Oczywistością jest stwierdzenie, że dostęp do dogodnego źródła finansowania działalności gospodarczej jest jednym z podstawowych warunków biznesowego sukcesu. Zdecydowanie łatwiej jest dotrzeć do takiego źródła firmom działającym od lat, mającym historię. Łatwiej jest też dużym podmiotom gospodarczym, dysponującym znacznym majątkiem, silną pozycją na rynku i wysoko wykwalifikowaną, stabilną kadrą. O współpracę z takimi firmami będzie zabiegał każdy bank, fundusz venture capital czy też inwestor giełdowy.
A co z przedsiębiorstwami najmniejszymi, kilku- czy nawet jednoosobowymi? Z tymi, którzy dopiero zamierzają uruchomić działalność? Przecież małe, często rodzinne firmy mają ogromny wpływ na nasze życie gospodarcze, potrafią elastycznie reagować na potrzeby rynku, tworzą zaplecze logistyczne dla wielkich przedsiębiorstw, przejmują pracowników zwalnianych przez międzynarodowe korporacje w wyniku fuzji czy ograniczania kosztów. Niestety, drobnym przedsiębiorcom znacznie trudniej przychodzi uzyskanie kredytu lub znalezienie inwestora kapitałowego. Dotyczy to zwłaszcza okresu rozpoczynania działalności.
Wśród wielu funduszy inwestycyjnych, zarówno komercyjnych, jak i non profit, bardzo trudno znaleźć takie, które będą chciały wejść z kapitałem mniejszym niż 2 mln EUR — co praktycznie uniemożliwia finansowanie najmniejszych firm. Dlatego tak ważne staje się, aby na rynku finansowym w Polsce znalazło się jak najwięcej podmiotów gotowych zainwestować np. kilkaset tysięcy złotych w dobry pomysł i wysokie kwalifikacje. Dzisiaj takie fundusze można — w skali kraju — policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Oczywiście rzecz nie w tym, żeby dawać pieniądze każdemu, kto o to poprosi — chodzi o wypracowanie skutecznego systemu oceny, merytorycznego wsparcia i kontroli finansowanego biznesu.
Adam Kowalczuk
członek zarządu Podlaskiego Funduszu Kapitałowego w Białymstoku