Ludzie honoru

Jacek Zalewski
14-04-2008, 00:00

Oczekiwanie od wczorajszego nadzwyczajnego zjazdu Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) przełomu, sprowadzającego się do szybkich zmian personalnych we władzach, było mrzonką. Tak naprawdę antykorupcyjnym przełomem stałoby się zawieszenie w Polsce wszelkich rozgrywek prowadzonych przez PZPN i czasowe sprowadzenie piłki nożnej do wymiaru amatorskich lig szóstek, grających na małe bramki — ale to również mrzonka. Skoro za dwa miesiące rozpoczynają się finały EURO 2008, to jakież znaczenie — wobec tak elektryzującego całe społeczeństwo wydarzenia — może mieć ustawienie wyników kilkudziesięciu czy nawet kilkuset ligowych spotkań?

Władze państwowe już kilka razy przekonały się, że administracyjnie uzdrowić PZPN się nie da. Rok temu owego utopijnego zadania podjęło się Prawo i Sprawiedliwość, delegując do walki o czystość piłki ministra Tomasza Lipca. Zdążył ustanowić kuratora PZPN, ale wkrótce potem sam został wyprowadzony w kajdankach, kompromitując całą ideę. Klęską zamiarów IV Rzeczypospolitej stała się wizyta prezydenta FIFA Josepha Blattera, który prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu uświadomił, iż jest on „za krótki” na obalenie umocowanego w Zurychu prezesa PZPN Michała Listkiewicza. Koniecznie trzeba przypomnieć, że dziesięć lat takie samo starcie z poprzednim prezesem Marianem Dziurowiczem, czyli Magnatem, przegrał AWS-owski szef sportu Jacek Dębski. Obaj już nie żyją, więc ich wojnę odnotowujemy jedynie ze względów kronikarskich.

W moralnej hipokryzji od lat żyje nie tylko środowisko piłkarskie, nie tylko polityczne, ale także szara masa kibiców. 18 kwietnia minie rok od przyznania przez UEFA organizacji finałów EURO 2012 wspólnie Ukrainie i Polsce, co w obu krajach wywołało powszechną narodową dumę, przechodzącą w amok. A przecież autorem tego sukcesu jest praktycznie jeden człowiek — ukraiński oligarcha Hrychorij Surkis, który długo i… hm, różnymi metodami pracował nad przekonaniem pozostałych członków Komitetu Wykonawczego UEFA (sam formalnie nie głosował). Za słaby okazał się nawet prezydent europejskiej federacji Michel Platini, który głosował za Włochami. Z kolei wejście Surkisa do ścisłych władz UEFA wcześniej załatwił, dzięki skutecznej dyplomacji, Michał Listkiewicz. Skoro prezydent RP odznaczył orderem trenera Leo Beenhakkera za sam awans do EURO 2008, to Surkis z Listkiewiczem mają prawo także się ich spodziewać za histo-ryczne dzieło EURO 2012…

Ludzie honoru z centrali polskiej piłki wczoraj z jednej strony przeprosili kibiców, ale z drugiej dali wyraz swemu rozgoryczeniu i upokorzeniu medialną nagonką. Środowiskowy ostracyzm niezmiennie dotyka tzw. skruszonych, naruszających uświęconą przez lata zmowę piłkarskiego milczenia. Zjazd sprawozdawczo-wyborczy PZPN zapowiedziany został dopiero na 14 września (tylko teoretycznie chodzi o wrzesień tego roku). Do tego czasu korupcyjny wątek na pewno przyschnie, a gdyby tak jeszcze reprezentacji Polski udało się coś zwojować w finałach EURO 2008…

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Ludzie honoru