Lobbing Polski kuleje

Janusz Lewandowski
30-11-2007, 00:00

Swieża lektura priorytetów transportowych, które Unia Europejska chce finansować ze wspólnej kasy, przekonuje dobitnie, że polska sztuka lobbingu pozostawia wiele do życzenia. Jest to szerszy problem niż uzyskanie więcej niż 13 głosów dla Wrocławia w rywalizacji o EXPO. Do trzech razy sztuka?

Na mapie unijnych priorytetów transportowych łatwiej znaleźć wielkie szlaki wiodące przez terytoria naszych sąsiadów, aniżeli przez Polskę. Pojawia się Praga, Bratysława, Budapeszt i Lublana, z nadzieją na niezłe pieniądze. Naszym wyjątkiem jest Rail Baltica, czyli trakcja kolejowa wiodąca od Helsinek przez Tallin, Rygę i Kowno do Warszawy. Równolegle biegnie, znacznie lepiej finansowana, trakcja ze Skandynawii przez Lubekę i Hamburg do Hanoweru. Nietrudno zauważyć próżnię między Kownem a Hamburgiem. W owej próżni znajdują się polskie porty morskie, które kiedyś aspirowały do funkcji tranzytowej i rozdzielczej między Skandynawią a południem Europy. Niestety, nie doczekały się autostrady. Zanim się doczekają, ułożą się i utrwalą korytarze transportowe oraz nawyki przewoźników omijających Polskę. Ile się da nadrobić, opierając się na własnych funduszach strukturalnych — zobaczymy.

Mamy nadmiar dowodów na to, że nasza sztuka lobbingu jest w powijakach. Na szczęście w przypadku EURO 2012 wyręczyli nas ukraińscy oligarchowie, dzieląc się sukcesem z krajem, w którym oligarchowie byli podówczas obiektem polowania.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Lobbing Polski kuleje