Kto posprząta w PKO BP

Paweł Zielewski
opublikowano: 2000-03-03 00:00

Kto posprząta w PKO BP

POLE WALKI: Jeżeli Henryka Pieronkiewicz po BPH szukała spokojnej pracy, w PKO BP jej nie znajdzie. Dopiero w tym banku może udowodnić, czy środowisko mówiło prawdę, nazywając ją osobą skuteczną i odważną. fot. Borys Skrzyński

Henryka Pieronkiewicz obejmie stanowisko prezesa PKO BP w bardzo złym momencie. Właściwie w najgorszym z możliwych. W tym samym czasie, kiedy Komisja Nadzoru Bankowego akceptowała jej kandydaturę, media ujawniły, że „oddział banku” w Pułtusku bezmyślnie wywalił na śmietnik dokumenty z danymi klientów PKO BP. „Oddział banku”, ponieważ — jak zwykle — osoby za to odpowiedzialnej nie udało się znaleźć, a sami bankowcy, też niewiele myśląc, uznali, że nic złego się nie stało.

MOŻE faktycznie mają rację. Komu potrzebne są dokumenty z nazwiskami klientów, numerami ich kont, zestawieniami wpływów na rachunek, wysokością lokat itd? Uczciwi ludzie i tak nie mieliby pojęcia, jak i czy można je wykorzystać, a przestępczość w Polsce podobno spada. Niefrasobliwość bankowców jest więc całkiem usprawiedliwiona.

To oczywiście żart. W normalnym banku, w normalnym kraju dyrektor oddziału nie byłby już dyrektorem, bez względu na to, kto wyrzucił dokumenty na śmietnik. Odium tego, co się stało, spada przecież na całe PKO BP. Na osobę pani prezes również.

DLATEGO TEŻ — serdecznie gratulując objęcia nowej posady — dołączamy prośbę. Środowisko uważa Panią za osobę skuteczną. Dopiero w PKO BP będzie Pani miała okazję udowodnić, że ocena ta jest prawdziwa. W całym banku trzeba posprzątać. I to szybko. By za chwilę nie okazało się, że kuratora zastąpi prokurator.

Możesz zainteresować się również: