Rodzinę ma się tylko jedną. Ale jak liczną, gdzie sięgają jej korzenie? Znalezienie odpowiedzi często jest trudniejsze, niż się wydaje — wymaga czasu, pracy, niekiedy pieniędzy, a bywa, że umiera wraz z najstarszymi członkami familii. Beniaminowi Krasickiemu, prezesowi City Security, z pewnością było nieco łatwiej.







— Wiedza o powiązaniach rodzinnych i genealogii była niejako koniecznością w naszej rodzinie. Liczne spotkania wymagały znajomości także jej dalszych członków. Na pewno pomogło mi to w rozwijaniu zainteresowania historią przodków — mówi Beniamin Krasicki.
Jego przywiązanie do rodu widać już w salonie, gdzie wisi duże, starannie wykonane drzewo genealogiczne. Zaczęło się prozaicznie i dość wcześnie. Prezes City Security przyznaje, że chociaż dobrym uczniem nie był, to znanym przodkiem księciem biskupem warmińskim (zwanym w skrócie X.B.W.) zainteresował się w szkole. I nie dlatego, że nauczyciele dopytywali o pokrewieństwo. Najpierw jego ciekawość rozbudziły bajki i satyry Ignacego Krasickiego i trafne uwagi w nich zawarte. Beniaminowi Krasickiemu spodobały się na tyle, że nawet korzystał z cytatów arcybiskupa gnieźnieńskiego, podsumowując codzienne sytuacje, do których akurat pasowały. Nic zresztą dziwnego — pokusa jest duża, bo satyryczne rymy Ignacego Krasickiego mimo upływu czasu nie przeterminowały się i często celnie komentują również współczesne przywary. Pewnie i dzisiaj wielu przyzna, że czasami „Zysk małżeństwa kojarzy, żartem jest przysięga, lubieżność wspaja węzły, niestatek rozprzęga”. A ci, którzy nie mają najlepszego zdania o młodym pokoleniu, za prawdziwe uznają twierdzenie, że „Młodzież próżna nauki, a rozpusty chciwa, skora do rozwiązłości, do cnoty leniwa”. Trochę później zainteresowanie rodzinną historią wyszło znacznie poza fascynację słowem. Prezes ma już za sobą kilka podróży śladami znanego przodka, który też często jeździł po świecie. Czego o pisarzu dowiedział się w trakcie zagranicznych wojaży?
— Wielu ludzi kojarzy Ignacego Krasickiego głównie lub wyłącznie z jego twórczością. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale kiedy zacząłem się bardziej interesować jego życiem i historią, zauważyłem, że dzisiaj można by go porównać do bardzo sprawnego biznesmena. Był nie tylko bardzo lubianym, wykształconym człowiekiem i dowcipnym poetą, ale z racji wykonywanych obowiązków i sprawowanych funkcji utrzymywał kontakty z licznymi przedstawicielami ówczesnych władz, był bliskim współpracownikiem króla Stanisława Augusta, a po rozbiorach Polski jako książę Warmii i prymas kościoła katolickiego w Prusach — przyjacielem króla Fryderyka II — wymienia Beniamin Krasicki. I nie ma problemu z tym, że chociaż w rodzinie nie brakuje ludzi sukcesu, to wyjść z cienia arcybiskupa gnieźnieńskiego jest bardzo trudno. — Nie przeszkadza mi to. Był utalentowany w wielu dziedzinach, o co w dzisiejszych czasach jest coraz trudniej — uważa.
Miejsce na muzeum
Jedna z kilku kopii osiemnastowiecznego portretu X.B.W. to ulubiony przedmiot Beniamina Krasickiego związany z przodkiem. Ma zresztą wobec tej i innych rodzinnych pamiątek pewne plany. Rodzina nie ma archiwum, w którym gromadziłaby przedmioty i dokumenty dotyczące poprzednich pokoleń. Jest pomysł, co zrobić z pamiątkami, ale na razie brakuje miejsca. Niebawem jednak może się to zmienić. Krasiccy od kilku lat walczą o odzyskanie zamku w Lesku, który spadkobiercy utracili w wyniku reformy rolnej z grudnia 1944 r. Na mocy dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego nieruchomość przeszła wtedy na własność skarbu państwa.
— W zamku działa pensjonat, chcemy dalej prowadzić tę działalność, ale podnieść jej standard. Dodatkowo planujemy utworzyć muzeum X.B.W. i rodu Krasickich oraz regionu bieszczadzkiego, przenieść tam pamiątki związane zarówno z historią rodziny, jak i Podkarpacia. Mamy też wiele innych pomysłów, jak przyciągnąć turystów. Może są i tacy, którzy się obawiają, że po przejęciunieruchomości odgrodzimy się wysokim płotem. Ale jest przeciwnie — chcemy, by jak to bywało w przeszłości, służyła ogółowi mieszkańców, promieniowała społecznie i kulturalnie na cały region — przekonuje Beniamin Krasicki. Jego zdaniem, obraz arystokratycznych rodzin nadal jest nieco przekłamany i część Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, że dzisiaj arystokraci nie różnią się od innych obywateli.
— Młodzi arystokraci wcale nie czekają jedynie na rodzinną pomoc, zwrot utraconych majątków lub korzyści, jakie może przynieść nazwisko. Wielu od zera zakłada własne firmy lub odnosi sukcesy w różnych dziedzinach — tłumaczy Beniamin Krasicki, który sam rozpoczynał działalność w biznesie ochrony jako szeregowy pracownik.
W wirze historii
W ostatnim stuleciu historia podzieliła i rozproszyła po świecie wiele rodzin. Takiego losu nie uniknęły też rody arystokratyczne. Witold Krasicki był pilotem w kampanii wrześniowej, zginął w obozie w Starobielsku. Szwagierki dziadka Beniamina Krasickiego Teresa i Elżbieta Sobańskie zginęły w powstaniu warszawskim, a Eustachy Krasicki zmarł w 1940 r. podczas służby na brytyjskim okręcie podwodnym. Dziadkowie stryjeczni Beniamina — Stanisław Krasicki służący w 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka na Zachodzie, Jan i Ksawery Krasiccy walczący w Armii Krajowej po wojnie zostali wywiezieni do ZSRR, gdzie spędzili lata w gułagach. Pamiątki rodzinne Krasickich znajdują się dzisiaj w różnych częściach świata. Beniamin Krasicki podkreśla, że rodzina stara się je kupować, ale nie zawsze jest to możliwe, także z powodu zaporowych cen. Zwraca też uwagę, że praca związana z dokumentowaniem rodzinnej historii wcale nie jest łatwa. Istotną rolę odegrał tu Karol Stefan Orłowski, dziadek Beniamina Krasickiego ze strony matki, znanej polsko-argentyńskiej artystki Delfiny z Orłowskich Krasickiej, z którego notatek powstała książka o historii rodziny.
— Wbrew pozorom opisywanie dziejów przodków nie jest proste. Wiele dokumentów, które by nam w tym pomogły, jest w muzeach i nie mamy do nich dostępu — wyjaśnia. Trudne poszukiwania czasem owocują fascynującą przygodą. Prezes City Security wspomina, że w starych dokumentach odnalazł informacje o miejscu zakopania przed wojną rodzinnego skarbu w okolicach zamku w Lesku.
Rugby i zasady
Genealogiczne poszukiwania niekiedy mogą też być okazją do ciekawych podróży. Część Krasickich od lat jest związana z Argentyną. Jeden z przodków Beniamina Krasickiego, żyjący w XIX w. Salvador Maria del Carril, był prominentnym politykiem i pierwszym wiceprezydentem tego państwa. Częste podróże do Argentyny dały początek innemu hobby Beniamina Krasickiego, czyli rugby, które tam jest drugim sportem narodowym, zaraz za piłką nożną. Jego firma jest sponsorem polskiej reprezentacji w rugby. Chociaż sam nie gra, chętnie spotyka się z zawodnikami. W reprezentacji gra np. kilku radców prawnych.
— Przy okazji spotkań zawsze można trochę pogadać o biznesie — żartuje Beniamin Krasicki. Poza argentyńskimi ma także francuskie korzenie, dlatego w rodzinie duży nacisk kładzie się na naukę języków obcych. To jedna z rodzinnych zasad, ale są też inne.
— Chyba najważniejszą jest patriotyzm, ale zawsze wpajano nam też konieczność wykonywania swojej pracy, nieważne w jakim zawodzie, w najlepszy możliwy sposób. Wydaje mi się, że podobnie jest w innych rodzinach arystokratycznych — podsumowuje Beniamin Krasicki. I w pracy idzie mu całkiem dobrze. W sondażu z 2013 r., przeprowadzonym wśród menedżerów przez tygodnik „Wprost”, koledzy po fachu wybrali go jednym z dwudziestu najlepszych menedżerów na czas kryzysu.