Podstawowym kryterium wyboru jednostek certyfikujących jest cena. Przedsiębiorcy sugerują się także wskazówkami konsultantów.
— Usługa certyfikacyjna to działalność nie wymagająca formalnej zgody, koncesji czy pozwolenia. Na świecie działa ponad 200 jednostek certyfikujących, przy czym ocenia się, że grono znaczących ogranicza się do 25. Oczywiście, można się spierać, jakie są podstawy uznania jednostki za znaczącą — czy jest to przynależność do którejś z organizacji, liczba akredytacji czy wreszcie lista referencyjna jednostki — mówi Jacek Łuczak, szef firmy konsultingowej Quality Progress.
Która jednostka
Z analiz wynika, że na wybór jednostki certyfikującej dominujący wpływ ma cena usługi oraz sugestie innych organizacji, zwłaszcza firm doradczych.
— Na etapie przedcertyfikacyjnym organizacja nie ma prawie żadnej wiedzy na temat faktycznego przebiegu audytu certyfikacyjnego. Z tego powodu do zakresu usług konsultantów zalicza się doradztwo dotyczące wyboru certyfikatora. Jest to jednak niebezpieczne dla samego klienta. Nie należą bowiem do rzadkości umowy między doradcami i jednostkami certyfikującymi. Przeczy to podstawowej zasadzie audytu — bezstronności i etyce — twierdzi Jacek Łuczak.
Dopiero w dalszej kolejności przedsiębiorstwa interesują się listami referencyjnymi jednostek.
— Dla kierownictwa firmy wybór jednostki certyfikacyjnej wydaje się często sprawą wtórną. Takie podejście wynika zazwyczaj z przekonania, że proces certyfikacji służy tylko zdobyciu certyfikatu, jako dowodu zgodności z wymaganiami określonego standardu. W efekcie rośnie prawdopodobieństwo sytuacji, w której przedsiębiorstwo zleca certyfikację w ostatniej chwili, przypadkowo wybranemu certyfikatorowi — dodaje Artur Wawrzynowski, audytor wiodący w Det Norske Veritas.
Przemyślany system
Jak zapewnia Artur Wawrzynowski, przemyślany wybór jednostki certyfikującej już na etapie planowania wdrażania systemu zarządzania pozwala w pełni wykorzystać potencjał wybranego certyfikatora.
— Przewidywana stopa zwrotu z takiej inwestycji powinna stanowić podstawowe kryterium wyboru usługodawcy w tej branży. Wydaje się przy tym oczywiste, że ewentualna wartość dodana procesu certyfikacji nie może być dziełem przypadku, ale efektem przemyślanej, zaplanowanej i skutecznie wdrożonej strategii jednostki certyfikacyjnej — twierdzi Artur Wawrzynowski.
Decyzja o wdrożeniu SZJ, nawet jeśli podjęta z różnych motywów, powinna w konsekwencji doprowadzić do ograniczenia ryzyka ponoszonego przez przedsiębiorstwo.
— System ten powinien tworzyć mechanizmy zabezpieczające firmę przed zdarzeniami niepożądanymi, wymuszać i ukierunkowywać działania doskonalące, które implikują rozwój firmy — mówi Artur Wawrzynowski.