Maserati dostanie turbodoładowanie

opublikowano: 04-11-2013, 00:00

Segment aut luksusowych ma się coraz lepiej. Polski dystrybutor włoskiej marki chce w trzy lata pomnożyć sprzedaż przez pięć.

Do świadomości części Polaków maserati przebiło się dopiero wiosną 2012 r. Podczas kręcenia programu telewizyjnego autobus pokiereszował drzwi limuzyny wartej około 0,8 mln zł, a filmik z wypadku stał się hitem sieci.

Dla Piotra Chodzenia, który rok temu postanowił w Warszawie otworzyć pierwszy salon włoskiej marki w Polsce, to nie była wymarzona promocja. Bo maserati to pojazd nie dla przeciętnego zjadacza chleba, ale produkt na wskroś luksusowy, dla mas nieosiągalny.

Dość powiedzieć, że na najdroższe auto tej marki, model Quattroporte, trzeba wyłożyć niemal 1 mln zł.

Cena rewolucji

Po latach walki w segmencie super premium włoska marka, która w przyszłym roku będzie obchodziła stulecie (od 20 lat jest w grupie Fiata), szykuje gwałtowny zwrot.

— Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, możemy liczyć na sprzedaż nawet 100 sztuk maserati Polsce w 2015 r., wobec około 20 w tym roku — zapowiada Piotr Chodzeń. 100 samochodów to poziom, jakiego w tym roku nie przebiją Bentley, Ferrari, Maserati, Aston Martin i Rolls- -Royce razem wzięte. Jednak to nie te marki mają być w najbliższym czasie rywalami włoskiej Maserati nad Wisłą.

— Nadjeżdża rewolucja — mówi Harald Wester, szef Maserati. Pod koniec 2014 r. zadebiutuje SUV Levante, zapewne w cenie poniżej 400 tys. zł. To głównie on ma pociągnąć sprzedaż o kilkaset procent. Nowy model limuzyny Ghibli można kupić nawet za 360 tys. zł, i to z silnikiem Diesla.

Być jak Niemcy

— Tak jak BMW czy Audi podbierają klientów markom masowym, tak Maserati próbuje sciągnąć na siebie uwagę kupujących lepsze modele od niemieckich producentów. W 2015 r. Maserati na świecie chce sprzedać 50 tys. aut, wobec 6,5 tys. w ubiegłym roku — tłumaczy Piotr Chodzeń. Jeśli sprzedaż będzie szła zgodnie z planem, planuje kolejny salon, w rejonie Katowic lub Krakowa.

Jego optymizm ma podstawy w statystykach. Podczas gdy sprzedaż nowych samochodów w Polsce maleje (w 2003 r. — ponad 360 tys. aut, w 2012 r. o 100 tys. mniej), importerzy aut luksusowych odnotowują dwucyfrowy wzrost. Według wyliczeń Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, od stycznia do września 2013 r. zarejestrowano już 4527 aut BMW (o 13 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2012 r.), 4264 mercedesy (wzrost o ponad 17 proc.) oraz 3927 audi (wzrost o 3 proc.). Obecnie udział marek premium w sprzedaży samochodów w Polsce wynosi niespełna 10 proc., ale wciąż rośnie.

Właśnie do tego przyspieszającego pociągu chce wsiąść Maserati. Możliwe więc, że pokiereszowanych drzwi będzie więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk, Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu