Mały ZUS dłuższy o rok

Nie dwa, jak obecnie, ale przez trzy lata osoby rejestrujące firmy będą opłacać niższe składki na ubezpieczenia społeczne. Mają zyskać 3,5 mld zł rocznie

Wydłużenie o rok możliwości płacenia tzw. małego ZUS dla rozpoczynających działalność gospodarczą (około 4-krotnie niższego od standardowego) zapisano w projekcie ustawy opublikowanym wczoraj przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS). Resort proponuje, aby osoby które założą firmy po 1 stycznia 2018 r., mogły przez trzy lata (obecnie dwa) korzystać z preferencyjnych składek na ubezpieczenia społeczne. MRPiPS twierdzi, że dzięki temu więcej osób zdecyduje się na założenie własnej działalności oraz więcej jednoosobowych firm przetrwa pierwszy, najtrudniejszy, okres na rynku. Eksperci organizacji przedsiębiorców twierdzą, że pomysł nie jest zły, ale musi spełniać pewne warunki, aby nie stał się okazją dla kombinatorów.

Zobacz więcej

OPTYMIZM RESORTU: Kierowany przez Elżbietę Rafalską resort pracy twierdzi, że wydłużenie z dwóch do trzech lat małego ZUS poprawi stabilność rynku pracy i nie zwiększy ryzyka uciekania z etatów na działalność gospodarczą w celu płacenia niższych składek. [FOT. WM] 3,5 mld zł Tyle rocznie mają zyskać nowi przedsiębiorcy dzięki wydłużeniu preferencji w składkach na ubezpieczenia społeczne. Fot. Marek Wiśniewski

Pod parasolem

Obecnie osoby zakładające firmy przez pierwsze dwa lata płacą tzw. mały ZUS, czyli 190,62 zł miesięcznie (łącznie z dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym). W trzecim roku działalności wchodzą już na normalny ZUS, czyli płacą 812,61 zł (z dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym). Dla wielu to zbyt duże obciążenie. Z danych ZUS wynika, że z preferencyjnej stawki korzysta rocznie około 260 tys. małych przedsiębiorców. Po dwóch latach, aby nie wpaść w znacznie wyższe obciążenia, część z nich zawiesza działalność a około 2 tys. ją wyrejestrowuje. Resort pracy podaje, że największą przeżywalnością charakteryzują się firmy z branży PR (informacja i komunikacja) oraz firmy z woj. śląskiego (82 proc.).

Wiosną 2017 r. z rządu płynęły zapowiedzi uatrakcyjnienia zusowskich ulg. Resort rozwoju przedstawił projekt uzależniający wysokość składek od wysokości uzyskiwanych przychodów (projekt utknął w uzgodnieniach rządowych). Teraz pałeczkę przejął resort pracy. Ministerstwo kierowane przez Elżbietę Rafalską proponuje 3-letni okres niższych składek. W pierwszym i drugim roku młody przedsiębiorca płaciłby składki wysokości 30 proc. minimalnego wynagrodzenia (tak jak obecnie), zaś w trzecim roku 60 proc. minimalnego wynagrodzenia. W obecnych warunkach składka w trzecim roku działalności wynosiłaby 378,84 zł miesięcznie (łącznie z dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym). Dopiero w czwartym roku firmy wpadałyby w standardowy wyższy ZUS. Resort pracy argumentuje, że to właśnie trzeci rok działalności jest najtrudniejszy dla małych firm i dlatego należy im pomóc. Powołuje się na badania wywiadowni gospodarczej Cribis, z których wynika, że najczęściej kończą działalność firmy między 25. a 36. miesiącem funkcjonowania. „Przedłużenie o rok preferencyjnego opłacania składek na ubezpieczenia społeczne powinno stymulować aktywność zawodową oraz wpłynąć pozytywnie na wzrost przeżywalności firm” — napisało w uzasadnieniu MRPiPS.

Eksperci sceptyczni

O ocenę projektu resortu pracy zapytaliśmy przedstawicieli organizacji przedsiębiorców.

— Wydłużenie ulgi na ubezpieczenia społeczne z dwóch do trzech lat zapewne ucieszy niektórych. Szczególnie tych, którzy zakładają firemki tylko po to, by mieć niższy ZUS, a potem zawieszają działalność albo ją zamykają. Dlatego uważam, że ten projekt nie da gospodarce niczego dobrego, a w szczególności nie spowoduje wzrostu liczby firm dobrze sobie radzących na rynku ani nie spowoduje ożywienia gospodarczego. To będzie tylko sztuczne utrzymywanie przy życiu firemek nierentownych lub niskorentownych. To nie ma ekonomicznego sensu. Projekt w takim kształcie należy traktować jako polityczny prezencik dla niektórych, kosztem pozostałych przedsiębiorców, a ponadto to droga do nadużyć — mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem, pomysł byłby do przyjęcia, ale pod pewnymi warunkami.

— Po pierwsze, powinien mieć kształt rozwiązań systemowych, a nie doraźnego wsparcia. Po drugie, taka ulga na start powinna przysługiwać tylko raz w życiu a nie nawet kilkakrotnie, jak to jest obecnie. Po dwóch latach ulg działalność znika na pięć lat, a potem znowu przysługuje dwuletnia ulga na start. Teraz to będzie nawet na trzy lata. Ten absurd rząd powinien skasować, bo inaczej będzie hodował kombinatorów — mówi Jeremi Mordasewicz. Entuzjastą projektu nie jest także Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

— Gdy po trzech latach skończy się ulga, to nadal firemki będą zawieszane czy likwidowane. Preferencje powinny być systemowe i elastyczne, a nie tylko rozruchowe. Zasadą powinno być, że kto mniej zarabia, ten płaci niższe składki — mówi Łukasz Kozłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mały ZUS dłuższy o rok