Korporacyjne CV są atutem kadr

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 30-07-1999, 00:00

Korporacyjne CV są atutem kadr

Rotacja menedżerów z firm informatycznych

TO JUŻ NIE JEST ATUT: Według Tomasza Sielickiego, prezesa Computer-Landu, wizja stażu zagranicznego nie jest już tak silnym magnesem do pracy w korporacjach, zwłaszcza dla ludzi o ustabilizowanej pozycji rodzinnej i zawodowej. fot. Borys Skrzyński

Ci, którzy myślą, że pracownicy polskich firm informatycznych masowo odchodzą do międzynarodowych korporacji, są w błędzie. Rotacja odbywa się w dwie strony, choć szefowie krajowych spółek przyznają, że globalni konkurenci nadal mają nad nimi przewagę. Wskazują jednak, że polskie firmy dysponują mocnymi atutami, którymi — pod względem polityki personalnej — mogą konkurować z informatycznymi gigantami.

Jeden z prezesów dużej firmy z branży budowlanej o krajowym rodowodzie skarżył się, że międzynarodowe korporacje bardziej potrafią przyciągać potencjalnych pracowników niż rodzime podmioty. Realistycznie oceniając sytuację przyznawał, że koncerny mogą zaoferować swoim ludziom bogatsze pakiety szkoleń oraz możliwość międzynarodowych wyjazdów i staży. Według niego, jedynym sposobem na konkurowanie ze światowymi gigantami — pod względem kadrowym i nie tylko — jest stworzenie równie dużej, działającej w wielu państwach spółki.

Bez gotowego wzoru

W branży informatycznej sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Tomasz Sielicki, prezes ComputerLandu, zaznacza, że ruch pracowników odbywa się w dwie strony, nie tylko od polskich podmiotów do międzynarodowych korporacji.

— Oczywiście, korporacje nadal przyciągają więcej ludzi, ale krajowe firmy informatyczne mają coraz więcej atutów — mówi.

Jego zdaniem, kwestią kluczową jest motywacja pracowników. Jeśli ktoś nie lubi gwałtownych zmian, nie chce narażać się na duży stres, a życzy sobie znaleźć się w firmie, w której wszystko jest poukładane, wówczas wybierze pracę w jednym z zagranicznych koncernów. Według niego, do polskich firm natomiast powinni trafiać ludzie, którzy mają ochotę stawić czoło nowym, czasem niespodziewanym wyzwaniom.

— Kiedy buduje się rdzennie polską firmę, menedżer co krok napotyka różnego typu wątpliwości. Stale trzeba się zastanawiać, czy wykonało się właściwy ruch. Żaden z menedżerów nie ma pod ręką gotowego podręcznika, jak postępować w trudnych sytuacjach. Dlatego uważam, że wyzwania w polskiej firmie mogą być większe i bardziej pociągające niż w korporacjach — twierdzi.

Z tą opinią zgadza się Tomasz Czechowicz, dawny prezes JTT i partner w MCI. Zaznacza, że krajowi menedżerowie w globalnych spółkach informatycznych nie mają takich możliwości kreacyjnych jak ich koledzy w polskich podmiotach. Uważa, że pracownicy korporacji realizują w konkretnym kraju jedynie te funkcje firmy, które są związane ze sprzedażą i marketingiem. To nie jest jeszcze — jego zdaniem — praca w prawdziwym przedsiębiorstwie.

— Trzeba jednak zaznaczyć, że są takie polskie firmy, które kulturą organizacyjną zaczynają przypominać międzynarodowe firmy. Mają dodatkowy atut w ręku w postaci opcji menedżerskich, które wiążą menedżment z firmą i powodują, że filary spółek nie odchodzą do zachodnich konkurentów — mówi Tomasz Czechowicz.

— Zauważamy też, że i korporacje są zmuszone do większej ruchliwości. Powoli na lokalnych rynkach stają się bardziej aktywne, czując na plecach konkurencję ze strony lokalnych firm. Coraz częściej się zdarza, że osoby, które szukają spokoju w międzynarodowej firmie, już go tam nie znajdą — dodaje Tomasz Sielicki.

Trudny los doradcy

Globalni potentaci podobno nie borykają się z kłopotami kadrowymi. Jak mówi Krzysztof Mazur, konsultant odpowiedzialny za sektor IT w Kienbaum Polska, w ciągu ostatnich lat IBM tylko raz skorzystał z pomocy doradcy ds. executive search, kiedy chciał obsadzić stanowisko z top menedżmentu.

— Takie firmy jak IBM, Hewlett-Packard czy Compaq uchodzą za podmioty z tzw. górnej półki. Wystarczy popracować w nich dwa-trzy lata i każdy menedżer — czy to niskiego czy wyższego szczebla — praktycznie jest ustawiony na całe życie — wyjaśnia Krzysztof Mazur.

Jak tłumaczy nasz rozmówca, praca doradcy, który chciałby pośredniczyć w ewentualnym przepływie menedżerów z jednej grupy firm do drugiej, wcale nie jest łatwa.

— Z jednej strony, gdy menedżer chce przejść z firmy zachodniej do polskiej, może się okazać, że brakuje mu wszechstronności czy też wieloaspektowego spojrzenia na kwestie biznesowe. Z drugiej, osoba, która przechodzi do korporacji z polskiej spółki, zwykle nie dostanie już tak dużego zakresu kompetencji. Inna sprawa, że może jej również zabraknąć pewnego międzynarodowego obycia, które najłatwiej zdobyć w globalnych firmach — podsumowuje Krzysztof Mazur.

WĄSKA DROGA: Krzysztof Mazur, konsultant w Kienbaum Polska, uważa, że osobie, która pracuje w polskiej firmie informatycznej, trudno będzie przeskoczyć na identyczną posadę w zagranicznym koncernie. fot. ARC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Korporacyjne CV są atutem kadr