Logo czyni cuda

opublikowano: 29-07-2015, 22:00

Auto do floty: Nasza prasa o Audi A1 najczęściej pisze, że to tylko droższa wersja VW Polo. A to nieprawda.

Zgoda: technicznie Audi A1, VW Polo i nawet Skoda Fabia to pojazdy zbliżone. Wszystkie korzystają z jednego „magazynu części”. Co więcej – Audi jest z tej trójki najmniej praktyczne. I w dodatku za jedno A1 można kupić VW i Skodę. Pewnie stąd się wzięło przekonanie, że A1 jest pozbawione sensu.

Tymczasem A1 wcale nie jest VW Polo, za który sprzedawca dla kaprysu żąda więcej. To tak, jakby postawić znak równości między dżinsami za kilkadziesiąt złotych z hipermarketu i markowymi za kilkaset złotych z butiku. Bawełna pewnie ta sama, nici też. Niewykluczone, że i szyte przez te same ręce. Po co więc przepłacać? A no właśnie – nie przepłacać, tylko płacić. Za przynależność.

Audi A1 jest niczym innym jak odmianą premium miejskiego auta. A przynależność do tego „klubu” po prostu kosztuje. Jest droższe również dlatego, że producent przewidział do niego więcej tzw. opcji i więcej możliwości „personalizacji”. I do tego dochodzą jeszcze zazwyczaj lepsze jakościowo materiały, wyższej klasy wyposażenie, no i prestiż podkreślony przez logo na masce.

Z bogatej oferty silników, jakie można mieć pod maską „malucha” od Audi, proponujemy kompromis: 125 KM napędzane benzyną. W proponowanym przez nas pakiecie wyposażenia auto kosztuje niemal 100 tys. zł. Postawiliśmy na automatyczną skrzynię. Pomaga w ruchu miejskim i pasuje do segmentu premium. Ale nie ma się co oszukiwać: do ceny dolicz przynajmniej 20 tys. zł, bo będzie konieczne dodatkowe wyposażenie. Raz, że podstawa uboga, dwa, że premium ma swoje prawa.

Jako alternatywę… No właśnie nie. Dziś to nie jest alternatywa. To porównanie auta z niższego segmentu. VW Polo. Jest o niebo tańsze i ma lepsze wyposażenie. Nie jest jednak premium. Wybór w zasadzie sprowadza się do zasobności portfela i chęci (lub jej braku) przynależności do klubu premium. W mojej subiektywnej ocenie A1 prowadzi się lepiej. Choć może to magia znaczka?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane