Mazowszanka bliżej inwestora

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 1999-04-01 00:00

Mazowszanka bliżej inwestora

Prawdopodobnie za miesiąc członkowie warszawskiej spółdzielni Mazowszanka kolejny raz zbiorą się, aby debatować nad przyjęciem do firmy inwestora strategicznego. W połowie kwietnia inwestor — na życzenie pracowników rozlewni wód — przedstawi projekt przekształcenia Mazowszanki.

Spółdzielnia Pracy Mazowszanka, warszawska rozlewnia wody mineralnej, kieruje się własnymi regułami: przekształcenie firmy i przyjęcie inwestora, który ją dokapitalizuje, wymaga zgody co najmniej dwóch trzecich ze 100 pracowników fabryki. Bez ich błogosławieństwa zarząd firmy nie ma prawie żadnych możliwości manewru.

Zmiana nastroju

Po kilku latach starań kolejnych zarządów spółdzielni, większość spółdzielców zaczyna wreszcie poważnie myśleć o dokapitalizowaniu przedsiębiorstwa. Jeszcze miesiąc temu wynik głosowania na walnym zgromadzeniu spółdzielców pokazał, że inwestor ze swoimi pieniędzmi nie jest mile widziany w fabryce. Nie doszło do zaplanowanego na marzec podpisania porozumienia z branżowym partnerem.

— Członkowie spółdzielni zaczęli zauważać, że się ona nie rozwija. Stoimy w miejscu, gdy nasi konkurenci idą naprzód. Pracownicy podejmą decyzję nie wcześniej niż za miesiąc, prawdopodobnie pod koniec kwietnia, na kolejnym WZS. Wcześniej inwestor przedstawi nam szczegóły inwestycji w Mazowszance. Członkowie spółdzielni chcą wiedzieć, jakie korzyści będą płynęły z przekształcenia zakładu — tłumaczy Robert Mirko, prezes SP Mazowszanka.

Chronić własną głowę

Poznanie zamiarów inwestora jest również formą zabezpieczenia interesów firmy. Zdarzyło się bowiem kilka lat temu, że po zerwaniu negocjacji niedoszły inwestor wykorzystał wiedzę o fabryce jako jej konkurent.

Opory pracowników Mazowszanki wynikają m.in. z faktu, że zawarcie układu z inwestorem wymaga uprzedniego zlikwidowania spółdzielni. Nie można jej bowiem bezpośrednio przekształcić w spółkę prawa handlowego — należy ją najpierw zlikwidować. Spółdzielcy boją się na tym stracić. Prezes Mirko zapewnia, że inwestor cierpliwie poczeka na zgodę pracowników.

Prawdopodobnie zarząd ma w odwodzie jeszcze jednego inwestora z branży. W lutym Robert Mirko zapewniał, że rozlewnią wody interesują się dwie firmy spożywcze.

Możesz zainteresować się również: