Logistycy oswojeni z pyłem

Marcin Bołtryk
26-05-2011, 00:00

Wypracowane rok temu procedury spowodują, że straty rynku lotniczego wywołane przez erupcję wulkanu na Islandii tym razem będą mniejsze.

Obawy przed skutkami wybuchu wulkanu są przesadzone

Wypracowane rok temu procedury spowodują, że straty rynku lotniczego wywołane przez erupcję wulkanu na Islandii tym razem będą mniejsze.

Rok 2010 pokazał operatorom logistycznym i firmom spedycyjnym jak bardzo czynniki niezależne od ludzi mogą wpłynąć na cały biznes transportowo-logistyczny. Zeszłej wiosny z powodu chmury wulkanicznego pyłu przestrzeń powietrzna przez wiele dni pozostawała zamknięta nad wieloma krajami europejskimi, uniemożliwiając tran- sport lotniczych przesyłek na Starym Kontynencie oraz z i do Azji i Stanów Zjednoczonych. Odwołano 100 tys. lotów. Setki tysięcy pasażerów utknęło na lotniskach, miliony prze- syłek nie opuściły magazynów. Straty samych linii lot- lniczych oszacowano wówczas na 1,7 mld USD, ale wielu ekspertów twierdzi, że były nawet trzy -, lub czterokrotnie wyższe. W tym roku inny islandzki wulkan znowu zapylił niebo nad Europą. Co prawda pyłu mniej, ale i działania nie są tak nerwowe jak poprzednio.

— Wybuch wulkanu Eyjafjallajokull w 2010 r. i związane z tym ograniczenia w ruchu lotniczym były dla nas dużym wyzwaniem, ale również okazją do przetestowania naszych procedur kryzysowych — zaznacza Grzegorz Kochman, dyrektor handlowy UPS Polska.

Procedury kontra pył…

Zeszłoroczna erupcja zmusiła operatorów do szybkiego opracowania planów awaryjnych w skali dotychczas niespotykanej.

— Już w dniu ogłoszenia informacji o wstrzymaniu ruchu lotniczego powstały sztaby kryzysowe w głównych hubach lotniczych UPS: Louisville, Kolonii, Szanghaju, w Atlancie — naszej centrali oraz we wszystkich krajach europejskich, w których UPS prowadzi operacje lotnicze. Mamy własną kontrolę lotów i dział meteorologiczny, dlatego dzięki ciągłemu uaktualnianiu informacji i kontaktowi ze sztabami stale mogliśmy dostosowywać nasze operacje do zmieniającej się sytuacji pogodowej. Zakaz lotów obowiązywał w określonych, najbardziej zapylonych obszarach Europy. Prawie zawsze były jednak dostępne korytarze powietrzne i lotniska, które pozwalały na zaplanowanie alternatywnej drogi przesyłki. Wprowadzaliśmy także dodatkowe połączenia lądowe — opowiada Grzegorz Kochman.

Również DHL Global Forwarding jest zabezpieczony na ewentualność wstrzymania ruchu lotniczego w którymś z regionów świata. W ekstremalnych przypadkach korzysta z lotów czarterowych lub połączeń drogowych.

— Cały czas monitorujemy jak przemieszcza się pył i przewidujemy, które lotniska mogą być zamknięte. Grupa DHL ma siatki połączeń drogowych, które mogą zastąpić transport lotniczy. Poza tym nasz przewoźnik wewnętrzny organizuje specjalne połączenia czarterowe w przypadkach gdy komercyjne linie lotnicze odwołują połączenia — mówi Krzysztof Bielica, wiceprezes i dyrektor frachtu lotniczego w DHL Global Forwarding.

… pył kontra procedury

Jednak według Roberta Pastryka, country managera Air Sea Logistics Polska, Dachser zbudowanie specjalnego "przeciwpyłowego" systemu to mrzonka.

— W 2010 r. branża nie miała wypracowanych systemów zabezpieczeń. Na bieżąco szukano rozwiązań problemów, które pojawiły się nagle. Jednym z najczęściej stosowanych rozwiązań było oczywiście zastąpienie transportu lotniczego drogowym. Nie powstał jednak żaden konkretny system zabezpieczeń i trudno go sobie nawet wyobrazić — mówi Robert Pastryk.

Dodaje jednak, że linie lotnicze są dziś lepiej przygotowane, a zdobyte w ubiegłym roku doświadczenie przekłada się na łatwiejsze podejmowanie. Badania i analiza zeszłorocznych utrudnień pozwolą bardziej precyzyjnie oceniać realność zagrożeń.

— Wówczas decyzje o ewen- tualnym zamknięciu przestrzeni powietrznej będą dotyczyły tylko konkretnych obszarów, a niekoniecznie od razu całej Europy — mówi Robert Pastryk.

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku sytuacja z ubiegłej wiosny się nie powtórzy.

— Jestem przekonany, że wypracowaliśmy takie procedury, które pozwolą nam na odpowiednie zmodyfikowanie naszych operacji w razie gdyby niebo nad Europą zostało zapylone w takim samym stopniu, jak przed rokiem — dodaje Grzegorz Kochman.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Logistycy oswojeni z pyłem