Lektury

Marek Matusiak
09-11-1999, 00:00

LEKTURY

Teraz żywność

Od początku lat dziewięćdziesiątych importujemy więcej żywności niż jesteśmy w stanie sprzedać za granicą. W ubiegłym roku deficyt eksportu sięgnął niemal 2,6 mld zł. Pocieszać może jedynie to, że ujemny bilans spowodowany jest przede wszystkim importem owoców z innych stref klimatycznych. Czy sektor rolno-spożywczy, chyba najmocniej dotknięty skutkami rosyjskiego kryzysu — zacznie odzyskiwać utraconą pozycję?

Jesteśmy światowymi potentatami w eksporcie mrożonek owocowych i warzywnych oraz koncentratu jabłkowego. Na europejskim rynku nie mamy konkurencji, jeśli chodzi o mrożone truskawki, wiśnie, czarną porzeczkę i agrest. Natomiast istnieje niebezpieczeństwo, że przestaniemy być największym eksporterem koncentratu jabłkowego. Przyczyna jest prozaiczna: rodzimi sadownicy oferują coraz lepsze jabłka — nadają się one do konsumpcji, nie zaś do przerobu. Produkcja tych pierwszych przynosi kilkakrotnie większe zyski. W rezultacie za kilka lat może zabraknąć surowca do produkcji koncentratu. Dziś wytwarzamy go mniej więcej tyle, ile USA. W ub. roku na eksporcie 104 tys. ton tego półproduktu Polska zarobiła 72 mln USD.

Listę polskich hitów warzywnych otwierają cebula, kalafior i marchew. Duże szanse mają producenci pieczarek; obecnie są one o połowę tańsze od zachodnich.

„Wprost“

Ze znakiem do Unii

Po trzydziestu latach została opracowana jednolita procedura rejestracji znaków towarowych w Unii Europejskiej. Do obecnej chwili firmy z 80 krajów świata złożyły do Urzędu ds. Harmonizacji Prawa Znaków Towarowych w UE aż 55 tys. wniosków o rejestrację swoich wyróżników. Z krajów Europy Środkowej i Wschodniej napłynęło ich 100, w tym z Polski — 22. Największą dbałość o swoje znaki wykazują firmy z USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Japonii, Włoch, Szwajcarii, Szwecji i Holandii.

Po stworzeniu wspólnotowego znaku towarowego, za pomocą jednokrotnej rejestracji można uzyskać ochronę na całym terytorium Unii Europejskiej. Jego unieważnienie także dotyczy całego obszaru UE.

O tym, jak bardzo rejestracja znaku jest istotna dla większości firm, świadczy fakt, że do Urzędu ds. Harmonizacji dziennie wpływa około 130 wniosków o rozpoczęcie procesu rejestracji znaku towarowego.

Dzieje się tak choćby dlatego, że podrabiających zarejestrowany znak towarowy czekają surowe konsekwencje. Zarówno karne, jak i cywilne. W dodatku przestępstwo takie popełnione w którymkolwiek kraju jest ścigane tak samo, jak w kraju, w którym siedzibę ma dotknięta piractwem firma. A piratów wciąż jest dużo i podrabiają oni nawet produkty lokalnych firm.

„Gazeta BCC“ X/1999

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Matusiak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Lektury