Kosmetyczny mikrus chce podbić Chiny

Basel Olten Pharm jeszcze nie rozkręcił się w Polsce, a już planuje ekspansję na rynku, którego boją się więksi rywale

Marki Basel Olten Pharm — Mincer Pharma i Evrēe — można znaleźć w sieciowych drogeriach, ale to wciąż mały producent kosmetyków. W 2016 r. firma sprzedała 2 mln opakowań. W 2013 r., jeszcze jako Skinea Polska, miała zaledwie 0,05 mln zł zysku netto przy 1,2 mln zł przychodów.

PODRÓBEK SIĘ NIE BOIMY: Chiny kojarzone są ze słabą ochroną patentową. Ale Basel Olten Pharm, którego prezesem jest Mirosław Bryk, nie boi się piractwa, które dotyczy popularnych i drogich marek. — Przez trzy lata nie będziemy mieć problemu z naśladownictwem, w tym czasie będziemy rejestrować prawa do marek, co umożliwi nam dochodzenie swoich praw w przypadku ewentualnego piractwa — mówi Mirosław Bryk.
Zobacz więcej

PODRÓBEK SIĘ NIE BOIMY: Chiny kojarzone są ze słabą ochroną patentową. Ale Basel Olten Pharm, którego prezesem jest Mirosław Bryk, nie boi się piractwa, które dotyczy popularnych i drogich marek. — Przez trzy lata nie będziemy mieć problemu z naśladownictwem, w tym czasie będziemy rejestrować prawa do marek, co umożliwi nam dochodzenie swoich praw w przypadku ewentualnego piractwa — mówi Mirosław Bryk. Marek Wiśniewski

— Ostatnie 2-3 lata to okres dynamicznego wzrostu przychodów, które podwajamy co rok — mówi Mirosław Bryk, prezes Basel Olten Pharm.

Spodziewa się, że ten rok będzie przełomowy. Firma chce rozszerzyć ofertę. Obecnie produkuje kosmetyki do twarzy i ciała, a interesują ją też produkty do pielęgnacji włosów, dla mężczyzn, dzieci i do ochrony przeciwsłonecznej. Zanim jednak zbuduje skalę w Polsce, rynkowy maluch chce podjąć wyzwanie — zamierza rozwinąć się w Chinach.

— To ogromny, chłonny rynek, na którym konsumenci przejmują zachodnie wzorce i chętnie kupują produkty z Europy. Jest bardzo perspektywiczny dla firm, które są dobrze przygotowane do ekspansji — mówi Mirosław Bryk.

Smok mniej groźny

Polski rynek kosmetyczny, którego wartość jest szacowana na 10-23 mld zł (najniżej wycenia go Nielsen, najwyżej — PMR), to mikrus w porównaniu z Państwem Środka. W 2015 r. sprzedaż kosmetyków w Chinach wyniosła 204,9 mld RNB (121 mld zł) — wynika z danych chińskiego odpowiednika GUS. Rynek szybko rośnie — rok wcześniej obroty wyniosły 182,5 mld RNB (108 mld zł). Na mapie polskich firm kosmetycznych to jednak wciąż wielka biała plama. Dotychczas przeszkodą dla polskiego eksportudo Chin były nie tylko koszty ekspansji, ale też legislacja, która dopiero ostatnio zaczyna być przyjazna dla zagranicznych podmiotów. Chiński rząd sygnalizuje, że zniesie największą barierę — konieczność testowania kosmetyków na zwierzętach. Basel Olten Pharm chce przetrzeć szlak. Jego śladem mogą pójść inni producenci z Polski.

— Spodziewamy się zwiększonej aktywności polskich firm kosmetycznych w Państwie Środka w ciągu najbliższych miesięcy. Europejskie produkty są bardzo atrakcyjne dla Chińczyków, wiec rentowność sprzedaży w Chinach jest dużo wyższa niż na krajowym rynku. Dotyczy to zwłaszcza sprzedaży online, która ma niższe koszty niż tradycyjne kanały — mówi Dan Jin z Haitong Banku.

— Przez wiele lat analizowaliśmy rynek chiński — o olbrzymim potencjale, ale też bardzo wymagający i z wieloma barierami. Jesteśmy z naszymi produktami w Hongkongu i na Tajwanie. Z kontynentalnych Chin zrezygnowaliśmy ze względu na wymagane testy na zwierzętach. Likwidacja tej kluczowej bariery zmieni nasze podejście, ale wejście i tak nie będzie łatwe — mówi Henryk Orfinger, prezes firmy Dr Irena Eris.

— Problemem są m.in. bariery rejestracyjne, w tym testy na zwierzętach, które stoją w sprzeczności z filozofią Oceanica. Dodatkowym utrudnieniem są bariery kosztowe oraz komunikacyjne. Chiny to ogromny rynek, jednak miną długie lata, zanim poważna inwestycja się zwróci — mówi Magda Burgiel, rzecznik prasowy Oceanica. Większość polskich firm kosmetycznych wchodzi najpierw na rynki bliższe geograficznie, na których ekspansja wymaga mniejszych nakładów. W kwestii odległych Chin Ziaja jest ostrożna. — Najważniejsze dla nas są rynki europejskie — mówi Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu firmy Ziaja.

Chińskie know-how

Basel Olten Pharm odległość nie przeraża. Producent stworzył już dział, który będzie przygotowywał produkty na rynek azjatycki, gdzie odbiorcy mają inne potrzeby i upodobania.

— Spodziewamy się, że zaczniemy sprzedaż w Chinach pod koniec roku. Chcemy, by przychody z eksportu przewyższyły obroty w Polsce maksymalnie w ciągu dwóch lat — mówi Mirosław Bryk. Rynek chiński jest bardzo specyficzny — sukces na nim odnoszą firmy, które mają dobre relacje z lokalnymi partnerami i decydentami. Dlatego Basel Olten Pharm chce budować firmę na miejscu. — Zamierzamy otworzyć filię, zatrudnić lokalnych menedżerów, by potrafili przełożyć naszą działalność na realia chińskiego biznesu. W kolejnym etapie chcemy uruchomić produkcję w Chinach. Będziemy też szukać partnera kapitałowego, z którym moglibyśmy rozwinąć działalność na tamtejszym rynku — mówi Mirosław Bryk.

Kuszące e-commerce

Firma ma też gotowy koncept sprzedaży — stawia na handel internetowy.

— Kanał drogeryjny jest najlepszy do sprzedaży kosmetyków, ale w Chinach nie ma takich sieci na poziomie ogólnokrajowym. Sprzedaż przez internet jest ciekawą opcją — zwłaszcza że Chińczycy są bardziej zaawansowani technologicznie niż Polacy i często kupują kosmetyki na platformach internetowych — mówi Mirosław Bryk. Sprzedaż online to dobry trop — potwierdzają eksperci z Haitong Banku. Rynek e- -commerce stanowił 37 proc. rynku realnej sprzedaży kosmetyków w Chinach w 2015 r. — wynika z danych firmy iResearch. Udział ten powinien wzrosnąć do 40 proc. w 2018 r. Firma Worldpay, zajmująca się e-płatnościami, prognozuje, że do 2020 r. rynek e-commerce w Chinach stanie się największy na świecie.

 

121 mld zł Tyle, w przeliczeniu na złote, wyniosła sprzedaż kosmetyków w Chinach w 2015 r. Wartość polskiego rynku jest wyceniana między 10 mld zł (Nielsen) a 23 mld zł (PMR).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy