Coraz więcej partii sugeruje, że Rada Polityki Pieniężnej jest zbędna. Ekonomiści biją na alarm.
Prawo i Sprawiedliwość (PiS) uważa, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) jest niepotrzebna. Według Jarosława Kaczyńskiego, szefa partii, rada bierze pieniądze i podejmuje decyzje, które równie dobrze mógłby podejmować prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP).
Kto nie lubi rady
PiS, które ostatnio wysunęło się na pierwsze miejsce w przedwyborczych sondażach, nie jest w tych poglądach osamotnione.
— Niech oni nam nie kradną pomysłów. Już dawno o tym mówiliśmy — twierdzi Andrzej Lepper, szef Samoobrony.
Jego zdaniem, nie byłby to zamach na wiarygodność banku centralnego.
— NBP musi z rządem odpowiadać przede wszystkim za gospodarkę, a także za zatrudnienie i inflację — dodaje Andrzej Lepper.
Z podobnych przyczyn RPP nie podoba się też LPR.
— To kosztowne ciało. Można poprzeć likwidację rady — uważa Gabriela Masłowska z LPR.
Na pewno nie poprze jej Platforma Obywatelska (PO), która — jeśli wierzyć sondażom — po wyborach będzie dzieliła władzę z PiS.
— To zły pomysł. Nie wyobrażam sobie, by bez RPP udało się zrealizować nasz cel, jakim jest wejście do strefy euro w 2009 r. Poza tym istnieją ograniczenia konstytucyjne — twierdzi Zbigniew Chlebowski z PO.
Ekonomiści mają nadzieję, że tego typu przedwyborcze pomysły nie zostaną zrealizowane.
— To propozycja nierealistyczna. By ją wprowadzić, potrzebna jest większość konstytucyjna. Jest to też sprzeczne z duchem europejskiego systemu banków centralnych, napotkałoby też opór Komisji Europejskiej — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.
Dariusz Rosati, zasiadający w RPP pierwszej kadencji, zwraca uwagę, że w większości krajów takie organy są kolegialne, co pozwala bardziej wypośrodkowywać podejmowane decyzje i skuteczniej unikać błędów.
— Jeśli jednak słyszę, że chodzi o oszczędności, ogarnia mnie pusty śmiech — dodaje Dariusz Rosati.
Jeśli jednak...
— To niecywilizowany pomysł, który zmierza do zmniejszenia skuteczności polityki pieniężnej. Politycy chcą popsuć jedną z nielicznych dobrze funkcjonujących polityk gospodarczych w Polsce. Inne już popsuli — uważa Bogusław Grabowski, członek pierwszej RPP.
Jego zdaniem, likwidacja RPP wiązałaby się z silnym ograniczeniem jej niezależności.
— Łatwiej jest wpłynąć na jednego człowieka, niż na dziesięciu — mówi Bogusław Grabowski.
Czy zatem PiS chce położyć łapę na polityce monetarnej?
— Niestety, to możliwe. Obawiam się tego — przyznaje Zbigniew Chlebowski.
Jak podpowiada historia, nawet na pozór bardzo nierealne pomysły stają się niekiedy rzeczywistością. Ekonomiści nie mają złudzeń co do konsekwencji.
— To podważenie wiarygodności NBP i destabilizacja sytuacji na rynku finansowym. Skutek — natychmiastowy wzrost rentowności obligacji i spadek wartości złotego — uważa Janusz Jankowiak.