Wielka Brytania odłożyła ad acta ratyfikację traktatu konstytucyjnego. Euro osłabło, ale na krótko.
Po fiasku głosowania we Francji i Holandii rząd Tony Blaira odłożył ratyfikację traktatu konstytucyjnego przez Wielką Brytanię. Choć to nikogo nie zaskoczyło, słabe ostatnio euro spadło, ale tylko na chwilę. Na koniec dnia było silniejsze do dolara ponad pół centa wobec piątkowego zamknięcia.
— Wstrzymujemy na razie proces prowadzący do referendum w sprawie konstytucji — powiedział Jack Straw, szef dyplomacji brytyjskiej.
Dodał, iż o przyszłości konstytucji jego kraj nie będzie decydować sam, bo powinni się tym zająć przywódcy UE. Politycy brytyjscy tłumaczą, że decyzja Downing Street nie oznacza, iż konstytucja jest martwa. Ostatecznie decyzję w tej sprawie mają podjąć przywódcy Unii na szczycie w Brukseli 16 i 17 czerwca. Londyn jednak zastosował manewr wyprzedzający.
— To, co robimy, oznacza tylko, że żyjemy w niepewnych czasach, a w niepewnych czasach nie powinno się automatycznie dawać odpowiedzi — tłumaczy decyzję rządu jeden z dyplomatów brytyjskich.
Nieoficjalnie mówi się, że rzeczywistym powodem odłożenia ratyfikacji jest niemal pewne fiasko, które po francuskiej i holenderskiej porażce mogłoby postawić Londyn w trudnej sytuacji. Ale i decyzja o wstrzymaniu głosowania jest ryzykowna, bo od 1 lipca Wielka Brytania zacznie sprawować przewodnictwo w UE i na jej barki spadnie opracowanie planu awaryjnego. Prasa brytyjska sugeruje, że podczas czerwcowego szczytu w Brukseli Tony Blair zaproponuje ratowanie części konstytucji w postaci pogłębionej współpracy np. w polityce zagranicznej czy obronnej.