Losy weta w rękach SLD

JAZ
opublikowano: 20-07-2009, 00:00

Niepodpisanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych było dla nas oczywistością już w zimie. Obstawialiśmy odesłanie ustawy na leżakowanie do Trybunału Konstytucyjnego, jednak po ostrym pęknięciu na finiszu między jej autorami prezydent zdecydował się na weto.

Zakłada, że poniżony oszukaniem przez Platformę Obywatelską klub Lewicy nie dołoży się do przełamania weta (Sejm musi zebrać 3/5 głosów). Weto to decyzja politycznie czystsza, ponieważ jego finałem jest "wóz albo przewóz" ustawy.

Wakacyjna przerwa zejdzie rządowi na namawianiu obrażonego SLD do wspólnego uderzenia na prezydenta. Być może ceną będą ustępstwa PO w kwestiach finansowych i zawetowana ustawa doczeka się nowelizacji. Musiałaby ona zostać uchwalona razem z odbiciem weta, ale na pewno o jedno głosowanie wcześniej…

Rzecz jasna pogwałciłoby to zasady dobrej legislacji, ale już się przyzwyczailiśmy, iż polityczny cel uświęca wszelkie środki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JAZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu