Koronawirus a przymuszanie do urlopu

opublikowano: 01-03-2020, 22:00

W razie zamknięcia firmy z obawy o zakażenie pracodawca musi wypłacić pracownikom „przestojowe”.

Jeżeli po powrocie z wakacji z rejonów zagrożonych koronawirusem stan zdrowia pracownika uzasadnia obawę, że jest nim zakażony, firma może odmówić dopuszczenia go do pracy i skierować na badania kontrolne — wyjaśnia kancelaria PCS Paruch, Chruściel Schiffter w poradniku dla pracodawców, przygotowanym w związku z potencjalnymi niebezpieczeństwami, jakie niesie ten wirus. Według prawników pracownik ma wtedy obowiązek wykonać takie badania.

Fot. Jochen Tack (Agencja FORUM / imageBROKER)

Izolacja? To dyskryminacja

Zdaniem ekspertów pracodawca nie ma prawnych podstaw do odizolowania pracownika z podejrzeniem koronawirusa od pozostałej części załogi. Może tylko odmówić dopuszczenia go do pracy i skierować na badania, a jeśli zezwoli na jej podjęcie, powinien wysłać go na badania, gdy tylko pojawią się uzasadnione obawy o stan zdrowia. Wszelkie inne formy izolowania mogą być postrzegane jako szykana czy dyskryminacja.

Firma nie może też wysłać nikogo na przymusowy urlop. Możetylko proponować pracownikom, aby wykorzystali urlop wypoczynkowy. Miałoby to służyć ograniczeniu kontaktów z innymi osobami i zapobieżeniu rozprzestrzenianiu się wirusa. Chętnym nie można odmówić wzięcia urlopu bezpłatnego. Ewentualna decyzja o zamknięciu biura lub wstrzymaniu produkcji powinna być natomiast potraktowana jako przerwa w wykonywaniu pracy z przyczyn niezależnych od pracownika.

— Jest to sytuacja zbliżona do przestoju i wymaga analogicznego postępowania. Pracownikowi trzeba zatem zapłacić „wynagrodzenie przestojowe” — podkreślono w poradniku.

Lęk o zagrożenia nie uzasadnia zarazem odmówienia udzielenia urlopu pracownikowi, który wybiera się w rejony zagrożone wirusem. Brak zgody na urlop jest dopuszczalny tylko wtedy, gdy czyjaś nieobecność spowodowałaby poważne zakłócenia w działalności firmy. Musiałoby to zresztą wynikać z jej szczególnych potrzeb, np. wykonania nieplanowanego wcześniej zlecenia. Przełożonym nie wolno ponadto zakazać „wolnego”, argumentując to wyjazdem pracownika w rejony zaatakowane koronawirusem. Szefowie nie mogą pytać o miejsce, w którym ktoś odpoczywał, ale — kierując się uzasadnionym interesem firmy i potrzebą zapewnienia pracownikom bezpiecznych i higienicznych warunków pracy — mogą zwrócić się o złożenie oświadczenia, czy pracownik przebywał w ostatnim czasie w obszarach zakażenia lub miał kontakt z osobami potencjalnie chorymi.

Opór przed delegacją

Pracownik może natomiast odmówić wyjazdu w delegację do obszarów zagrożonych koronawirusem. Ma do tego prawo, gdyby podróż służbowa zagrażała jego życiu lub zdrowiu. Mogłoby to dotyczyć np. skierowania w regiony, gdzie minister spraw zagranicznych (MSZ) czy Główny Inspektor Sanitarny (GIS) odradzają wyjazd.

— Sytuacja musi być jednak oceniania indywidualnie, bo sama rekomendacja MSZ czy GIS nie przesądza jeszcze o tym, że w danym przypadku odmowa jest uzasadniona — zastrzegają autorzy poradnika.

Kancelaria PCS zastrzega przy tym, że wszelkie decyzje mające na celu zapobieganie i przeciwdziałanie zagrożeniom powinny być dostosowane do specyfiki działalności pracodawcy oraz charakteru i poziomu potencjalnych niebezpieczeństw. Jest to istotne zwłaszcza w takich branżach, jak produkcja leków i żywności, lub gdy prowadzenie biznesu wymaga kontaktu z dużą liczbą osób, np. w handlu lub bankowości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane