LUFTHANSA I SAS WYPIERAJĄ LOT

Tomasz Krzyżanowski
opublikowano: 06-07-1999, 00:00

LUFTHANSA I SAS WYPIERAJĄ LOT

Zagraniczne firmy lotnicze atakują regionalne trasy polskiego przewoźnika

STRATEGIA NA PRZETRWANIE: Jan Litwiński, szef LOT-u nie przedstawił na razie żadnej strategii, która uchroniłaby LOT przed dalszą utratą pasażerów na rzecz zagranicznych przewoźników. fot. ARC

Zachodnie linie lotnicze agresywniej wlatują na utarte szlaki PLL LOT. Szczególnie aktywny jest SAS, który połączy wkrótce Kopenhagę z kolejnym polskim miastem. Narodowy przewoźnik nie ma na razie pomysłu na skuteczną obronę swoich przyczółków i coraz częściej przegrywa.

Przedstawiciele SAS-a są zadowoleni z obecności na polskim rynku i trudno im się dziwić. W ubiegłym roku SAS przewiózł z Polski do Kopenhagi 173,5 tysiąca pasażerów, czyli o 20 procent więcej niż w 1997. Strategia skandynawskiego przewoźnika zakłada na ten rok zbliżony wzrost liczby pasażerów.

W najbliższych dniach uruchomi kolejne już połączenie Kopenhagi z polskim miastem. Tym razem będzie to Kraków.

— Otwarcie połączenia Kraków-Kopenhaga jest naturalną konsekwencją naszej obecności na rynku polskim. Kraków stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych w Polsce, a ponadto lotnisko w Balicach jest drugie pod względem liczby odprawianych pasażerów po Okęciu — mówi Ole Johanson, prezes SAS Polska.

Dodatkowy pokład

SAS nie zamierza w najbliższym czasie otwierać kolejnych połączeń z Polską, nie wyklucza natomiast, że ze względu na duże zainteresowanie dołoży jeszcze jeden lot na trasie Kopenhaga-Gdańsk lub przeznaczy do jego obsługi większe samoloty.

Nasz narodowy przewoźnik konkuruje już z SAS-em na połączeniach między Kopenhagą a Poznaniem, Gdańskiem i Warszawą, oraz na połączeniu Warszawy ze Sztokholmem.Wygrywa tylko na połączeniu ze Sztokholmem, gdzie przewiózł więcej pasażerów niż SAS. Na trasach do Kopenhagi zdecydowanie przegrywa. Łacznie przewiózł do i z Kopenhagi 77,714 pasażerów. Dlaczego?

Rzetelność procentuje

Zdaniem Ole Johansona, powodów jest kilka. Po pierwsze większość pasażerów stanowią Skandynawowie, którzy są tradycyjnie przywiązani do SAS-a. Po drugie SAS ma zdecydowanie lepszy harmonogram odlotów z polskich miast i większe możliwości transferu pasażerów z Kopenhagi. Po trzecie wreszcie, co podkreślają przedstawiciele lokalnych portów lotniczych, LOT-owi częściej zdarzają się spóźnienia, a to z kolei podważa zaufanie pasażerów do przewoźnika.

Innym zagranicznym przewoźnikiem umacniającym pozycję w regionie jest Lufthansa. Niemcy są jednak w mniej komfortowej sytuacji niż SAS. Na mocy umowy dwustronnej między rządami Polski I Niemiec Lufthansa może latać tylko do dwóch punktów w Polsce — Warszawy i Katowic. Mimo to Hans Scheller, szef przedstawicielstwa Lufthansy w Polsce, jest zadowolony z wyników. W ubiegłym roku Lufthansa obsłużyła w Polsce 430 tys. pasażerów. Na obu trasach, podobnie jak SAS, może się poszczycić znacznie lepszym zagospodarowaniem miejsc w samolotach niż LOT. Przedstawiciele Lufthansy nie ukrywają, że chcieliby obsługiwać połączenia również z innymi miastami w Polsce.

Kierownictwo LOT-u konsekwentnie nie ujawniają jednak szczegółów strategii, która miałaby odwrócić te niekorzystne tendencje.

Czekanie na partnera

Być może, że rozwiązaniem okaże się prywatyzacja firmy i związek z jednym z silnych towarzystw lotniczych. Im jednak będzie więcej atrakcyjnych połączeń europejskich, sięgających nawet Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu, tym negocjacje z potencjalnym inwestorem lub wejście do jednego z globalnych aliansów mogą okazać się łatwiejsze. I właśnie na połączenia średniodystansowe LOT stawia. W najbliższym czasie zamierza skusić pasażerów nową ofertą — połączeniem Warszawa — Tel Awiw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Krzyżanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / LUFTHANSA I SAS WYPIERAJĄ LOT