszpanie wyłożyli na stół 3,1 mld EUR za polski bank. Colm Doherty, szef AIB, gratulował sobie osiągnięcia dobrej ceny i sprawnego dobicia targu. Możliwe, że z otwieraniem szampana trzeba będzie zaczekać, gdyż pozostali oferenci biorący udział w konkursie na "Wubek" — PKO BP oraz BNP Paribas — mają szereg zastrzeżeń do przebiegu przetargu. Chodzi głównie o nierówny dostęp do informacji, choć tak naprawdę w tle jest pytanie, czy Irlandczycy od początku nie preferowali jednego z kupców — Santrandera.

— AIB może podejmować takie decyzje, jakie mu się podobają. Ale nie może działać niezgodnie z prawem i profesjonalnymi standardami. W relacjach biznesowych tak się nie postępuje — mówi anonimowo osoba znająca kulisy negocjacji.

Poczucie niesmaku bierze się stąd, że w proces przejmowania BZ WBK zaangażowany był nie tylko bank, ale politycy, ministerstwa skarbu i finansów. Do Dublina jeździły delegacje na spotkania z Irlandczykami, których zabiegi (tak to teraz odczytuje Warszawa) zostały całkowicie zignorowane.

— Strona irlandzka rozstaje się z polską w mało elegancki sposób. Miała na stole dobrą ofertę PKO BP, którą zignorowała. Potwierdza to tylko, że od początku preferowana była jedna strona transakcji — mówi nasz rozmówca.

Trudno o twarde dowody. Argumenty na poparcie tej tezy opierają się na podejrzeniach i poszlakach. Są one jednak na tyle poważne, że przegrani w przetargu uważają, że muszą zostać wyjaśnione przez nadzorcę rynku.

Ciąg dalszy w poniedziałkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane