Linc Energy ma zapał do węgla

Australijczycy, eksperymentujący z podziemnym zgazowaniem węgla, ściągają już do Polski maszyny. To tylko eksperyment — przypomina główny geolog

Australijska firma Linc Energy, która zapowiadała inwestycje w rozwój technologii podziemnego zgazowania węgla kamiennego (PZW) w Polsce, przechodzi od słów do czynów. „Otrzymaliśmy od polskiego Ministerstwa Środowiska pozwolenie na rozpoczęcie projektu związanego z podziemnym zgazyfikowaniem węgla, na koncesji koło Krakowa” — podała firma w komunikacie skierowanym do inwestorów na giełdzie w Singapurze, na której jest notowana.

FOT. BLOOMBERG
Zobacz więcej

FOT. BLOOMBERG

Maszyny już płyną

Podczas gdy Australijczycy nie kryją entuzjazmu i mobilizują wszystkie siły, polskie Ministerstwo Środowiska mityguje nastroje.

— Wyraziliśmy jedynie zgodę na to, by Linc Energy przeprowadził na swojej koncesji eksperyment naukowy, i to na małą skalę — podkreśla Sławomir Brodziński, wiceminister środowiska i główny geolog kraju.

Nic dziwnego. PZW, polegające na podpaleniu węgla znajdującego się jeszcze pod ziemią i uzyskiwaniu w ten sposób gazu, to wciąż technologia, która jest w fazie badań. Na przemysłową skalę nie stosuje jej nawet Linc Energy, która uważa się za lidera w tym segmencie.

Dlatego Ministerstwo Środowiska miało m.in. wątpliwości co do wpływu PZW na przyrodę. I nadal je ma. Linc podkreśla jednak, że zdaje sobie z tego sprawę i zamierza ściśle współpracować z władzami w Polsce. — Jestem przekonany, że PZW zmieni krajobraz energetyczny w Europie, zwłaszcza na rynkach zależnych od importu surowców — mówi Peter Bond, szef Linc Energy.

Linc Energy zamierza przenieść do Polski część sprzętu i laboratorium, które dziś pracują na aktywach firmy w Australii. Sprzęt ma dotrzeć do Polski pod koniec tego roku. Dzięki temu prace w Polsce mają przebiegać sprawnie i być „efektywne kosztowo”.

„Szacunki dotyczące produkcji gazu w technologii PZW na naszych polskich koncesjach wskazują na 800 mld m 3 , czyli 10 mld m 3 rocznie przez 80 lat” — podkreśla Linc Energy. Liczby mogą ekscytować, zwłaszcza w odniesieniu do rocznego zużycia gazu w Polsce, które wynosi ok. 16 mld m sześc. rocznie.

Ale nie ma prawa

Na razie do tego daleko, choć i polskie firmy próbują już sił w PZW. W kopalni Wieczorek, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego, trwają testy. Nie idą gładko. Zaczęły się wiosną, po drodze zostały przerwane z przyczyn technicznych, a od dwóch tygodni znów są prowadzone.

— Potrwają jeszcze parę tygodni — mówi Sylwia Jarosławska-Sobór, rzecznik prasowy Głównego Instytutu Górnictwa, prowadzącego testy.

W konsorcjum prowadzącym te testy jest m.in. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, KGHM, Tauron i Zakłady Azotowe Kędzierzyn. To pokazuje, jakie nadzieje wiąże z PZW przemysł. Jednak nawet jeśli testy dadzą obiecujące wyniki, to do rozkręcenia PZW na większą skalę potrzebne będą zmiany prawa geologicznego i górniczego (pgg). A to długotrwały proces, na co wskazują prace nad wprowadzeniem do pgg regulacji łupkowych.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 19.03.2014 r.
EKSPERYMENTUJĄ: O tym, że Linc Energy eksperymentuje z technologią podziemnego zgazowania węgla, pisaliśmy już w marcu. Ministerstwo Środowiska studziło wtedy entuzjazm, odwołując się do ryzyka ekologicznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Linc Energy ma zapał do węgla