Likwidacja RPP grozi destabilizacją

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2005-06-10 00:00

Coraz więcej partii sugeruje, że Rada Polityki Pieniężnej jest zbędna. Ekonomiści biją na alarm.

Prawo i Sprawiedliwość (PiS) uważa, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) jest niepotrzebna. Według Jarosława Kaczyńskiego, szefa partii, rada bierze pieniądze i podejmuje decyzje, które równie dobrze mógłby podejmować prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP).

Kto nie lubi rady

PiS, które ostatnio wysunęło się na pierwsze miejsce w przedwyborczych sondażach, nie jest w tych poglądach osamotnione.

— Niech oni nam nie kradną pomysłów. Już dawno o tym mówiliśmy — twierdzi Andrzej Lepper, szef Samoobrony.

Jego zdaniem, nie byłby to zamach na wiarygodność banku centralnego.

— NBP musi z rządem odpowiadać przede wszystkim za gospodarkę, a także za zatrudnienie i inflację — dodaje Andrzej Lepper.

Z podobnych przyczyn RPP nie podoba się też LPR.

— To kosztowne ciało. Można poprzeć likwidację rady — uważa Gabriela Masłowska z LPR.

Na pewno nie poprze jej Platforma Obywatelska (PO), która — jeśli wierzyć sondażom — po wyborach będzie dzieliła władzę z PiS.

— To zły pomysł. Nie wyobrażam sobie, by bez RPP udało się zrealizować nasz cel, jakim jest wejście do strefy euro w 2009 r. Poza tym istnieją ograniczenia konstytucyjne — twierdzi Zbigniew Chlebowski z PO.

Ekonomiści mają nadzieję, że tego typu przedwyborcze pomysły nie zostaną zrealizowane.

— To propozycja nierealistyczna. By ją wprowadzić, potrzebna jest większość konstytucyjna. Jest to też sprzeczne z duchem europejskiego systemu banków centralnych, napotkałoby też opór Komisji Europejskiej — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Dariusz Rosati, zasiadający w RPP pierwszej kadencji, zwraca uwagę, że w większości krajów takie organy są kolegialne, co pozwala bardziej wypośrodkowywać podejmowane decyzje i skuteczniej unikać błędów.

— Jeśli jednak słyszę, że chodzi o oszczędności, ogarnia mnie pusty śmiech — dodaje Dariusz Rosati.

Jeśli jednak...

— To niecywilizowany pomysł, który zmierza do zmniejszenia skuteczności polityki pieniężnej. Politycy chcą popsuć jedną z nielicznych dobrze funkcjonujących polityk gospodarczych w Polsce. Inne już popsuli — uważa Bogusław Grabowski, członek pierwszej RPP.

Jego zdaniem, likwidacja RPP wiązałaby się z silnym ograniczeniem jej niezależności.

— Łatwiej jest wpłynąć na jednego człowieka, niż na dziesięciu — mówi Bogusław Grabowski.

Czy zatem PiS chce położyć łapę na polityce monetarnej?

— Niestety, to możliwe. Obawiam się tego — przyznaje Zbigniew Chlebowski.

Jak podpowiada historia, nawet na pozór bardzo nierealne pomysły stają się niekiedy rzeczywistością. Ekonomiści nie mają złudzeń co do konsekwencji.

— To podważenie wiarygodności NBP i destabilizacja sytuacji na rynku finansowym. Skutek — natychmiastowy wzrost rentowności obligacji i spadek wartości złotego — uważa Janusz Jankowiak.

Możesz zainteresować się również: