Nie biadolmy, nie lekceważmy, ale i nie demonizujmy zaburzeń erekcji. Po prostu: w razie potrzeby powędrujmy do lekarza.
W Polsce zaburzenia erekcji dotyczą prawie 1,5 mln mężczyzn. W wieku do 25 lat problem ten dotyka 1-2 proc. populacji, w wieku 40 lat — do 15 proc., a po 60 roku życia — ponad połowy. Przyczyną są najczęściej kłopoty na tle krążeniowym, a czynniki ryzyka to: nadciśnienie, cukrzyca, otyłość, wysoki poziom cholesterolu, depresje, uzależnienia, siedzący styl życia. Inne typowe powody to choroby neurologiczne, leki, zaburzenia hormonalne w przebiegu andropauzy, przewlekłe choroby. U 15-20 proc. mężczyzn o tego typu problemach przesądzają lęki, konflikty, kompleksy (małego członka i inne) etc. A jakie bywają początki pojawienia się zaburzeń erekcji?
Nagłe. Po okresie udanego współżycia seksualnego jak grom z jasnego nieba pojawiają się problemy. Budzi się obawa, u wielu mężczyzn wręcz panika, a u starszych — poczucie „kończenia się” w roli kochanka. Często nie ma podstaw do niepokoju. Najzdrowszemu mężczyźnie przytrafia się czasem podobna niespodzianka. Zmęczenie, brak snu czy stres mogą wywołać epizodyczne zaburzenie erekcji. Jeżeli ktoś zareaguje lękiem, zacznie koncentrować się na własnych reakcjach seksualnych, to ów przejściowy epizod może przeobrazić się w powtarzalną reakcję nerwicową. Rzadko natomiast spotyka się tę „nagłą odmianę” w zaburzeniach erekcji na tle organicznym — np. krążeniowym. Kiedy pojawiają się erekcje po obudzeniu rano, we śnie, pod wpływem fantazji — trzeba założyć, że zaburzenie erekcji to epizod lub że mają tło psychogenne.
Okresowe. Kiedy zaburzenia erekcji są rzadkie, a większość kontaktów seksualnych jest udana, to ich powodem najczęściej bywa zmęczenie, stres. Niewykluczone, że to zwiastun kłopotów na tle krążeniowym czy hormonalnym. Bagatelizowanie tych objawów, gdy przydarzają się częściej, może prowadzić do trwałych zaburzeń. Badania lekarskie ujawnią przyczyny zaburzenia i powstrzymają jego rozwój.
Zaburzenia w trakcie. W czasie pieszczot i początku stosunku erekcja jest pełna, ale podczas stosunku słabnie. Wielu mężczyzn przez długi czas może tego nie odczuwać, szczególnie gdy zaburzenie erekcji ma łagodny charakter. Tym razem winne są najczęściej zakłócenia w układzie krążenia, długotrwałe zmęczenie, a niekiedy — zaburzenia hormonalne.
Po dłuższej przerwie. Mężczyzna miał udane życie seksualne, ale doszło do dłuższego antraktu w aktywności seksualnej. Wielu jest przekonanych, że taki „post seksualny” raczej sprzyja życiu seksualnemu, a tu okazuje się, że nic nie wychodzi... Problem pojawia się nie tak często, gdy mężczyźni podczas tej przerwy masturbowali się. Przyczyną zaburzeń erekcji w tym wariancie mogą być problemy krążeniowe, hormonalne, a po rozpoczęciu współżycia z nową partnerką — również czynniki psychiczne.
W nowym związku. Mężczyzna podejmuje współżycie z nową kobietą — po rozstaniu z poprzednią jest bardzo aktywny. Po pewnym czasie kontakty seksualne stają się coraz rzadsze, a erekcje — słabsze. Mechanizm? Prosty — fascynacja nowym związkiem działa jak afrodyzjak, organizm „uruchamia rezerwy”, lecz taki doping z czasem przestaje działać i mężczyzna wraca do typowego dla niego poziomu aktywności. Inny wariant: mężczyzna ma udane kontakty seksualne ze stałą partnerką i nawiązuje romans. W końcu pojawiają się zaburzenia erekcji. Powód: podwyższony poziom aktywności seksualnej w razie współżycia z dwiema partnerkami nie wytrzymuje próby czasu, „rezerwy” się wyczerpują i możliwa jest tylko poprzednia częstotliwość kontaktów. Nie ma tu mowy o żadnej chorobie.
Wariant standardowy. Coraz częściej zaburzenia erekcji pojawiają się stopniowo. Coraz rzadsze bywają erekcje ranne, dzienne, pod wpływem fantazji czy pornografii. Początkowo zaburzenia erekcji są łagodne, ale nasilają się — do poziomu uniemożliwiającego stosunki. Mężczyzna liczy, że problem sam minie. Robi coraz dłuższe przerwy w życiu seksualnym. Ale jest coraz gorzej... Wówczas jedni postanawiają się „sprawdzić”. Test nie ma sensu, gdyż udany kontakt może być epizodem, następstwem silnie stymulującego oddziaływania partnerki, sięgnięcia „do rezerw”. Inni mężczyźni zaczynają zaś przyjmować afrodyzjaki czy leki. Rozwiązują problem doraźnie, nie usuwają bowiem przyczyny. Do specjalistów udają się najczęściej po wielu miesiącach, a nawet latach.
Jakie wnioski, panowie? Nie przejmujcie się zbytnio epizodycznymi zaburzeniami erekcji. A gdy się powtarzają lub nasilają, poddajcie się badaniom. Uspokajam: leczenie jest dziś skuteczne.
