Lotos woli iść sam

  • Paweł Janas
opublikowano: 24-02-2012, 00:00

Spółka nie jest entuzjastą dalszej prywatyzacji. Ten wzrost optymizmu wynika m.in. z poprawy wyników w IV kw.

Zagraniczni inwestorzy zawiedli, sprzedaż poprzez giełdę nie budzi entuzjazmu resortu skarbu, nawet przymiarki do przeprowadzenia fuzji z Orlenem czy PGNiG ostatnio jakby przygasły. Faktem tym nie wydaje się jednak zbyt zmartwiony zarząd Lotosu.

— Nie ma potrzeby ratowania rafinerii. Sama sobie poradzi — twierdzi Paweł Olechnowicz, prezes grupy Lotos.

Dobre wyniki

Ten optymizm może mieć związek m.in. ze znaczącą poprawą wyników finansowych spółki w IV kw. 2011 r. Zysk netto Lotosu wyniósł 93,8 mln zł, wobec 328,6 mln zł straty netto w III kw. Pozytywny wpływ na ten wynik miała marża rafineryjna, która wyniosła 3,88 USD/bbl i była wyższa o 65,7 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Ponadto Lotos zanotował lepszą sprzedaż m.in. olejów napędowych. Marża na dieslu była wyższa o 32,5 proc. w porównaniu z III kw. Znalazło to uznanie w oczach analityków.

— Generalnie wyniki Lotosu za IV kw. 2011 r. należy uznać za co najmniej dobre — przyznaje Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy. W całym ubiegłym roku skonsolidowane przychody grupy wyniosły blisko 30 mld zł, 49 proc. więcej niż rok wcześniej. Szef Lotosu podkreśla, że to głównie efekt większego wykorzystania zdolności nowych instalacji rafineryjnych, zwiększonego przerobu surowca oraz wzrostu sprzedaży paliw. Zysk operacyjny wyniósł 1,016 mld zł, wobec 1,061 mln zł w 2010 r., a zysk netto 654,2 mln zł wobec 681,4 mln zł.

Sprzyjająca ropa

Nie ma jednak róży bez kolców. Zdaniem analityków, zagrożeniem dla spółki jest kolejne przesunięcie terminu eksploatacji złoża Yme na szelfie norweskim.

— Odpis aktualizujący ten projekt obciążył wynik w Grupy Lotos w IV kw. 2011 r. o 78,8 mln zł — zaznacza Rafał Salwa. Także Paweł Olechnowicz przyznaje, że spółka podczas konstruowania budżetuna 2012 r. nie brała pod uwagę przychodów i zysków z wydobycia norweskiej ropy.

Według analityka, pewien niepokój może budzić również dług finansowy grupy, który na koniec ubiegłego roku wyniósł blisko 7,4 mld zł [6,3 mld zł na koniec 2010 r — red.]. Za ten poziom zadłużenia odpowiada głównie słabnący złoty.

— W I kw. można jednak oczekiwać poprawy wyników finansowych grupy, głównie dzięki coraz bardziej dynamicznie rosnącej cenie ropy naftowej — dodaje Rafał Salwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane