Meble w pandemicznym poślizgu

opublikowano: 16-12-2020, 20:00
Obserwuj w MójPB:

Na odbiór tapczanu czy kanapy, zamówionych przed Bożym Narodzeniem, trzeba w wielu przypadkach poczekać niemal do Wielkanocy.

Część mebli, po które dziś pojedziemy do warszawskiego salonu firmy VOX, otrzymamy dopiero za 10 tygodni. Pracownicy tłumaczą, że powodem jest „obecna sytuacja”, a konkretnie — mniejsza niż zwykle liczba pracujących w fabrykach. Salon VOX w Kielcach np. poinformował, że czas oczekiwania może sięgnąć 60 dni, tłumacząc, że „niektóre fabryki miały dłuższe przestoje, poza tym brakuje części od poddostawców”.

Wyczekiwane tapczany:
Wyczekiwane tapczany:
Grudniowe przestoje w fabrykach powodują, że na dostawę mebli czeka się w tym okresie dłużej niż zazwyczaj. Pandemia spowodowała jeszcze większy poślizg.
bloomberg

Niektóre meble zamówione dziś w sklepach Agata Meble będą dostarczone w drugiej połowie lutego.

Na infolinii Black Red White (BRW) można się dowiedzieć, że na część asortymentu czeka się 50-60 dni, a nawet… dwa-trzy miesiące. „Takie są terminy u producenta” – słyszymy wyjaśnienie.

Szefostwo BRW nie odpowiedziało “PB” na pytania o wydłużone terminy dostaw. Zrobiły to VOX i Agata Meble.

- W naszej branży, a także w wielu innych, są one skutkiem znacznie zwiększonej absencji w zakładach z powodu licznych kwarantann pracowników. Podobna sytuacja nie zdarzyła się w historii naszej firmy ani w wielu innych na świecie. Jedynym powodem jest pandemia i wymuszone przez nią liczne ograniczenia - mówi Marcin Barański, dyrektor generalny firmy VOX, dodając, że najważniejsze jest zdrowie pracowników.

Agata Meble również tłumaczy wydłużenie terminów realizacji zamówień pandemią. Producenci mebli, dostawcy firmy, mają okresowe problemy z dostępnością komponentów i materiałów. Problemem jest także zmniejszenie wydajności z powodu braków kadrowych wynikających z kwarantanny pracowników. Biuro prasowe zapewnia, że sieć ma w sprzedaży wiele towarów dostępnych „od ręki” i tę opcję najchętniej wybierają klienci.

W sieci IKEA problemem jest logistyka. Choć na początku listopada firma zwiększyła własne moce w ramach usługi „Dostawy do domu”, to obecna skala zamówień wydłuża ich czas. W przypadku dużych paczek (powyżej 30 kg) jest to - w zależności od miejsca docelowego - od dwóch do siedmiu dni, a w przypadku dostaw kurierskich (do 30 kg) – trzy dni.

Najbardziej wydłużył się czas oczekiwania na realizację najnowszej, wprowadzonej w listopadzie, usługi „Dostawa do paczkomatów”. O ile w październiku między złożeniem zamówienia a dostawą mijały średnio dwa dni, to teraz upływa prawie tydzień.

W Łodzi oraz w Warszawie na Targówku sieć testuje kolejne rozwiązanie nazwane Skrytka IKEA — klient sam odbiera towar z czynnych całą dobę przez siedem dni w tygodniu maszyn paczkowych, znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie sklepów.

W sklepach firmy Bodzio natomiast - dzwoniliśmy do placówek w Krakowie, Poznaniu i Szczecinie - na odbiór mebli czeka się zazwyczaj tylko trzy, cztery dni. Pracownicy zapowiadają jednak 5-10-procentową podwyżkę cen w przyszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane