Lobbingowa bitwa o smartfony i tablety

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-08-06 00:00

Organizacje twórców i producenci elektroniki skaczą sobie do gardeł, walcząc o rynek wart 5 mld zł

Publikacja „PB” sprawiła, że cichy spór zamienił się w otwartą wojnę lobbystów. Walczą ze sobą organizacje zbierające opłaty na rzecz twórców oraz producenci tabletów i smartfonów. Nie szczędzą sobie złośliwości — bombardują media komunikatami prasowymi, oskarżając oponentów o wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Atmosfera stała się tak gorąca jak aura za oknami. Dwa tygodnie temu na naszych łamach ZAiKS i inne organizacje (tzw. OZZ) wezwały resort kultury do przyśpieszenia prac nad obłożeniem taką daniną smartfonów i tabletów. OZZ poszły za ciosem i w ubiegłym tygodniu zorganizowały konferencję prasową, żeby pokazać, że wprowadzenie takiej opłaty nie wpłynęło w innych państwach europejskich na ceny tabletów i smartfonów.

CENY BEZ ZMIAN: Jarosław Kamiński, Krzysztof Lewandowski i Bogusław Pluta, przedstawiciele OZZ, przekonują, że wpisanie smartfonów i tabletów na listę czystych nośników nie przełoży się na ich ceny. Producenci elektroniki — wręcz przeciwnie. [FOT. WM]
CENY BEZ ZMIAN: Jarosław Kamiński, Krzysztof Lewandowski i Bogusław Pluta, przedstawiciele OZZ, przekonują, że wpisanie smartfonów i tabletów na listę czystych nośników nie przełoży się na ich ceny. Producenci elektroniki — wręcz przeciwnie. [FOT. WM]
None
None

Cenowe zapasy

Na producentów urządzeń podziałało to jak płachta na byka. Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE) oraz Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) zaczęły podważać raport ZAiKS i innych OZZ, powołując się na przykład Hiszpanii, która w 2012 r. zniosła opłaty na rzecz twórców. Jak twierdzą producenci, ceny elektroniki, które mają naturalną tendencję spadkową, spadły tam najmocniej w Europie, bo o 17 proc. Średnia dla całej UE to 11 proc., a w Niemczech spadek cen wyniósł zaledwie 5 proc. ZAiKS kontratakuje.

— Kontaktowaliśmy się z naszym odpowiednikiem w Hiszpanii. Z informacji, które tam uzyskaliśmy, wynika, że zniesienie opłaty nie spowodowało spadku cen. Wręcz przeciwnie. Ceny urządzeń poszły w górę, co pokazuje, że nie ma bezpośredniego związku między opłatami a ceną — mówi Krzysztof Lewandowski, dyrektor generalny ZAiKS.

Podkreśla, że opłata i tak dotyczy stawki producenckiej, więc nie jest widoczna dla klienta końcowego. Organizacje producentów ripostują.

— Prostujemy nieprawdziwe informacje, które rozpowszechniają OZZ. Jest bezpośredni związek między obłożeniem smartfonów i tabletów opłatami dla twórców a ich cenami — przekonuje Michał Kanownik, dyrektor ZIPSEE.

Przedstawiciel producentów podważa wiarygodność zestawienia przygotowanego przez OZZ. Jak twierdzi, dotyczy ono cen urządzeń Apple’a — z wyższej półki cenowej. Tymczasem na polskim rynku dominują tańsze smartfony i tablety z systemem Android.

Węzeł gordyjski

Walka toczy się o olbrzymie pieniądze. Sprzedaż tabletów i smartfonów nad Wisłą przyniosła w ubiegłym roku ponad 5 mld zł. Maksymalna opłata na rzecz twórców może wynosić 3 proc., co w skrajnym przypadku daje 150 mln zł wpływów. Dla porównania — w ubiegłym roku z tytułu opłaty od

urządzeń i czystych nośników do polskich twórców trafiło niecałe 10 mln zł. Obie strony okopały się na pozycjach i czekają na ruch resortu kultury. Tylko on jest w stanie rozciąć ten węzeł gordyjski.

— Sądzę, że jest możliwe wypracowanie wspólnego stanowiska, które zapewniłoby twórcom strumień przychodów oraz uwzględniało interesy klientów i firm — uważa Michał Kanownik.

Wzywa OZZ do rozmów, choć… nie wierzy, by do nich doszło.

— Dla nas sprawa jest jasna. Smartfony i tablety to nowe urządzenia, które są masowo wykorzystywane i powinny być obłożone opłatą. Przedstawiliśmy nasze propozycje stawek i nie dostaliśmy od producentów żadnej odpowiedzi — twierdzi Krzysztof Lewandowski.

Jak to robią w Europie

Obowiązek wprowadzenia opłat od czystych nośników i urządzeń nakłada na państwa członkowskie dyrektywa unijna. Opłaty są formą rekompensaty dla twórców za kopiowanie ich dzieł w ramach tzw. dozwolonego użytku. W Polsce są nimi objęte np. odtwarzacze mp3, twarde dyski i ryzy papieru do drukarek. W UE opłat nie ma w Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie prawo nie dopuszcza kopiowania dzieła na własny użytek. Zniosła je też Hiszpania, bo sąd uznał, że powinny być pokrywane z budżetu państwa. W rezultacie wpływy twórców z opłat znacząco spadły.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 16.07.2014 r.

ZMIANA NATĘ- ŻENIA: O cichej wojnie o smartfony i tablety pisaliśmy w połowie lipca. Teraz jest głośna.

Możesz zainteresować się również: