Koszmar frankowiczów może powrócić

opublikowano: 18-07-2019, 22:00

Strateg ING przewiduje rychły spadek notowań euro do franka, czego konsekwencją byłby powrót kursu CHF/PLN ponad próg 4 zł

Jest 15 stycznia 2015 r. Szwajcarski Bank Centralny (SNB) nieoczekiwanie decyduje się na zaprzestanie bronienia minimalnego kursu franka wobec euro na poziomie 1,20. Na rynku walutowym to wstrząs, który mocno odczuwalny jest w Polsce — kurs franka szwajcarskiego przejściowo rośnie do 5 zł, choć chwilę wcześniej kosztował niespełna 3,60 zł.

Na zamknięciu sesji notowania spadają do 4,29 zł, a w kolejnych dniach jeszcze się obniżają, a kurs EUR/CHF szuka stabilizacji na poziomie 1,05. Już nigdy później nie wraca ponad barierę 1,20, choć SNB podejmuje liczne interwencje na rynku walutowym, a prezes banku Thomas Jordan uparcie powtarza, że frank jest przewartościowany. 18 lipca 2019 r. kurs EUR/CHF wynosi nieco ponad 1,10 i jest najniższy od roku, a spready na międzybankowym rynku krótkoterminowych pożyczek są najniższe od 2015 r. To ostatnie to reakcja na słowa Mario Draghiego, szefa Europejskiego Banku Centralnego, który przyznał,że w banku trwa dyskusja nad koniecznością rozpoczęcia nowego programu zakupów aktywów, znanego jako luzowanie ilościowe lub QE.

Tymczasem w styczniu 2015 r. szwajcarscy bankierzy wywiesili białą flagę na tydzień przed ogłoszeniem przez EBC programu QE, wartego 60 mld EUR miesięcznie — przypominają ekonomiści ING, którzy nie będą zaskoczeni, jeśli historia się powtórzy, choć trochę w innej formie. Skutki mogą być jednak zbliżone, bo ich zdaniem w ostrożnym scenariuszu należy założyć, że kurs EUR/CHF spadnie do 1,05. Złoty do euro stoi obecnie mniej więcej tak, jak w przededniu „czarnego czwartku frankowiczów” — za wspólną walutę trzeba zapłacić obecnie 4,26 zł, co w scenariuszu założonym przez ING oznaczałoby wzrost notowań franka (raczej już nie skokowy) do co najmniej 4,06 zł. To o ponad 5 proc. więcej niż obecnie. Wzrosłyby raty hipotek, pod presją znalazłyby się też notowania banków, które z niepokojem oczekują na werdykt Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie unieważniania umów kredytowych.

Ekonomiści ING uspokajają co prawda, że EBC raczej nie obniży stóp już na posiedzeniu zaplanowanym na przyszły tydzień, nie ogłosi też zakupów aktywów, by zachować sobie amunicję na wypadek bezumownego brexitu. Niemniej temat powrócił, co może skierować uwagę inwestorów i obserwatorów także na Szwajcarię. Według najświeższych danych w czerwcu SNB nie podjął interwencji (lub była ona marginalna) na rynku walutowym. Ma je w arsenale, podobnie jak ewentualną obniżkę stóp procentowych, w ślad za analogiczną decyzją EBC.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

W Szwajcarii główna stopa procentowa wynosi minus 0,75 proc., gdyby więc bank centralny tego kraju miał odpowiedzieć na decyzję bankierów z eurolandu, do końca roku stopa spadłaby do minus 1 proc. Chris Turner, strateg ING, zaznacza, że teoretycznie SNB może powiększać bilans i zwiększać rezerwy walutowe w nieskończoność. W praktyce istnieją jednak dwa ograniczenia. Jeśli rezerwy wzrosną za bardzo w stosunku do PKB, duże wahania zysku w wyniku ich okresowej rewaluacji mogą podważyć wiarygodność SNB. Ponadto jeśli skala interwencji banku na rynku walutowym będzie większa niż 2 proc. PKB w ciągu 12 miesięcy, spotkać się to może z reakcją Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych.

Według Chrisa Turnera, tego drugiego ograniczenia nie należy bagatelizować,bo może mieć konsekwencje przeciwne do celu SNB, jakim jest osłabienie franka. Departament Skarbu ustalił trzy kryteria, które pozwalają mu określić, czy jego partner handlowy manipuluje walutą dla zysków z handlu. Pierwsze z nich to nadwyżka w handlu z USA przekraczająca 20 mld USD w ciągu 12 miesięcy.

Drugie — nadwyżka salda obrotów bieżących większa niż 2 proc. PKB, a trzecie — zakupy obcych walut większe niż 2 proc. PKB w ciągu 12 miesięcy. Szwajcaria niemal wypełnia pierwsze kryterium, zdecydowanieprzekracza próg z kryterium numer dwa, ale daleka była od spełnienia kryterium numer trzy (wartość interwencji wyniosła 0,3 proc. PKB). To ostatnie może się jednak szybko zmienić, uważa strateg ING, bo 2 proc. PKB Szwajcarii to około 14 mld CHF. Tymczasem w czasie QE w strefie euro w latach 2015-18 rezerwy walutowe SNB wzrosły o 300 mld CHF.

— Nawet program QE wart dziesiątą część poprzedniego może zmusić SNB do interwencji, które spowodują, że wypełnione zostanie trzecie kryterium — podkreśla Chris Turner.

Jeśli Donald Trump dostrzeże temat i określi Szwajcarię jako kraj manipulujący walutą, konsekwencją może być nałożenie ceł. Jeśli Amerykanie pójdą dalej i zdecydują się na retorsje, może się to skończyć… zakupami franka przez Fed. To na razie jednak tylko publicystyka. Chris Turner nie ma jednak wątpliwości, że kurs EUR/CHF pozostanie pod presją, a cel 1,05 może być osiągnięty jeszcze tego lata. Konsens prognoz analityków jest zupełnie inny — według mediany, zebranej przez agencję Bloomberg, na koniec trzeciego kwartału wyniesie 1,11, a przewidywania zawierają się w przedziale 1,10-1,14.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy