Kryzys nie martwi windykatorów

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2011-11-30 00:00

Widmo kryzysu motywuje przedsiębiorców do ściągania zaległych należności. Firmy windykacyjne mają ręce pełne roboty

Rynek usług windykacyjnych w Polsce rósł w latach 2006-09. Według szacunków Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR), w 2006 r. był wart 9 mld zł. Po przejściowej stabilizacji w 2007 r. zaczął się dynamicznie rozwijać. W 2008 r. jego wartość wynosiła niemal 13 mld, a w 2009 r. 14,3 mld zł.

— Przez trzy lata rynek usług windykacyjnych w Polsce zwiększył się łącznie o 5,3 mld zł, czyli o prawie 60 proc. Tak wysokie tempo wzrostu pokazuje jednoznacznie, że sektor zarządzania wierzytelnościami w Polsce nadal znajduje się w fazie rozwojowej i nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, choć wykorzystywane techniki windykacyjne nawiązują do najlepszych wzorców, stosowanych w krajach wysokorozwiniętych. Rosnące zadłużenie Polaków, upowszechnianie wiedzy o działaniach windykacyjnych i wzrost ogólnego zaufania do firm windykacyjnych sprawiają, że przed sektorem wciąż rysują się korzystne perspektywy rozwojowe — opowiada Marcin Peterlik, wicedyrektor Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Motorem napędzającym wzrost branży windykacyjnej jest kryzys. Przedsiębiorcy mają świadomość koniecznościdbania o płynność finansową. Z drugiej strony zwiększają swoje oszczędności.

— Coraz częściej wierzytelności przekazywane do windykacji są trudniejsze do odzyskania ze względu na rosnącą liczbę podmiotów z silnie zachwianą stabilnością finansową i brakiem możliwości uzyskania środków na spłatę zobowiązań. W rezultacie koszty prowadzenia windykacji rosną przy widocznym spadku jej skuteczności. Kluczowym elementem windykacji staje się szybkość podjęcia przez wierzyciela decyzji o konieczności skierowania sprawy do windykacji — zaznacza Piotr Badowski, prezes Polskiego Związku Windykacji.

Według szacunków analityków spółki Cashflow, wartość rynku wierzytelności w 2011 r. wyniesie 16-17,5 mld zł. Eksperci przewidują także stabilny rozwój na poziomie 1 mld zł rocznie. Oznacza to, że w 2014 r. rynek windykacji osiągnie wartość 22,5 mld zł. Podobne prognozy przewiduje IBnGR.

Nowe pola działalności

Stale rośnie zarówno podaż, jak i popyt. Największymi dostawcami wierzytelności są banki, które pozbywają się niechcianych portfeli. — Przedmiotem transakcji są nie tylko trudne kredyty. Pojawiają się już pierwsze sygnały, że niedługo będą trafiać na rynek także bardziej wartościowe aktywa, np. wierzytelności o bardzo krótkim okresie przeterminowania — zapowiada Krzysztof Matela, prezes EGB Investments.

Aktywnymi zbywcami są także firmy telekomunikacyjne i ubezpieczeniowe.

— Szczególnie te ostatnie w ostatnich miesiącach coraz częściej zaczęły sięgać po rozwiązania oferowane przez branżę windykacyjną, zarówno w zakresie obsługi na zlecenie, jak i transakcji cesji — dodaje Krzysztof Matela.

Coraz więcej firm windykacyjnych z zainteresowaniem przygląda się małym i średnim przedsiębiorstwom, których obsługa dotychczas im się nie opłacała, ponieważ zlecały odzyskiwanie pojedynczych długów o niskiej wartości. Automatyzacja i uproszczenie procesów windykacyjnych, rozwój technologiiinformatycznych, wprowadzanie nowych zasad rozliczeń zmniejszyły koszty transakcji i obsługi klienta.

Duzi rządzą

Rynek usług windykacyjnych w Polsce jest rozdrobniony. Działa na nim kilkaset małych i średnich firm, zatrudniających kilku pracowników windykacyjnych. Z kilkunastu dużych przedsiębiorstw 3-4 mają pozycję dominującą.

— Duże firmy windykacyjne to główny motor rozwoju branży. Wprowadzają nowoczesne techniki windykacyjne i przejmują największą liczbę spraw. Ponadto, ze względu na stale wdrażane innowacje, znacznie skuteczniej odzyskują należności niż małe podmioty — uważa Marcin Peterlik.

OKIEM EKSPERTA

Więcej kredytów i windykacji

GRZEGORZ GNIADY

prezes spółki Cash Flow

Polski rynek windykacyjny wydaje się dojrzały, ale duża konkurencja i oczekiwania inwestorów wywierają presję na wdrażanie nowych produktów. Duże znaczenie dla rozwoju branży windykacyjnej ma również prognozowany wzrost salda kredytowego w sektorze przedsiębiorstw. W 2009 r. wynosił 207 mld zł, a w 2014 r. może osiągnąć nawet 283 mld zł. To oznacza wzrost o 36,6 proc. Szkodowość takiego portfela w 2009 r. wyniosła 4 proc. Można przewidywać, że wierzyciele z sektora przedsiębiorstw będą chcieli ograniczyć szkodowość tego zadłużenia i część spraw przekażą do obsługi wyspecjalizowanym firmom windykacyjnym. W 2014 r. prognozowany jest spadek szkodowości zadłużenia przedsiębiorstw do 7 proc.