Kwestia czasu i przepisów

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-05-28 00:00

Samochody elektryczne to na razie narzędzie wizerunkowe. Ale i przyszłość motoryzacji. Także w Polsce

Samochody elektryczne to na razie narzędzie wizerunkowe. Ale i przyszłość motoryzacji. Także w Polsce - wynika z rozmowy z Tomaszem Krawczykiem, szefem projektu eMobility w Alphabet Polska.

BILANS:
BILANS:
Najważniejszą barierą rozwoju rynku samochodów elektrycznych w Polsce jest brak jakichkolwiek rozwiązań prawnych, które sprawiałyby, że zakup takiego auta byłby opłacalny — mówi Tomasz Krawczyk, szef projektu eMobility w Apphabet Polska.
ARC

„Puls Biznesu”: Auto elektryczne opłaca się już na co dzień?

Tomasz Krawczyk, Alphabet Polska: Koszty eksploatacji samochodów elektrycznych są dużo niższe niż aut z tradycyjnym napędem. Na przejechanie 100 km takim pojazdem trzeba wydać zaledwie kilka złotych, a samochodem klasycznym 40-45 zł. Korzystanie z aut elektrycznych obniża też koszty napraw i serwisu nawet o 30-40 proc. W takich samochodach nie ma bowiem wielu skomplikowanych podzespołów.

To dlaczego elektryczne pojazdy nie zalały jeszcze naszych ulic?

Główną barierą jest brak regulacji prawnych, które premiowałyby użytkowników ekologicznych pojazdów. W krajach europejskich, w których takie przepisy obowiązują, popularność samochodów elektrycznych rośnie bardzo szybko. Liderami są Niemcy, Francja, Holandia i Norwegia. Oprócz intensywnego rozwoju infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych, nabywcy takich aut mogą tam liczyć także na dopłaty od państwa.

Słabo rozwinięta infrastruktura jest znaczącym hamulcem?

Z pewnością jest to jedna ze spraw, które użytkownicy biorą pod uwagę na etapie decyzji. Ale przy założeniu istnienia infrastruktury do ładowania w budynku biurowym lub miejscu zamieszkania przynajmniej zasięg samochodu nie jest już większym ograniczeniem. Infrastruktura do prywatnego ładowania staje się coraz bardziej dostępna i większość producentów urządzeń energetycznych proponuje klientom różne zestawy: od prostych tzw. wallboxów do systemów, które mogą obsłużyć nawet kilka miejsc zarządzanych przez centralny system.

Czy to floty samochodowe będą przodownikami w upowszechnianiu samochodów elektrycznych?

Auta elektryczne wkraczają do flot w Polsce bardzo małymi krokami, ale rośnie zainteresowanie firm. Głównie ze względu na politykę proekologiczną i społeczną odpowiedzialność biznesu. Takie auta firmy kupują przede wszystkim w celach wizerunkowych. W przypadku samochodów służbowych coraz częściej restrykcyjna polityka flotowa zakłada ograniczanie emisji dwutlenku węgla przez floty. Samochody elektryczne to proste rozwiązanie pozwalające osiągnąć założone w tej sprawie cele. Oczywiście nie można zakładać, że każde auto służbowe z tradycyjnym napędem będzie się natychmiast wymieniać na elektryczne w imię ochrony środowiska. Z powodu ograniczonego zasięgu te pojazdy nadają się głównie do jazdy miejskiej. Nie oznacza to jednak, że nie mogą być wykorzystywane również do działalności operacyjnej — małe „elektryki” świetnie sprawdzają się choćby jako tzw. samochody poolowe, które są współdzielone przez pracowników.

Kto dziś w Polsce jeździ samochodami na prąd?

Zainteresowanie autami elektrycznymi stopniowo rośnie głównie w firmach, które korzystają z usług wynajmu długoterminowego. Relatywnie duża cena takich pojazdów nie jest w wynajmie tak dużą barierą jak przy zakupie przez indywidualnego klienta. Raty miesięczne są kalkulowane od różnicy między ceną zakupu netto a wartością auta po zakończeniu leasingu. Poza tym w wynajmie długoterminowym firmy mogą wliczać całą ratę do kosztów uzyskania przychodu. Dzięki temu miesięczny koszt użytkowania niewielkiego miejskiego auta elektrycznego jest porównywalny do kosztu auta flotowego z wyższego segmentu C.

Alphabet jako jedna z pierwszych firm CFM wprowadziła auta elektryczne do oferty. Dlaczego?

Samochody hybrydowe i elektryczne już stały się częścią naszej rzeczywistości. Na razie niewielką, ale jej wzrost jest jedynie kwestią czasu. Oczywiście, po wprowadzeniu przepisów wspierających zakup takich pojazdów impuls dla rozwoju tego sektora będzie zdecydowanie większy. Ale od czegoś trzeba zacząć. Postanowiliśmy spróbować i dać możliwość spróbowania. Elektryczna mobilność jest w Polsce ciągle czymś nowym i innowacyjnym. Dzięki temu firmy inwestujące w takie rozwiązania odnoszą też korzyści wizerunkowe, pokazując, że są za pan brat z nowymi technologiami i potrafią je wykorzystać. Zanim więc posiadanie aut z alternatywnym napędem stanie się powszechne i dostępne dla szerszych grup odbiorców, będzie to ciągle doskonałe narzędzie wizerunkowe, pozwalające podkreślić postawę proekologiczną.