Perłą GPW okazał się w mijającym roku także LPP, gdański projektant i dystrybutor odzieży. Spółka zyskała od początku roku 185 proc. i jest to wzrost uzasadniony fundamentalnie, choć widać tu znamię window dressing w wykonaniu funduszy.
Spółka ma bardzo ciekawy model biznesowy, który jest podstawą jej sukcesu. Projekty odzieży opracowywane są w Gdańsku, natomiast produkcja zlecana jest fabrykom na Dalekim Wschodzie i w części krajowym producentom. Przyjęty model pozwala na skuteczną walkę z recesją, jednak niesie ze sobą niebezpiecznie wysoki poziom zapasów.
Firma jest właścicielem m.in. marek: Reserved, Promo Star, Henderson i T-Line. Udział salonów odzieży pod patronatem najbardziej znanej marki — Reserved — w przychodach spółki ma wzrosnąć do 60-70 proc. LPP ma obecnie 41 salonów Reserved w Polsce i łącznie 7 w Tallinie, Pradze, Budapeszcie, Rydze i Moskwie. W 2003 r. ma powstać około 25 salonów krajowych i 10 sklepów w Europie Środkowej i Wschodniej.
Emitent zapowiedział osiągnięcie 78-proc. wzrostu zysku, do 18 mln zł, przy przychodach 250 mln zł, o 46 proc. wyższych niż przed rokiem, i zapowiada utrzymanie tej dynamiki w przyszłym roku. Uwzględnienie tego wyniku, przy nieco ostrożniejszych prognozach na przyszłe lata, pozwala na wycenę wartości akcji metodami dochodowymi na poziomie 178,3 zł, co jest zbliżone do obecnego kursu giełdowego. Nieco gorzej wygląda porównanie spółki z jej zachodnimi odpowiednikami. Jednak za LPP przemawiają wysokie wskaźniki rentowności i dotychczasowa dynamika wyników, będąca efektem dobrego zarządzania i konsekwentnej strategii.
Podstawową bolączką LPP jest niska płynność akcji, gdyż nawet niewielkie transakcje mogą zachwiać ich wyceną. Z ponad 1,5 mln akcji tylko 27 proc. stanowi free float. Pozytywnie należy ocenić plany przyszłorocznej emisji 300 tys. akcji — liczba nie za duża, by znacząco rozwodnić kapitał, jednak wystarczająca, by ożywić obrót.