Po przejęciu BZ WBK bank PKO BP stanie się zdecydowanym numerem 1 w kraju
Powstanie czwarty bank w regionie. Na razie na papierze. Pytanie, czy fuzja powiększy go tylko, czy także wzmocni.
Kiedy Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, przejmował stery banku, zażądał od szefów poszczególnych obszarów i pionów biznesowych, żeby pod względem osiągów znalazły się co najmniej w pierwszej trójce na rynku. Dla większości menedżerów nie było to wielkie wyzwanie, bo detaliczny gigant już dzisiaj w wielu segmentach dominuje nad resztą stawki. Ale inni musieliby się nieźle napocić, by dogonić konkurentów, a i tak poprzeczki pewnie nie udałoby się im przeskoczyć. Chyba, że o tyczce.
Taką możliwość stwarza fuzja z BZ WBK. Po niej PKO BP skokowo mógłby poprawić pozycję konkurencyjną. Firma doradcza McKinsey sporządziła zestawienie obrazujące sytuację lidera rynkowego przed i po wchłonięciu Banku Zachodniego.
Gigant w detalu i korpo
Po przejęciu "Bezeta" używane czasem dzisiaj w stosunku do PKO BP określenie detaliczny gigant byłoby rzeczywiście zasadne. Połączony bank będzie obsługiwał co trzeci rachunek w kraju, zgromadzi 30 proc. depozytów ulokowanych w sektorze oraz pożyczy co trzeci kredyt zaciągany przez klientów indywidualnych.
W detalu PKO BP już teraz jest jednak numerem jeden. Z liczbą klientów przekraczającą 6 mln daleko odsadza drugie w stawce Pekao, które ma ich o połowę mniej. Ustępuje natomiast miejsca konkurentowi w segmencie klientów korporacyjnych. Pekao wspięło się na szczyt dzięki połączeniu z BPH. Teraz to samo może stać się udziałem PKO BP, gdyż BZ WBK jest dość silny w segmencie firm. Po fuzji połączony bank kontrolowałby 24 proc. rynku depozytów i 23 proc. kredytów korporacyjnych — wynika z szacunków McKinseya.
Jeszcze mocniej urósłby w leasingu, w którym dzisiaj PKO BP jest słaby. 4-procentowy udział w rynku daje mu szóstą pozycję. Przyłączenie leasingowego biznesu z Banku Zachodniego wywindowałoby go na drugą pozycję, dwuipółkrotnie zwiększając rynkowy zasięg. W faktoringu dzisiaj PKO BP jest prawie niewidoczny. Po fuzji BZ WBK wniósłby w wianie swoje 5 proc. udziałów rynkowych, co połączonemu bankowi wystarczyłoby na szóstą pozycję.
Choć po fuzji powstanie naprawdę duża instytucja, to daleko jej do pozycji hegemona. Po konsolidacji piątego i pierwszego banku krajowy rynek bankowy wciąż będzie rozdrobniony jak Polska dzielnicowa. Do lidera należy obecnie 13 proc. tortu. Po fuzji przypadnie mu dodatkowy kąsek wielkości 6 proc. Dla porównania: w Niemczech lider ma 33 proc. udziałów rynkowych, a do trzech największych banków należy połowa rynku. We Francji jest to aż 54 proc., a w Hiszpanii 47 proc. W Polsce trzy największe banki kontrolują obecnie 34 proc. rynku. Jeśli pierwszą trójkę zasili BZ WBK, wchłonięty przez PKO BP, ich udziały wzrosną do 39 proc.
Po fuzji krajowy lider i tak ładnie błysnąłby na rynku europejskim. W każdym razie w naszej części kontynentu. Miałby pierwsze miejsce pod względem kapitalizacji. Ale giełdowa wycena nie jest najlepszym miernikiem jego pozycji. Spójrzmy na aktywa, które po fuzji urosną do 54 mld EUR, dając połączonemu bankowi czwarte miejsce, blisko za austriackim Raiffeisenem i daleko przed węgierskim OTP, z którym kiedyś PKO BP był swatany.
Po co ta fuzja
— Fuzja z pewnością powiększy bank, ale czy go wzmocni — podsumowuje te zestawienia Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego.
Na razie brakuje podstawowych informacji, po co PKO BP kupuje BZ WBK, co go interesuje w przejmowanym banku, na jakich aktywach najbardziej mu zależy.
— Oczywiście można powiedzieć, że wszystko, ale na czymś trzeba się skoncentrować, żeby tego nie stracić podczas fuzji. Na pewno trzeba zadbać o klientów, by nie odeszli po połączeniu. A powstrzymanie exodusu wcale nie jest takie proste. Są powody, dla których ktoś wybiera ten a nie inny bank. PKO BP kupuje bank działający na tym samym rynku. Pytanie, jak stworzyć ofertę, żeby klienci pozostali. Oczywiście tak czy inaczej odejdą. Pytanie jest jednak takie, czy PKO BP w ogóle zależy na tym żeby zostali? — mówi Andrzej Powierża.
Do tego dochodzą pytania o oddziały, co bank chce z nimi zrobić. I kolejne dotyczące pracowników: w BZ WBK przeciętne zarobki są wyższe niż w PKO BP. Jak przejmujący sobie z tym poradzi?
— Na koniec kwestia wysokiej wyceny BZ WBK, która jest pochodną dobrej oceny menedżmentu banku. Pytanie, czy w połączonej instytucji ten potencjał zostanie wykorzystany — mówi Andrzej Powierża.